Ładowanie


Artykuł prasowy: Przyroda jest, pieniędzy brak
Media Reporter, nr 1 1991 r.



CYTAT. Fragment artykułu – Bogumił Drozdowski: Przyroda jest, pieniędzy brak. Źródło: Media Reporter, nr 1 1991 r. 

Przyroda jest pieniędzy brak

Z zamiłowania przyrodnik, z wykształcenia pedagog należy dziś do wąskiej czołówki twórców polskiego kina przyrodniczego. Właśnie ukończył realizację dwóch filmów dla programu trzeciego TVP i czterech  – Kraina wody, piasku i wiatru, Tropem łosiaDaniele, Powszedni żywot jeleni –  dla programu pierwszego.

Zaczęło się od wystawy fotograficznej Ptasie sekrety w łódzkim Muzeum Kinematografii. W roku 1987 na Ogólnopolskim Przeglądzie Filmów Przyrodniczych Jan Walencik za swój debiut Symbioza? uzyskał nagrodę ZG Ligi Ochrony Przyrody. Dwa lata później – I nagrodę za Tajemnice naszych kwiatów.

Objawił się nowy talent. Działalność praktyczna, naukowa i popularyzatorska (m.in. w telewizyjnym Zwierzyńcu) stały się dopełnieniem drogi twórczej reżysera, który kontynuuje twórczość Włodzimierza Puchalskiego.

Rozwój

– W pewnym momencie, po pierwszych sukcesach, gdzieś pan przepadł – w jakichś zagajnikach, moczarach, oczeretach i, jak się okazuje, także wśród ruchomych piasków. Ale są już rezultaty. Znam pana filmy, nie wszystkie  wprawdzie, ale czuję się zaskoczony, że udało się panu przejść od reportażu telewizyjnego i telewizyjnej pogawędki do klarownie czystych form filmowych.

– Cieszę się, że pan to zauważył.

– Każdy film, choćby te trzy – jeleniowate – ma inną koncepcję, inny sposób narracji i inną kompozycję. To bardzo pomaga w odbiorze, wciąga w temat, a przecież wielu widzów nie potrafi odróżnić daniela od jelenia, a nawet łosia od łososia. I mimo wszelkie deklaracje jest pan inny niż Puchalski; u niego wszystko było piękne, gładkie i puszyste, pan zaś nie boi się pokazywać roju obrzydliwych much na nozdrzach rodzącej łani, ani wszelkich innych naturalizmów.

– Trochę się boję, więc ostrzegam w komentarzu, że będą sceny nieestetyczne, aby można było zamknąć oczy. A poza tym nie chcę być tylko epigonem, mam własne przeżycia i doświadczenia.

Rodzina

– Współpracuje pan z żoną, jest ona pana asystentem i dźwiękowcem. W czołówce jednego z filmów zauważyłem nawet nazwisko Macieja Walencika.

– Czasem i ja nagrywam dźwięk, kiedy ona nagania zwierzynę. To konieczność; skompletowanie ekipy do filmu przyrodniczego jest prawie niemożliwe, nikomu się ta robota nie opłaca, wszystko musimy robić sami. Maciek to syn, ale może nam pomagać tylko w czasie wakacji.

Sukces

– Najwyższa ocena ostatnich filmów pana przez komisję kolaudacyjną może świadczyć o niekwestionowanym sukcesie.

– Jeśli pan – nie ja – mówi o sukcesie, to ten sukces ma wielu ojców. Są to ci wszyscy, którzy nam pomagali i pomagają. Doktor Andrzej Krzywiński, konsultant tych filmów, oddał nam do dyspozycji wielką, stuhektarową fermę jeleniowatych na skraju Puszczy Piskiej; był naszym przewodnikiem i opiekunem. Z dużą cierpliwością i zrozumieniem spotykamy się zawsze ze strony telewizji.

Etyka

– Co jest najważniejsze w trakcie zdjęć, jakie są reguły gry?

– Reguły gry zawsze się różne, inne w środowisku ptasim, a inne wśród dużych zwierząt. Z ptakami się świetnie pracuje, można je oszukiwać, więc łatwiej podglądać. Ptak ucieka, kiedy czuje zbliżające się niebezpieczeństwo, powraca gdy niebezpieczeństwo się oddala. Ptaki nie liczą ludzi, którzy wchodzą do budy i z niej wychodzą. Natomiast ssaki mają doskonały węch i słuch, ich oszukać się nie da.

W każdym przypadku jednak najważniejsze są reguły etyczne i nie można za cenę zdjęcia lub ujęcia spowodować jakiejś tragedii w gnieździe lub legowisku, a to się często zdarza, zwłaszcza młodym łowcom fotografii.

Plany i marzenia

– O wszystkim już było – o czaplach, o kormoranach, o ślimakach, żubrach i rozmaitych brzydkich robalach. Czy są jeszcze jakieś rezerwy tematyczne w polskiej przyrodzie?

– Ogromne, ale nie powiem jakie, bo przestaną to być nasze rezerwy. Bardzo chcielibyśmy zrealizować dziesięć odcinków serialu w Puszczy Białowieskiej, ale nie mamy bogatego wujka, a to wszystko wymaga po prostu innej oprawy technicznej. Z tym sprzętem, którym dysponujemy, nie można nawet o tym marzyć. Więc przyroda jeszcze jest, ale brak pieniędzy.

– O czym można marzyć?

Odpowiada Bożena Walencik:

– O takiej chatce w Puszczy Białowieskiej, w której można byłoby w miarę normalnie żyć i odpoczywać i żeby było blisko do lasu. Ale do tego też chyba nie dojdzie.

Rozmawiał Bogumił Drozdowski

CYTAT. Tekst z Media Reporter nr 1 1991 r.