Ładowanie


12. Saga puszczy – dziesięć wspaniałych lat (2000 – 2009 r.)


2000 r.

No więc tak: jest samiutki początek XXI wieku, mam 45 lat i właśnie zaczynamy. Robimy serial. Drugi polski telewizyjny serial przyrodniczy! Pierwszym było nasze Tętno pierwotnej puszczy, drugim będzie Saga o prastarej puszczy.

Powiem wprost: powodem naszego osiedlenia się w Białowieży była realizacja Sagi…!!! To się wzajemnie napędzało… Podporządkowaliśmy serialowi nasze życie i nasze żywotne sprawy bytowe znacznie wcześniej – jeszcze przed rozpoczęciem produkcji. W 1998 roku, z myślą o Sadze… zostaliśmy właścicielami Maciejówki i zaczęliśmy ją zagospodarowywać pod kątem budowy bazy filmowej i hodowli dzikich zwierząt na potrzeby serii oraz budowy naszego domu (1998, 1999 i 2000 rok). W związku z tą naszą nową bazą filmową – od teraz, od początku realizacji – cała zdjęciowa i montażowa produkcja Sagi… została skoncentrowana w Białowieży.

Jak wspomniałem przy okazji opowieści 11. Przygoda nad Bałtykiem (1998 – 2001 r.), już w połowie czerwca 1998 roku mieliśmy gotowe porządnie zredagowane autorskie opracowanie serialu Saga o prastarej puszczy, składające się z:

– omówienia pomysłu,
– przedstawienia struktury serii,
– przedstawienia skróconego szkicu,
– przestawienia trzech przykładowych części w postaci trzech obszernych nowel rozpisanych na sceny,
– omówienia podstaw produkcji (składu zespołu produkcyjnego, standardów technicznych i precyzyjnego terminarza produkcji).

Zostało ono przyjęte z uznaniem przez ówczesny Działu Programów Przyrodniczych Telewizji Edukacyjnej i odtąd było wiadomo, że Saga o prastarej puszczy będzie 14-częściowym fabularnym serialem przyrodniczym (fabularnym, bo opowiadającym na trójaktowy sposób, charakterystyczny dla dramaturgii fabularnego kina wielkiego ekranu) z pojedynczymi wyłącznie bohaterami-gwiazdami ze świata puszczańskich (białowieskich) zwierząt, roślin i grzybów. Skrócony szkic 14 opowieści o poruszających losach tych 14 indywiduów, w fabularnym ujęciu przedstawiał się następująco:

Saga o prastarej puszczy
Telewizyjny serial przyrodniczy. Czternaście półgodzinnych części.


Część I (prolog serii). Pośród tłumu olbrzymów. Dąb „Sędziwój”.
Życie dębu, który jako żołądź wykiełkował w 1582 roku i rósł przez ponad 400 lat, stając się świadkiem barwnej i dramatycznej historii Puszczy Białowieskiej od czasów polskich królów i rosyjskich carów, poprzez burzliwe wojny XX wieku. U progu XXI wieku „Sędziwój” wciąż żyje jako jeden z coraz rzadszych olbrzymów puszczańskich.

Część II. Niezawodny instynkt stada. Żubr „Borus”.
Żubrzyca rodzi „Borusa" na osobności. Wkrótce dołącza do stada – odtąd kilka lat spędzi on w grupie, podporządkowany jej prawom. Od wiosny do zimy byczek zdobywa pierwsze doświadczenia, przeżywa pierwsze dramaty. Po 5 latach staje się potężnym samotnikiem – postrachem dla ludzi. Nieostrożny, zaślepiony rują, zostaje uwięziony. W końcu, szczęśliwym trafem dziki „Borus" – nieodrodny syn Puszczy – odzyskuje wolność.

Część III. Zdumiewająca potęga karłów. Koszatka „Skoczna”.
Obficie obrodziły dęby, więc na żołędziach żerują tysiące, setki tysięcy gryzoni. Czas dosytu. Nawet zima nie jest w stanie przerwać ich rozrodu. Lecz kiedy pod śniegiem, w gniazdach rodzą się setkami ich młode, inny gryzoń – koszatka „Skoczna" – przesypia mrozy głęboko pod korzeniami. Na dobre budzi się dopiero w kwietniu. Głodna, żywi się nie tylko roślinami: nocami sieje spustoszenie w ptasich gniazdach, a także ... w gniazdach obficie lęgnących się gryzoni.

Część IV. Aromat tysiąca ziół. Czosnek „Bujny”.
Kiedy po obfitej w śnieg zimie wiosenne słońce ogrzewa i oświetla puszczańskie runo, z wilgotnej gleby tryska życie. W zapomnianym dziewiczym ostępie na prawie hektarowym płacie rozwija się „Bujny"­czosnek niedźwiedzi: tysiące cebulek rozwiniętych wegetatywnie z jednego osobnika. Na drzewach nie ma jeszcze liści, więc płat „Bujnego" korzysta z każdej sekundy światła. To prawdziwa eksplozja życia: z godziny na godzinę przyrastają liście, łodygi, aż w końcu eksplodują śnieżnobiałe kwiaty. W wyścigu ku słońcu startują też setki innych efemerycznych roślin dna lasu, lecz wkrótce ten żywiołowy pochód kończy się, gdy zieleń liści drzew ocienia runo.

Część V. Dzieci dziewiczego gąszczu. Dzik „Iwan”.
Dla wiekowego odyńca-samotnika dziewiczy gąszcz lasu nie ma tajemnic. „Iwan" jest prawdziwie wolnym zwierzęciem. Nawet bariery graniczne pomiędzy Polską a Białorusią nie są dla niego przeszkodą. Po ciężkiej zimie, kiedy głód zaglądał mu w oczy, wiosną „Iwan" gnany instynktem wędrówki opuszcza Puszczę Białowieską. Przeszedłszy setki kilometrów o mały włos nie staje się łupem kłusownika. Jesienią powraca do bezpiecznego białowieskiego matecznika, lecz zimą wpada w zasadzkę bez wyjścia.

Część VI. Szum poskromionej wody. Bóbr „Plusk”.
Wypędzony przez rodziców bóbr-samiec przez ponad rok tuła się po Puszczy Białowieskiej w poszukiwaniu własnego rewiru. Wystawiając się na niebezpieczeństwa wędruje rzekami i strumieniami. Wreszcie na brzegach strumienia Hwoźna znajduje swoją arkadię: wspólnie z młoda samicą zakłada żeremie. Wiosną przychodzi na świat potomstwo. „Plusk" przeżywa najlepsze dni. Jednak zimą, rodzinną idyllę przerywa tragiczne wydarzenie...

Część VII. Imperia wszechobecnych plemion. Mrówka „Szybkonoga”.
Mrówka rudnica „Szybkonoga" przyszła na świat jako jedna z tysięcy larw w ogromnym mrowisku u stóp potężnego świerka. Jest robotnicą, toteż jej codzienność polega na nieustannej pracy – teraz ona opiekuje się potomstwem królowej, albo znosi do kopca najprzeróżniejszy pokarm. Za spadzią mszyc wędruje nawet 30 metrów w górę, w korony brzóz – tak jak setki innych robotnic z jej mrowiska i z innych mrowisk wszechobecnych mrówczych plemion. Cudem przeżywa powódź po wielkiej ulewie, kiedy ginie znaczna część mrówek z jej kolonii i dalej – jak maleńka śrubka w ogromnym mechanizmie – ślepo wypełnia przypisaną przez życie rolę.

Część VIII. Arkadia pełna drewna. Opieńka „Chciwa”.
„Chciwa" jest grzybem. Ma dobre kilkadziesiąt lat i kilkaset metrów długości. Tak! Porasta ponad 100 metrów kwadratowych pierwotnej puszczy. Powstała kiedyś, gdy wiatr przywiał kilkaset mikroskopijnych zarodników. Padły na nadgniłe drewno leżącego drzewa. Rozwijała się krok po kroku. Jej sznurowata grzybnia oplatała stopniowo leżące pnie pod korą, na powierzchni ujawniając się tylko owocnią kapeluszowych grzybów koloru miodu. Wiła się pod ziemią, wspinała na stojące martwe pnie i żywe drzewa. Była morderczynią ale i ona dawała i daje życie, rozkładając tony martwego drewna. Tak, w „Chciwej" drzemie moc...

Część IX. Nieprzebrane bogactwo niepozornych. Szerszeń „Bzyk”.
Ostrą zimę samica-szerszeń ledwo przeżyła w dziupli dębu. Kiedy wiosną założyła gniazdo i złożyła kilkanaście jaj, „Bzyk" wykluł się pierwszy. Jest silną robotnicą-zbieraczką. W wolu znosi z lasu do gniazda pokarm: strawione bezkręgowce i soki roślinne. W swym krótkim, kilkumiesięcznym życiu nie przepuści żadnemu owadowi, czy pająkowi, a ze szczególnym upodobaniem poluje na pszczoły. Ma pełno ofiar: w dziewiczej puszczy jest nieprzebrane bogactwo niepozornych. Niestety, z październikowym przymrozkiem odrętwiały „Bzyk" staje się ofiarą żarłocznej ryjówki – też drapieżnej.

Część X. Przestrzeń dla skrzydeł. Bocian „Czort”.
Od kiedy „Czort" wykluł się z jaja szybko nauczył się rozpoznawać rodziców. Z każdym dniem był coraz żywszy. Szybko dorastał i on też pierwszy wyleciał z gniazda. Teraz jego świat to nieustające polowania w leśnych strumieniach i mokradłach oraz niekończące się szybowanie ponad dywanem swojej dziewiczej puszczy. Coraz częściej towarzyszą mu inne czarne bociany. Dziwne: ostatnią noc przed odlotem na południe „Czort" spędza na rodzinnym gnieździe...

Część XI. Szpony światła i ciemności. Sóweczka „Łowna”.
„Łowna", sóweczka-samica, intensywnie karmi młode. To ich ostatnie dni przed opuszczeniem dziupli. Martwe małe ptaki i gryzonie przynosi samiec a ona znosi zdobycz do dziupli, obiera z piór czy sierści i ćwiartuje młodym. Wkrótce kończy się życie rodzinne i „Łowna" koczuje samotnie przez całą jesień i zimę. Jest bystra i nie ma kłopotu ze znalezieniem ofiar. Kolejnej wiosny, tuż po wykluciu nowego potomstwa jej partner-samiec ginie w szponach puchacza. Kiedy inne skrzydlate drapieżniki dzienne i nocne karmią wspólnie swoje młode, ona samotnie musi upolować zdobycz dla swojej czwórki.

Część XII. Cień nieokiełznanego łowcy. Wilk „Fiodor”.
Po białoruskiej stronie Puszczy Białowieskiej, nieopodal granicy z Polską, trwa zimowe polowanie. Myśliwi wytropili dużą watahę i ogrodzili ją pośpiesznie fladrami. Dwa nieostrożne wilki padają od kul. „Fiodor", najstarszy basior, w szalonej ucieczce wyprowadza resztę stada i wkrótce razem pokonują płot na granicy. To on, dominant, zostaje na wiosnę ojcem kilku wilcząt. Razem z innymi pięcioma wilkami z watahy, a najczęściej samotnie, poluje na zdobycz dla szczeniąt. Kolejnej zimy, wataha rozdziela się i z „Fiodorem" zostaje tylko jego wadera oraz trzy pozostałe przy życiu młode. Nocą zaskakują kilka żubrów oddalonych od głównego stada i dopadają starą, niedołężną krowę. Do białego rana, w padającym śniegu, wataha „Flodora" objada się zdobyczą.

Część XIII. Ścieżki w mroku dna. Żuk „Siłacz”.
Dla żuka leśnego „Siłacza" czas płynie inaczej niż dla nas: od jednego źródła pokarmu do drugiego. Przez dwa dni obżera się gdzieś miąższem grzyba-huby, gdzie indziej posiedzi dzień na zwłokach dzięcioła, potem jego buławkowate czułki zwęszą zapach fermentujących soków na korze dębu – tam zabawi kolejne dwa dni... We dnie „Siłacz" pozostaje raczej w ukryciu, za to nocą powoli i ociężale pełznie przez ściółkę pełną i innych lokatorów. Dla nich i dla niego dno pierwotnej puszczy jawi się zapewne niczym miniaturowa dżungla pełna olbrzymów i gigantów: traw, ziół, grzybów, drzew, żubrów i innych. Przychodzi jednak czas rójki i dla „Siłacza" nie ma ważniejszej rzeczy niż kopanie. Masywnymi nogami niczym łopatami wygrzebuje kilkunastocentymetrowąjamkę, do której mocno upycha zbutwiałe liście. Na dnie tej spiżarni spoczywa już jajko, z którego wkrótce wykluje się larwa. „Siłacz" kopie już jedenastą norkę, nieświadomy, że zbliża się ku niemu pysk głodnego lisa...

Część XIV (epilog serii). Dzika zwierzęca szczęśliwość. Ryś „Zjawa”.
W gęsto padającym śniegu, pomiędzy drzewami porusza się jakiś kształt. To rysica „Zjawa". Nie jest sama, od dwóch dni towarzyszy jej samiec. W tym czasie już kilka razy zza pni niosły się charakterystyczne pomruki godowych zbliżeń... Pod osłoną majowej nocy samotny zazwyczaj samiec upolował sarnę. Powraca do zdobyczy przez kolejne dwie noce. Tymczasem „Zjawa" rodzi dwa młode w jamie pod zwalonym drzewem. Ona także musi polować, zwłaszcza teraz w dwójnasób. Po kilku tygodniach maluchy jedzą mięso ofiar ale matka wciąż dokarmia je swym mlekiem. Mruczą ssące rysięta, leżąca „Zjawa" mruży oczy – ot, dzika zwierzęca szczęśliwość...

Szczegóły tego opracowania, z wyczerpującym przedstawieniem pomysłu na Sagę…, jak i trzema przykładowymi częściami (o żubrze, dziku i bobrze) w postaci nowel rozpisanych na sceny, można zobaczyć tutaj.

Formalne rozpoczęcie produkcji nastąpiło 16 grudnia 1999 roku, ponieważ pierwsze środki na jej uruchomienie, przyznane przez Prezesa Telewizji Polskiej, Roberta Kwiatkowskiego, pojawiły się właśnie wówczas. Serię zamówiła Redakcja Audycji Młodzieżowych i Edukacyjnych Programu 1 TVP pod kierownictwem red. Ewy Chrabąszcz-Smoczyńskiej (Telewizja Edukacyjna już od jakiegoś czasu przestała istnieć, a również red. Zofia Żukowska, szefowa dawnego działu Programów Przyrodniczych TE, znalazła się w tej Redakcji). W rzeczywistości oznaczało to, że Sagę o prastarej puszczy zamówił Programu 1 TVP, który w związku z tym miał ponieść koszty jej produkcji. Producentem serii została Agencja Filmowa (dawny POLTEL). Produkcja została zaplanowana do 2006 roku (pierwsze części miały być gotowe w 2005 roku). W 2000 roku do naszego przedsięwzięcia z konkretnym wsparciem przyłączyło się Ministerstwo Edukacji Narodowej, uznając Sagę… za rodzaj środka dydaktycznego przeznaczonego do edukacji przyrodniczej i ekologicznej w klasach I-IV.

16 grudnia 1999 roku wprowadzono do produkcji pięć 30-minutowych filmów, nazwanych w skrócie: Dąb, Żubr, Mysz (zamiast Koszatki), Mrówka, Żuk. 14 września 2000 roku – wprowadzono do produkcji pięć kolejnych 30-minutowych filmów: Czosnek, Opieńka, Szerszeń, Kruk (zamiast Bociana czarnego), Sóweczka.

W pierwszym roku produkcji Sagi… wciąż pracowaliśmy równolegle przy dwóch częściach mini serii Baltic Secrets (Tajemnice przyrody), więc siłą rzeczy mieliśmy dość ograniczony czas i możliwości. Skupiliśmy się głównie na dopracowywaniu scenariuszy, a równocześnie na organizowaniu całej produkcji, przygotowywaniu i ulepszaniu sprzętu filmowego i dźwiękowego, organizowaniu i budowie sprzętu do zadań specjalnych, prowadzeniu hodowli (pierwsze wilki – Fiodora i Borysa – hodowaliśmy od ubiegłego roku, kiedy to otrzymaliśmy formalną zgodę Głównego Konserwatora Przyrody na przetrzymywanie zwierząt do Sagi…), budowie wolier i wybiegów (między innymi budowie wilczej nory, specjalnie zaprojektowanej do zdjęć podziemnych i budowie żeremia wewnątrz domku bobrowego, zaprojektowanego do zdjęć w podczerwieni).

Zaczął się dla nas czas studiowania psychologii zwierząt. Dla mojej fotografii nadszedł kolejny renesans – studiowanie przypadków zwierzęcych indywiduów. Skądinąd, jednocześnie pilnie pracowałem nad trzecim albumem, na który miałem akces Wydawnictwa Sport i Turystyka – MUZA S. A., pt. Bobry z zapomnianej Jaćwieży. Wigierski Park Narodowy. Dopracowywałem albumowy materiał przy okazji zdjęć do Baltic Secrets (Tajemnic przyrody) na terenie Wigierskiego Parku Narodowego, ale też poświęciłem mu, zwłaszcza w czerwcu, szereg specjalnych sesji zdjęciowych, zwłaszcza z organizmami wodnymi (zdjęcia podwodne, makro i mikroskopowe). W tamtym czasie poznaliśmy młodego zapalonego i obiecującego fotografa przyrody, Wojtka Misiukiewicza – pracownika Wigierskiego Parku Narodowego. I wtedy i wiele, wiele razy później korzystaliśmy z Jego doświadczenia oraz wiedzy przyrodniczej i terenowej, a nade wszystko życzliwości i bezinteresowmej pomocy. No i rzecz jasna infekowaliśmy się wzajemnie naszą nieuleczalna pasją zdejmowania przyrody.

30 kwietnia 2000 roku ukazało się II wydanie mojego pierwszego albumu Tętno pierwotnej puszczy. Białowieski Park Narodowy, bo I wydanie dość szybko zniknęło z półek księgarskich. Na dodatek Wydawnictwo Sport i Turystyka – MUZA S. A. zdecydowało się wydać teraz również angielską wersję tej pozycji, pt. Heartbeat of the Primeval Forest. Białowieża National Park.



CYTAT. Front okładki albumu Jana Heartbeat of the Primeval Forest. Białowieża National Park. Sport i Turystyka – MUZA S. A., 2000 r.

 



W 2000 roku ukazało się całkiem sporo moich fotografii, opublikowanych w książkach innych autorów, jak również w periodykach i innych wydawnictwach. Do jednego z nich – National Geographic Polska – napisałem też artykuł o łosiach z Biebrzańskiego Parku Narodowego. Dużą satysfakcję sprawił mi udział w albumie Mistrzowie polskiego pejzażu, inspirowanym i zredagowanym przez twórców Kieleckiej Szkoły Krajobrazy, w tym jej niezrównanego Mistrza – Pawła Pierścińskiego.

 

CYTAT. Okładka. Czesław Okołów, Grzegorz Okółów: Białowieski Park Narodowy. Przewodnik kieszonkowy. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2000 r.

CYTAT. Okładka. Jarosław Borejszo, Maciej Kamiński, Lech Krzysztofiak, Zdzisław Szkoruć: Wigierski Park Narodowy. Przewodnik kieszonkowy. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2000 r. 

 
 

 

CYTAT. Okładka. Praca zbiorowa: Polska. Parki narodowe. Sport i Turystyka – MUZA S. A., Warszawa 2000 r.

CYTAT. Okładka. Praca zbiorowa: Mistrzowie polskiego pejzażu. Almanach fotograficzny. Związek Polskich Artystów Fotografików Okręg Świetokrzyski, Agencja Reklamowo-Wydawnicza Fine Grain, Kielce 2000 r.

 
 

 

CYTAT. Reportaż Jana Łosie. Półłopatacz z Czerwonego Bagna. Źródło: National Geographic Polska, nr  11 (14), 11.2000 r.

CYTAT. Reportaż Jana Łosie. Półłopatacz z Czerwonego Bagna. Źródło: National Geographic Polska, nr  11 (14), 11.2000 r.

 
 

 

CYTAT. Okładka czasopisma z artykułem: Białowieża National Park (Białowieski Park Narodowy). Źródło: Polish Business Magazine Special edition Hannover 2000, 2000 r.

CYTAT. Fragment nieautoryzowanego reportażu Puszcza w postaci  2-stronicowego plakatu załączonego do czasopisma. Źródło: Mały Gość Niedzielny, nr 3 2000 r.

 

 

 

CYTAT. Okładka czasopisma, str. 71 i 73. Fragment artykułu – Michael Wigan: Poland's Ancient Forest (Prastara polska puszcza). Źródło: The Field, 03.2000 r. 
 

 

CYTAT. Okładka. Wydawnictwo Rady Naukowej Białowieskiego Parku Narodowego: Zasady funkcjonowania Białowieskiego Parku Narodowego powiększonego na cały obszar polskiej części Puszczy Białowieskiej. Białowieski Park Narodowy, Białowieża 2000 r. 

CYTAT. Okładka. Maciej Rodziewicz: Orlik krzykliwy. 2000 r.. Źródło: Komitet Ochrony Orłów. 

 
 

 


 

CYTAT. Okładka zestawu 10 pocztówek z fotografiami żubrów autorstwa Jana. Puszczy imperator. Źródło: Białowieski Park Narodowy, 2000 r.


 

 

 




Chyba największym przeżyciem spośród tegorocznych pokazów, spotkań i konferencji, był dla nas udział w  VIII Festiwalu Telewizyjnym w Szanghaju. W poprzedniej, VII edycji tego konkursu otrzymaliśmy Złotą Magnolię za najlepszy pomysł na film dokumentalny w dziedzinie przyrody oraz drugą Złotą Magnolię za najlepsze zdjęcia do filmu dokumentalnego w dziedzinie przyrody. W tym roku organizatorzy postanowili nas zaprosić nie na cały Festiwal, lecz na towarzyszące mu spotkanie – dyskusję panelową ekspertów i szerokiego audytorium – pod hasłem Chinese Documentary to the World (w wolnym rozumieniu: Chiński film dokumentalny rusza w świat). 25 października 2000 roku Bożenka i ja polecieliśmy przez Frankfurt do Szanghaju i 29 października wzięliśmy udział w owej dyskusji (oczywiście przy pomocy tłumaczki, bowiem ze względu na liczne głosy publiczności zgromadzonej w wielkiej hali kinowej, dyskutowano w języku narodowym organizatorów). Byliśmy dwojgiem spośród ośmiorga zaproszonych lektorów-dyskutantów (pozostali to: Toshiyuki Izumi – reżyser z Mainichi Broadcasting System z Japonii, Judith Marlane – expert od filmów dokumentalnych z USA, Sun Zengtian – reżyser z China Central TV Station, Wang Haibing – reżyser z Sichuan TV Station, Feng Qiao – reżyser z Shanghai TV Station, Wang Ren – reżyser z Shanghai Oriental TV Station). Wcześniej, 27 października celebrowano pokaz znakomitych (jak określono: excellent) filmów nagrodzonych na poprzednim Festiwalu. Jako pierwszą (!) zaprezentowano naszą Ostatnią Puszczę (The Last Primeval Forest).



CYTAT. Strona 118 Przewodnika. Program VIII Festiwalu Telewizyjnego w Szanghaju z pokazem filmu Ostatnia Puszcza (The Last Primeval Forest) i dyskusją panelową z udziałem Bożeny i Jana. Źródło: Shanghai Television Festival. The Guide,.2000.

CYTAT. Strona 119 Przewodnika. Program VIII Festiwalu Telewizyjnego w Szanghaju z opisem sylwetek lektorów-dyskutantów, Bożeny i Jana. Źródło: Shanghai Television Festival. The Guide,.2000.

 

 


CYTAT. Strona 175 Przewodnika. Program VIII Festiwalu Telewizyjnego w Szanghaju z plakatem VII Festiwalu z 1998 r., na którym Bożena i Jan otrzymali dwie Złote Magnolie za film Ostatnia Puszcza (The Last Primeval Forest). Źródło: Shanghai Television Festival. The Guide,.2000.

CYTAT. Strona 168 Przewodnika. Program VIII Festiwalu Telewizyjnego w Szanghaju z wyszczególnieniem nagród VII Festiwalu z 1998 r., na którym Bożena i Jan otrzymali dwie Złote Magnolie za film Ostatnia Puszcza (The Last Primeval Forest). Źródło: Shanghai Television Festival. The Guide,.2000.

 




Na I Międzynarodowym Festiwalu Filmów Przyrodniczych im. Braci Wagów w Wiźnie (05-09.04.2000 r.) pokazano nasz film Żyjąca Europa. Część II. Ostatnie pierwotne lasy. Ten sam film pokazano podczas IV Festiwalu Nauki w Warszawie – Sesji Wyjazdowej w Siedlcach (14.10.2000 r.). Obydwoje wzięliśmy też udział w konferencji polskich środowisk lekarskich pt. Medycyna w podróży, zorganizowanej w Białymstoku przez pracowników Kliniki Obserwacyjno-Zakaźnej Akademii Medycznej w Białymstoku, pod kierunkiem prof. zw. dr hab. med. Danuty Prokopowicz (01-02.12.2000 r.). Pokazaliśmy na niej lekarzom nagrodzony w Szanghaju film Ostatnia Puszcza. I jeszcze słowo o światowej wystawie EXPO, jaka miała miejsce w Hanowerze (01.06.31.10.2000 r.). W trakcie jej trwania, w polskim pawilonie wyświetlany był wielokrotnie (często w pętli) film zmontowany specjalnie na tę okazję, oparty o dwie nasze produkcje: Ostatnią Puszczę oraz Tętno pierwotnej puszczy.

2 czerwca 2000 roku od Zarządu Głównego – Komisji Fotografii Krajoznawczej Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, na specjalnym posiedzeniu wyjazdowym w Białowieży, otrzymałem zaszczytny dyplom za wybitne osiągnięcia twórcze w dziedzinie fotografii przyrodniczej.





2001 r.

Oprócz nakręcenia niewielu uzupełniających zdjęć do kończącej się produkcji Baltic Secrets (Tajemnic przyrody), w dalszym ciągu skupialiśmy się nie na samym filmowaniu scen do Sagi o prastarej puszczy, lecz na dalszym przygotowywaniu wybiegów dla zwierząt, jak i na samej hodowli, przygotowywaniu zwierząt do pracy przed kamerą oraz na organizowaniu produkcji. Tym bardziej, że oprócz dwóch wilków, które były w Maciejówce od połowy 1999 roku, 20 maja doszła trójka trzytygodniowych wilcząt z Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie (dwie samice i samiec). Nazwaliśmy je: Szara, Plamka i Czort. Niemal od razu zagrały w bałtyckim filmie o wilku, ale najważniejsze role czekały je rzecz jasna w Sadze… Wszystkim trzem poświęcaliśmy mnóstwo czasu na opiekę i wzajemne z nami kontakty, stworzeniem czegoś na kształt wilczo-ludzkiej watahy, a po naszemu: rodziny. Według nas, to był podstawowy warunek sukcesu późniejszych zdjęć do Opowieści o wilku.



B009538. Jan z malutkim wilkiem, Czortem, przygotowywanym do roli wilczego piastuna w serii Saga prastarej puszczy. Części I. Opowieść o wilku. Maciejówka, Białowieża, 29.05.2001 r. © Bożena Walencik 2017. 

 

 

27 kwietnia przybyły do naszej hodowli dwie bobrzyce pochodzące z tegorocznych odłowów ekipy bobrowniczych Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Suwałkach, w rejonie wsi Skajzgiry (gmina Dubeninki). Mieliśmy dodatkową zgodę – decyzję Ministra Środowiska na pozyskanie bobrów ze stanu wolnego, z odłowów właśnie. Jak się wkrótce okazało, jedna z bobrzyc była brzemienna. Umieściliśmy ją w sztucznym żeremiu połączonym syfonem z niewielkim półtorametrowej głębokości basenem – konstrukcji znajdującej się wewnątrz domku bobrowego, gdzie miała zapewniony spokój, żer, wodę, no i oczywiście ciemność wewnątrz żeremia. Przygotowaliśmy tę konstrukcję tak, aby bez niepokojenia zwierzęcia możliwy był całodobowy podgląd wnętrza, przy pomocy kamery uczulonej na światło podczerwone – niewidoczne dla bobrów (i ludzi też). Od połowy maja na zmianę stale dyżurowaliśmy przy monitorze kontrolnym, zamontowanym daleko poza domkiem bobrowym. Obserwacje przyniosły efekt. Rankiem 25 maja bobrzyca urodziła dwójkę młodych. Teraz wyjątkowo pilnie obserwowaliśmy zachowanie matki i młodych. Niepokojące było to, że od samego początku jedno nie ruszało się w ogóle, drugie natomiast raz po raz wchodziło do wody u wyjścia syfonu w żeremiu, a matka niespecjalnie reagowała na to, chociaż powinna była je wyciągać i osuszać. Niepokojące było również to, że ani razu nie zaobserwowaliśmy karmienia, a w końcu przez długi czas nie widzieliśmy tego młodego, co mogło wskazywać na to, że wypłynęło na zewnątrz żeremia, gdy matka tymczasem ciągle przebywała wewnątrz, zupełnie się nim nie interesując. Wyglądało na to, że odrzuciła swoje młode. Zdecydowaliśmy się na interwencję. Przemoczonego i zziębniętego boberka znaleźliśmy na wyjściowej kładce u brzegu basenu. Niestety, drugi boberek był martwy – mieliśmy wrażenie, że taki się urodził. Natychmiast zabraliśmy pierwszego, który ledwo się ruszał. Osuszyliśmy go i szybko ogrzaliśmy. Maluch ożywił się, a my podjęliśmy pierwszą próbę karmienia… błyskawicznie zdobytym, prawdziwym krowim mlekiem. Smoczek sprawiał kłopoty, ale mimo to boberek wyssał parę mililitrów ciepłego mleka. Na tyle dużo, że wpuszczony do wanienki z cieplutką wodą, wypuścił smółkę, czyli odchody po pierwszym posiłku – skądinąd był to znak, że matka go nie nakarmiła. Nikt nie potrafił nam podpowiedzieć, jakim mlekiem karmić takiego malucha. Wypróbowaliśmy różne gatunki mleka i za każdym razem to była porażka. Na szczęście znajoma lekarz podpowiedziała nam, aby spróbować użyć mleka koziego zmieszanego z dobrze przyswajalną mączką z amarantusa. To był strzał w dziesiątkę. Od tej pory nasza malutka Kuleczka – bo boberek okazał się samiczką – świetnie jadła i rosła, a od momentu, gdy zasmakowała w miąższu dojrzałego banana, przepadała za bananami.



B000368. Bożena z oseskiem bobra, Kuleczką, przygotowywanym do pierwszoplanowej roli w serii Saga prastarej puszczy. Część VIII. Opowieść o bobrze. Maciejówka, Białowieża, 18.06.2001 r. © Jan Walencik 2017.

 



W tym roku w naszej hodowli pojawił się również młodziutki lis Urwis, znaleziony pod Józefowem i przekazany z kwarantanny w Powiatowej Lecznicy Weterynarii w Warszawie. W lipcu przejęliśmy z Parku w Kadzidłowie dwa dwutygodniowe, późno urodzone warchlaki. Szybko zaczęły jeść z butelek i mocno przyzwyczaiły się do nas, a przede wszystkim do Bożenki. Nazwaliśmy je: Gwizd i Kwik. Wkrótce zaczęły pokazywać swoją dziczą naturę, czasem wręcz były nieznośne – zawsze stawiały na swoim, a jak czegoś nie mogły zdobyć, pokazywały kto tu rządzi. Przysparzały nam coraz więcej troski: oswojenie ich do pracy z kamerą stawało pod znakiem zapytania. Spośród wszystkich młodych zwierząt, jakie przewinęły się przez Maciejówkę w ramach naszej zwierzęcej szkoły filmowej, to byli chyba dwaj najbardziej niesubordynowani studenci, nie rokujący w zawodzie aktorskim… Nie rokował też za bardzo wilk Fiodor (pierwsze zwierzę w Maciejówce, w 1999 roku), którego w połowie roku przekazaliśmy do Rezerwatu Pokazowego Białowieskiego Parku Narodowego. 


Hodowla zwierzaków bardzo absorbowała i Bożenkę i mnie i Krzyśka Komara, a od czasu do czasu naszego syna, Macieja. Pomagał nam wtedy bezinteresownie młody białowieżanin, Jurek Gwaj, uczeń miejscowego Technikum Leśnego, a przez kilka miesięcy asystował również mój siostrzeniec – Marcin Kozieł. 30 sierpnia 2001 roku, nakręciliśmy pierwsze zdjęcia filmowe do Sagi o prastarej puszczy – były to zabawy pomiędzy Szarą, Plamką, Czortem i starszym od nich o dwa lata Borysem. Tę scenę wykorzystaliśmy potem z dobrym skutkiem w części Opowieść o wilku.



B009159. Konieczny dla kondycji zwierząt, codziennym spacer. Jan, Krzysztof Komar, Jerzy Gwaj i Maciej Walencik oraz wilki: Borys, Plamka, Szara i Czort – wataha grająca w serii Saga prastarej puszczy. Części I. Opowieść o wilku. Białowieża, 07.10.2001 r. © Bożena Walencik 2017.

 



Nasze tegoroczne życie poza sagowe w 2001 roku, też kwitło bujnie. W maju pojechaliśmy do Łodzi na najważniejszy dla nas konkurs filmowy w Polsce. W tym roku wyjątkowy, bo podwójny – 9 Ogólnopolski i 1 Międzynarodowy Festiwal Filmów Przyrodniczych im. Włodzimierza Puchalskiego. Byliśmy bez żadnego filmu, który stawałby do konkursu, bo tym razem… zaproszono mnie do jury Festiwalu. Przewodniczącym jury była wyjątkowo zasłużona dla filmu polskiego osoba – twórca, reżyser i pedagog, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi – prof. Henryk Kluba. Do jury zaproszono też Jana Gogola z Czech – scenarzystę, reżysera i pedagoga filmowego, Barbarę Lewicką-Kłoszewską – dyrektorkę Departamentu Edukacji Ekologicznej i Ekspertyz w NFOŚiGW oraz Sibylle Tiedemann z Niemiec – scenarzystkę, reżyserkę i producentkę filmów dokumentalnych.



CYTAT. Okładka programu 9 Ogólnopolskiego i 1 Międzynarodowego Festiwalu Filmów Przyrodniczych im. Włodzimierza Puchalskiego. Źródło: 9 Ogólnopolski i 1 Międzynarodowy Festiwal Filmów Przyrodniczych im. Włodzimierza Puchalskiego, 2001 r.

CYTAT. Strona programu 9 Ogólnopolskiego i 1 Międzynarodowego Festiwalu Filmów Przyrodniczych im. Włodzimierza Puchalskiego ze składem jury. Źródło: 9 Ogólnopolski i 1 Międzynarodowy Festiwal Filmów Przyrodniczych im. Włodzimierza Puchalskiego, 2001 r.

  



Mieliśmy też dwa niezapomniane spotkania w środowiskach naukowych. Pierwsze 21 marca 2001 roku w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, w ramach spotkań Polskiego Towarzystwa Etologicznego. Na zaproszenie doc. dr hab. Ewy J. Godzińskiej opowiedzieliśmy o naszym warsztacie filmowo-fotograficzno-przyrodniczym, w ramach tematu Filmowanie dzikiej przyrody: tajniki rzemiosła. Drugie spotkanie, 29 marca, to był powrót po latach do uczelni, w której obydwoje niegdyś pracowaliśmy, do czasów, kiedy bujnie rozkwitła nasza pasja. Było to otwarte seminarium w auli Instytutu Biologii na Wydziale Rolniczym Akademii Podlaskiej w Siedlcach, na temat Przyroda, kamera i my.



CYTAT. Plakat/zaproszenie na spotkanie-seminarium z Bożeną i Janem pt. Przyroda, kamera i my. Źródło: Instytut Biologii na Wydz. Rolniczym Akademii Podlaskiej w Siedlcach, 29.03.2001 r. 

 


Za sprawą wielu lat mojej fotograficznej roboty, ale też za sprawą umowy z Wydawnictwem Sport i Turystyka – MUZA S. A., 30 kwietnia 2001 roku ukazał się mój kolejny album pt. Bobry z zapomnianej Jaćwieży. Wigierski Park Narodowy. Tak jak poprzednie, wydrukowany i oprawiony w chorwackiej drukarni ZRINSKI w Čakovcu. Niebawem, 18 maja w EMPiK-u Megastore Junior, przy ul. Marszałkowskiej 116/122 w Warszawie, miałem spotkanie z czytelnikami i prezentację Bobrów z zapomnianej Jaćwieży.

Więcej o albumie Bobry z zapomnianej Jaćwieży. Wigierski Park Narodowy  tutaj.



CYTAT. Front okładki albumu Jana Bobry z zapomnianej Jaćwieży. Wigierski Park Narodowy. Sport i Turystyka – MUZA S. A., 2001 r.

 



W tym roku wyszła jeszcze jedna niewielka książka, jaką przygotowywałem od pewnego czasu z Wydawnictwem Dolnośląskim – Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska. Od lat Wydawnictwo Dolnośląskie konsekwentnie rozbudowywało oryginalną serię Tego nie ma w podręczniku, poświęconą tematom z różnych dziedzin i teraz nowa pozycja z moimi tekstami i fotografiami znalazła się w tym interesującym zestawie, przeznaczonym – co mnie bardzo cieszyło – dla dzieci i młodzieży.

Więcej o książce Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska  tutaj.



CYTAT. Front okładki książki Jana Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2001 r., wydanie I.

 



W tegorocznych mediach kilkakrotnie przewijały się tematy dotyczące naszej pracy twórczej, bądź efektów tej pracy – filmów i książek. Chyba największą satysfakcję, by nie powiedzieć święto, sprawiło mi ukazanie się nowego, szóstego numeru opiniotwórczego magazynu Nowe książki. W pewnym sensie był to mój (nasz) numer, bo już na samym froncie okładki duży tytuł Jan Walencik. Jak przeżywa świat czosnek niedźwiedzi? sugerował wewnątrz główny artykuł magazynu, z tyłu okładki zaś znalazł się biogram – omówienie naszych osiągnięć filmowych i fotograficznych. Wewnątrz numeru zamieszczono aż trzy teksty. Pierwszym był obszerny wywiad red. Małgorzaty Borczak ze mną, o tytule W mateczniku, drugim kapitalna recenzja albumu Bobry z zapomnianej Jaćwieży… pt. Fotograf przyrody, wnikliwego i życzliwego pióra pisarza, scenarzysty, dramaturga i publicysty – Kazimierza Orłosia, a trzecim recenzja tomiku Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska, pt. Królewszczyzna, pióra Marty Głaz-Robaczko. Zamieszczone w tych tekstach opinie i oceny pokazały nam dobitnie, że nasza praca jest doceniana, a wrażliwi jej obserwatorzy, stroniąc od tanich pochlebstw, dostrzegają złożoność i niuanse naszego świadomego warsztatu, jak i głębię naszych utworów.

Pod koniec roku, a dokładnie w święta Bożego Narodzenia, na antenie TVP emitowano obydwa niedawno ukończone filmy z serii Tajemnice przyrodyNiepokonany wilk i Powrót bobra – rzecz oczywista z polskim komentarzem czytanym przez Krystynę Czubówną. Wcześniej, w zapowiedziach, na antenie telewizyjnej Jedynki pojawiliśmy się również my obydwoje, z opowieścią o tej produkcji.



CYTAT. Okładka miesięcznika Nowe Książki z wywiadem z Janem i recenzjami jego dwóch książek. Źródło: Nowe Książkinr 6 2001 r.

CYTAT. Fragment wywiadu W mateczniku. Z Janem Walencikiem rozmawia Małgorzata Borczak. Źródło: Nowe Książkinr 6 2001 r.

CYTAT. C. d. wywiadu W mateczniku. Z Janem Walencikiem rozmawia Małgorzata Borczak oraz fragment recenzji Kazimierza Orłosia: Fotograf przyrody. Źródło: Nowe Książkinr 6 2001 r.

 

 

Zobacz cały wywiad W mateczniku  tutaj.

Zobacz recenzje Fotograf przyrody i Królewszczyzna oraz biogram Jan Walencik tutaj.



Cytat. Wywiad – Piotr i Wojciech Węcławowie: Żubr we własnej osobie. Źródło: Dziennik Polski, 02.10.2001 r.

 

 

Zobacz cały wywiad Żubr we własnej osobie  tutaj.



CYTAT. Przedświąteczna zapowiedź cykluTajemnice przyrody na antenie Programu 1 oraz wywiad z Bożeną i Janem o produkcji tego cyklu. Źródło: Program 1 – TVP, 12.2001 r. (nagranie z kasety VHS).

 

 

CYTAT. Świąteczna zapowiedź filmów: Tajemnice przyrody. Niepokonany wilk / Powrót bobra, na antenie Programu 1. Źródło: Program 1 – TVP, 12.2001 r. (nagranie z kasety VHS).

 

 

Cytat. Notatka/zapowiedź – (pd): film przyrodniczy Niepokonany wilk. Źródło: Antena, 21-27.12.2001 r.

 



W 2001 roku ukazało się znowu trochę moich fotografii, opublikowanych w różnych wydawnictwach.



CYTAT. Okładka. Czesław Okołów: Białowieski Park Narodowy i okolice. Wydawnictwo Laumann-Polska, Piechowice 2001 r.

CYTAT. Okładka. Jacek Bunsch, Hanna i Antoni Gucwińscy: Ptaki polskie czyli latać każdy może. Wydawnictwo Europa, Wrocław 2001 r.

 
 

 

CYTAT. Okładka czasopisma – A. K.: La derniére forêt vierge d’Europe (Ostatni dziewiczy las w Europie). Źródło: Le Courrier de Varsovie, 04.2001 r.

CYTAT. Str 24. Edukacja – twoi partnerzy w Puszczy Białowieskiej. Przewodnik po tematach, obiektach, instytucjach.. 2001 r. Źródło: Projekt Puszcza Białowieska/Dancee Project.

CYTAT. Strona tytułowa czasopisma. Janusz B. Faliński: Phytophenological atlas of the forest communities and species of Białowieża National Park (Atlas fitofenologiczny zbiorowisk leśnych i gatunków Białowieskiego Parku Narodowego). Źródło: Phytocenosis, nr 13 2001 r. 

 



CYTAT. Okładka czasopisma i str. GeographicaCo boli białowieskie żubry. Źródło: National Geographic Polska, 12.2001 r. 
 

 

CYTAT. Karta pocztowa z fotografią żubrów autorstwa Jana na znaczku. Białowieski Park Narodowy. Źródło: Poczta Polska, 05.2001 r.

CYTAT. Front okładki. Wydawnictwo płytowe – multimedialny informaror. Puszcza Białowieska. Źródło: Białowieski Park Narodowy, 2001 r. 

 
 

 
W tym roku, z inicjatywy Okręgu Świętokrzyskiego Związku Polskich Artystów Fotografików zorganizowano w Łodzi wystawę Mistrzowie polskiego pejzażu. Znalazły się na niej prace 134 autorów, tych samych, którzy wzięli udział w imponującym ubiegłorocznym wydawnictwie Mistrzowie polskiego pejzażu, o którym wspominałem wcześniej. Od 2001 roku, w ciągu kilku lat, wystawa była prezentowana między innymi w: Łodzi, Legnicy, Warszawie, Olsztynie, Kielcach, Ostrowcu Świętokrzyskim, Wałbrzychu, Jastrzębiu-Zdroju, Poznaniu.



Zaproszenie na wystawę zbiorową Mistrzowie polskiego pejzażu w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi. 04.08.2001 r.

Zaproszenie na wystawę zbiorową Mistrzowie polskiego pejzażu w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi. 04.08.2001 r.

 
 






2002 r.

W tym roku, w produkcji serii Saga o prastarej puszczy zaszły dwie istotne zmiany. Po pierwsze, Ministerstwo Edukacji Narodowej wycofało się z tej realizacji ze względu na zbyt długi okres produkcji (natychmiast po tym zaproponowaliśmy po raz pierwszy wydłużenie czasu trwania każdej części z pół godziny do 52 minut). Po drugie, w październiku oficjalnie wprowadzono do produkcji pozostałe 4 części z planowanych od początku 14 części 30-minutowych: Wilk, Dzik, Bóbr, Ryś. Wciąż w planie (i jak na razie tylko w planie) była 15 półgodzinna część Making of, czyli jak powstawał serial.

Jeszcze w grudniu ubiegłego roku przystał do nas Paweł Szymański, zapalony fotograf przyrody i leśnik po niedawno ukończonych studiach. Paweł, jako zupełnie młody pasjonat sztuki filmowej i fotograficznej Włodzimierza Puchalskiego, pomagał nam kiedyś przez chwilę przy realizacji zdjęć do serii Tętno pierwotnej puszczy. Teraz, z gorliwością świeżo upieczonego sokolnika, zajął się hodowlą kilku naszych ptaków, ale pomagał również we wszystkich innych pracach. W połowie roku zdecydował ostatecznie o powrocie do zawodu leśnego.

Jeszcze w styczniu 2002 roku zyskaliśmy nowego asystenta w naszej ekipie. Był nim Andrzej Muśko, wówczas mieszkaniec pobliskiej Hajnówki, co miało duże znaczenie dla codziennych kontaktów i dyspozycyjności. Największe znaczenie miało jednak w Jego przypadku coś zupełnie innego. To chyba Andrzej wymyślił sobie pracę u nas i konsekwentnie do tego doprowadził. Zaimponował nam wtedy swoją pracowitością i lojalnością, by nie powiedzieć uczynnością. Był taką trochę złotą rączką (potrafił zrobić scenografię w studiu, ale i czatownię-ukrycie na drzewie), co już plasowało Go wysoko w naszym fachu, ale przede wszystkim czuł – a jak Go później zabrakło w naszej ekipie, okazało się, jak bardzo dobrze czuł – i robotę filmową i zadania techniczne asystenta. Z otwartością podchodził do zwierząt, szczególnie wilków, a one mu to odwzajemniały. No i miał niezłe oko: spełniał się w swojej fotografii (był absolwentem Wyższego Studium Fotografii przy Wydziale Operatorskim PWSFTviT w Łodzi).

W 2002 roku w naszej hodowli pojawiły się kolejne zwierzęta, a inne z niej odeszły. Na początek, dwa niesubordynowane aktorsko podrostki – Gwizd i Kwik – zostały przewiezione do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Biebrzańskiego Parku Narodowego (kiedy tylko pojawialiśmy się tam później, pamiętały nas i były najlepszymi kumplami). Na początku maja przejęliśmy od leśników i z Ptasiego Azylu w Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym kilka sierot: warchlaczka Kubusia, malutką kunę leśną Figę, młode ptaki-podloty przyniesione do Azylu (dwa kruki, dzięcioła czarnego i zielonego, sójkę, grubodzioba, kosa, kwiczoła, myszołowa i puszczyka). 



B009163. Dziczek Kuba przygotowywany do pierwszoplanowej roli w serii Saga prastarej puszczy. Części VI. Opowieść o dziku. Maciejówka, Białowieża, 06.05.2002 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

B009567. Dziczek Kuba przygotowywany do pierwszoplanowej roli w serii Saga prastarej puszczy. Części VI. Opowieść o dziku. Maciejówka, Białowieża, 07.05.2002 r. © Jan Walencik 2017. 

 

 

Niewątpliwie, obok Kuby i Figi, naszym oczkiem w głowie stała się w tym roku Sonia – zaledwie trzytygodniowa rysiczka pochodząca z hodowli rysi prowadzonej przez dr. Andrzeja Krzywińskiego w jego Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Malutka Sonia trafiła na Maciejówkę 18 czerwca. Na szczęście w jej przypadku, odmiennie do małej bobrzyczki Kulki, wiedzieliśmy jak i czym ją karmić i jak zapewnić jej opiekę. Skorzystaliśmy z doświadczenia i dr. Krzywińskiego. Jedynym problemem było tylko to, że osłabiona i chora – jak się okazało – kuna leśna Figa, wszczęła rwetes, gdy poczuła w domu nieznaną dotąd woń – zapach rysia. Godzinami nie mogła się uspokoić, nawet w osobnym pokoju. Po dwóch dniach sytuacja diametralnie się zmieniła. Pamiętam taki obrazek w naszym domu: w rogu pokoju stoi niewielka woliera z siatki (sześcian o metrowym boku), w której dla bezpieczeństwa zamykamy Figę na noc. Jest dzień. Sonia, małe kocie, śpi na boku, wygięta w półokrąg. W poprzek niej równie twardo drzemie, prawie równa jej wielkości Figa. Obejmuje Sonię łapkami jak dzieciak pluszaka. Obie oddychają w tym samym powolnym, błogim rytmie. Pełnia rozkoszy. Od tamtej pory, przez wiele tygodni nie było większych przyjaciółek wśród naszych zwierzaków. Do czasu, kiedy ze względu na bezpieczeństwo Figi, trzeba je było rozdzielić do osobnych wolier. Teraz w każdym razie, codzienna opieka i karmienie naszych podopiecznych zabierały nam jeszcze więcej czasu, a przecież potrzebowaliśmy już naprawdę kręcić zaplanowane do Sagi… sceny. Do tego doszły dalsze przygotowania hodowlane i scenograficzne.


Postanowiłem (zgodnie z zezwoleniem Głównego Konserwatora Przyrody) założyć hodowlę mrówek ćmawych, jako najciekawszego gatunku spośród rudych mrówek leśnych (wielomatecznego), wskazanego mi przez niebywałego znawcę zagadnień myrmekologicznych i naszego konsultanta, doc. dr. hab. Wojciecha Czechowskiego. Przestudiowałem dużo zasugerowanych prac z myrmekologii, zwłaszcza na temat hodowli mrówek i utrzymania niezbędnych warunków (pokarmu, wilgotności, temperatury itp.). Ze specjalnych drewnianych ram, uszczelek, szyb, gipsu, ściółki, szpilek sosnowych i próchnicy oraz nadzwyczaj drobnej siateczki odzyskanej ze stłuczonego kineskopu (doskonałej do zabezpieczania otworów przed ucieczką mrówek), zbudowałem trzy duże formikaria przypominające wnętrze mrowiska gatunku Formica polyctena (mrówki ćmawej). Każde było dwustronnie przeszklone i zabezpieczone przed przypadkowym wydostaniem się mrówek, a jednocześnie całkowicie zasłonięte przed światłem widzialnym (dopiero w całkowitej ciemności studia możliwe było zdjęcie tych zasłon i operowanie kamerą przy świetle podczerwonym lub – co się okazało odkryciem przyszłości – przy słabym świetle oliwkowo-czerwonym, nie aktywizującym mrówek). Każde z trzech formikariów było połączone miękkimi przeźroczystymi rurkami z tzw. arenami, w których mieliśmy wykładać pokarmy i płyny dla naszej kolonii. Każde też było połączone podobnymi rurkami z nawilżaczem wymuszającym bardzo subtelną cyrkulację wilgotnego powietrza wewnątrz korytarzy i komór lęgowych. Zrobiłem go z cichego wentylatorka od komputera i odpowiedniego plastikowego pojemnika na wodę, z podgrzewaczem. Budowanie tej konstrukcji to było nowe doświadczenie, ale prawdziwe emocje zaczęły się, kiedy w naszym studiu zaczęliśmy wsiedlać do formikariów mrówki pozyskane z jednej dorodnej kolonii. To się nadaje na specjalną opowieść, więc… może innym razem… W lipcu odkryliśmy w pięknym borze na terenie Nadleśnictwa Białowieża, całkiem blisko granicy państwowej, ogromną kolonie Formica polyctena, złożoną z kilkunastu kopców-mrowisk, niektórych bardzo wielkich, o średnicy prawie 4 metrów u podstawy, wysokich niemal na 2 metry. Wiedziałem od razu, że to malownicze miejsce musimy obsadzić jako główne miejsce akcji Opowieści o mrówce.

Kolejne tegoroczne przedsięwzięcie hodowlane i scenograficzne było bardzo duże i absorbujące. Postanowiliśmy zbudować staw do zdjęć podwodnych bobrów, z żeremiem, w którym można by obserwować kamerą na podczerwień zachowania bobrzej rodziny. Zaczęliśmy od wykopania w rogu Maciejówki wielkiej dziury w ziemi i uformowania głównego stawu, dwóch zatok oraz wyniesienia pod bobrową chatę. Starałem się zaprojektować zalew tak, by wszystko było funkcjonalne i niezawodne. Wyobrażałem sobie – jak się okazało naiwnie – że jeśli wycembruję staw betonem, to tak jak w basenie, utrzymam czystą wodę, przejrzystą dla podwodnej kamery. Nie przewidziałem, że nagromadzenie w wodzie żeru (liści, pędów, gałęzi), stałe jej mieszanie (czytaj: mącenie) przez bobry oraz ich naturalna skłonność do załatwiania potrzeb w wodzie, spowodują szybką eutrofizację stawu i rozwój glonów, co uczyni wodę niezdatną do zdjęć i pociągnie za sobą częstą wymianę całych hektolitrów wody, a i równe częste i pracochłonne czyszczenie betonowego dna. Pełni animuszu wysypaliśmy żwirem gliniaste podłoże całkiem sporego stawu, na którym krok po kroku wylewaliśmy warstwę betonu przezbrojonego metalową siatką. W podstawie przyszłego żeremia (musiała być wyniesiona nad powierzchnię stawu) przewidziałem dwie dziury na syfony – wyjścia wiodące pod wodę. Stelaż kopuły żeremia zrobiliśmy z zespawanych prętów zbrojeniowych, aby nie załamała się i była bezpieczna dla zwierząt. Stopniowo obudowywaliśmy ją zgryzami bobrowymi ze starych, opuszczonych żeremi, wypełnionymi błotem, korzeniami i betonem. Nasze żeremie musiało spełniać cztery funkcje: miało do złudzenia przypominać wewnątrz i na zewnątrz naturalną bobrową konstrukcję, musiało mieć sprawną wentylację, jego pokrycie musiało mieć odpowiednią grubość (prawie 40 centymetrów), aby bezpiecznie izolować bobry przed mrozem i wreszcie miało zapewniać stały dostęp do filmowania.



B009311. Jan buduje bobrowe żeremie na sztucznym zbiorniku – scenografię do serii Saga prastarej puszczy. Części VIII. Opowieść o bobrze. Maciejówka, Białowieża, 01.08.2002 r. © Krzysztof Komar 2017.

 



W 2002 roku zaczęliśmy w miarę regularne zdjęcia filmowe i równolegle do nich fotografowanie (do przyszłego sagowego albumu). Sporo czasu zajęło nam przygotowanie szczegółowych scenopisów – rozpisanie wielu scenariuszy na funkcjonalne sceny i poszczególne ujęcia. Niektóre sceny, zwłaszcza skomplikowane operatorsko, rozrysowałem w storyboardach (scenopisach obrazkowych). Bez wątpienia głównymi bohaterami tegorocznych scen były dwa młode kruki oswojone przez Pawła, a nade wszystko dziczek Kuba – pupil całej ekipy. To kręcenie i fotografowanie – wciąż pomiędzy obowiązkami hodowlanymi, budowlanymi, scenograficznymi – wyglądało mniej więcej tak:

11.05 – Pierwsze zdjęcia z Kubą w puszczy;
19.06 – Kuba w Rezerwacie Pokazowym BPN;
25-27.06 – Dwa kruki na pasie granicznym z patrolem Straży Granicznej;
12.07 – Kruki w wolierze – ZOO w Warszawie;
23-27.07 – Kuba w Rezerwacie Pokazowym BPN;
23-26.09 – Łosie na Bagnach Biebrzańskich;
02.10 – Kuba na zewnątrz Rezerwatu Pokazowego BPN;
10, 20.10 – Kuba i pułapki na nornice oraz sceny aktorskie z Arkiem Arasimem i Andrzejem Muśko;
04.11 – Kuba i rowery pilarzy;
05.11 – Kuba w miejscu ogniskowym w Starej Białowieży i żerowanie na resztkach po turystach (scena, która nie weszła do Sagi…);
17.11 – Myszy wielkookie w miejscu ogniskowym w Starej Białowieży i żerowanie na resztkach po turystach (scena, która nie weszła do Sagi…);
21-25.11 – Kuba, drwal i motocykl.

Nie mogę się powstrzymać, by chociaż krótko nie opisać tutaj pracy na planie z naszym pupilkiem Kubusiem – zawołanym talentem filmowym. Mam na myśli dokładnie pierwsze z nim zdjęcia. Zauważyliśmy wcześniej, że malutki Kuba nie odstępuje od swojej Panci – Bożenki, która go karmiła, tuliła i opiekowała się nim całymi dniami. Zastępowała mu utraconą matkę. Postanowiliśmy to wykorzystać na planie, zorganizowanym w głębi puszczy. Na wszelki wypadek wygrodziliśmy ten fragment siecią, żeby Kuba nam najzwyczajniej nie zwiał. Natychmiast okazało się, że wprawdzie wszystko w majowej puszczy interesuje malucha, ale nie tak bardzo jak… nogi opiekunki. Ujęcia, które zmierzałem nakręcić były dość proste: warchlaczek w wielkim lesie, węszący i przechodzący pomiędzy jaskrami i omszonymi kłodami. Ależ gdzie tam! Za każdym razem, gdy wcisnąłem spust kamery, w kadrze owszem – pojawiał się Kubuś, ale przy nogach Bożenki! Nie było sposobu, by odszedł od nich choć na chwilę. A jednak przechytrzyliśmy go. Znaleźliśmy w innym miejscu rozwidlonego metr nad ziemią graba. Bożenka wspięła się tak, że jej buty znajdowały się jakieś półtora metra nad ściółką, w każdym razie poza filmowanym kadrem. Szybko włączyłem kamerę, bo Kubuś ładnie węszył, przechodząc wokół grabów, ale po chwili zaczął podskakiwać, niezdarnie wdrapywać się na pień i osuwać, a końcu zezłoszczony jął zdzierać malutkim ryjkiem mech. Nie wyglądało to naturalnie. W końcu położył się pod grabami, jakby dawał do zrozumienia: kręćcie sobie beze mnie, dopóki Pancia nie zejdzie. I kto tu kogo ograł?

Wprawdzie w tym roku nie nakręciliśmy zbyt wiele do Sagi…, ale tym co od teraz miało towarzyszyć stale naszej pracy filmowej, były przeglądy skręconych i wywołanych materiałów. Zorganizowaliśmy cały ciąg powtarzalnych procesów, który gwarantował nam panowanie nad nakręconym materiałem (którego w przyszłości miało być coraz więcej i więcej). Naświetlony przeze mnie negatyw Super 16 mm był wywoływany w laboratorium Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie. Następnym krokiem było przepisywanie negatywu w telekinie na cyfrowy pozytyw (digitalizacja), korygowany wstępnie na tzw. jedno światło (wstępne wyrównanie jasności itp.) Powierzyliśmy to zadanie firmie The Chimney Pot, doświadczonej w wielu polskich produkcjach, prowadzonej przez Jędrzeja Sablińskiego – i to był strzał w dziesiątkę. Od początku do końca produkcji Sagi… otrzymywaliśmy niezawodnie przygotowane materiały z planu poddane digitalizacji, w pełnej rozdzielczości z kodem czasowym oraz w niskiej rozdzielczości z takim samym kodem czasowym – na kasetach Mini DV. Te właśnie kasety, bardzo wygodne w użyciu, były przedmiotem naszych przeglądów cyfrowego pozytywu, a wkrótce miały zostać wykorzystane do montażu. Właśnie, coraz intensywniej myślałem też o uruchomieniu w Maciejówce montażowni, na razie choćby do wstępnego montażu części nakręconych scen.

W zasadzie nie ruszaliśmy się z Puszczy Białowieskiej i jej okolic. Jedyne wyjazdy zdjęciowe wiązały się z krótkim filmowaniem nad Biebrzą i w Warszawskim ZOO. Pozwoliliśmy sobie – Krzysiek Komar i ja – na jeszcze jeden krótki wypad do Słowińskiego Parku Narodowego (05–09.09.2002 r.), ale wyłącznie w celach fotograficznych. Potrzebowałem wykonać szereg uzupełniających zdjęć do planowanego z Wydawnictwem Sport i Turystyka – MUZA S. A. albumu Kraina wody, piasku i wiatru. Słowiński Park Narodowy. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że z ważnych powodów i Wydawnictwo i ja zrezygnujemy z tej pozycji.



25 stycznia 2002 r. Bożenka i ja zostaliśmy członkami Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Wprowadzającymi byli długoletni członkowie SFP: reżyser Henryk Kluba, rektor PWSFTviT oraz reżyser Michał Dudziewicz, wykładowca PWSFTviT. Jednocześnie zostaliśmy członkami ZAPA – Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych (agendy SFP).

Ze względu na nawał pracy przy produkcji Sagi… nieszczególnie udzielaliśmy się publicznie, co najwyżej okazjonalnie – na przykład, gdy nasz zaprzyjaźniony jeszcze z czasów dawnej Telewizji Edukacyjnej program Kawa czy herbata, dotarł do Białowieży. 18 października pokazano obydwa nasze filmy z mini serii Tajemnice przyrody na Festiwalu Nauki w Siedlcach (w Instytucie Biologii Wydziału Rolniczego Akademii Podlaskiej), a 25 października uczestniczyliśmy w obchodach jubileuszu 50-lecia Zakładu Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży (z którym współpracowaliśmy od pierwszych lat naszego filmowania). 15 grudnia miałem spotkanie autorskie w Muzeum Przyrodniczym w moim rodzinnym Kazimierzu Dolnym. Opowiadałem głównie o twórczości mojego Mistrza, Włodzimierza Puchalskiego, bowiem tego samego dnia otwarto w kazimierskim muzeum wystawę fotografii zatytułowaną Cztery pory roku według Włodzimierza Puchalskiego.



CYTAT. Fragment audycji Kawa czy herbata, nadanej z Białowieży – Paweł Pochwała rozmawia z Bożeną i Janem. Źródło: Kawa czy herbata – TVP, 21.03.2002 r. (nagranie z kasety VHS).

 



CYTAT. Plakat wystawy Cztery pory roku według Włodzimierza Puchalskiego i zaproszenie na spotkanie z Janem w Muzeum Przyrodniczym w Kazimierzu Dolnym. 15.12.2002 r.

 

 

Podobnie jak w poprzednich latach, znowu opublikowano nieco moich fotografii w paru wydawnictwach, między innymi w opracowaniu naszego Przyjaciela Sławy (dr. Wiaczesława Siemakowa) z białoruskiego Parku Narodowego Puszcza Białowieska w Kamieniukach.



CYTAT. Okładka. Paweł Pawlaczyk (redaktor): Po co nam martwe drzewa? Wydawnictwo Lubuskiego Kluby Przyrodników, Świebodzin 2002 r.

CYTAT. Okładka. W. W. Siemakov: Беловежская Пущa 1902 – 2002 (Puszcza Białowieska 1902 – 2002). Ураджай, Mińsk 2002 r. 

CYTAT. Opracowanie – Zbigniew Głowaciński (redaktor): Czerwona lista zwierząt ginących i zagrożonych w Polsce. Red List of Threatened Animals in Poland. Polska Akademia Nauk Instytut Ochrony Przyrody, Kraków 2002 r.

 
 

 

CYTAT. Okładka czasopisma, str. 74 i 75. Marzenna Nowakowska.: Zróbże minę, panie żubrze. Źródło: Viva, 14.01.2002 r. 
 

 

Jeszcze o nagrodach w 2002 roku. Film Tajemnice przyrody. Powrót bobra wyróżniono za przedstawienie zachowań zwierzęcych na XXV Międzynarodowym Festiwalu Filmów Przyrodniczych w Missoula, (Montana, USA). Za ten sam film otrzymałem w marcu 2002 roku aż 4 (!) nominacje do nagród: za najlepszy scenariusz, za najlepszy montaż, za poznanie i ochronę świata zwierząt, za poznanie i ochronę fauny europejskiej, a także nagrodę za przedstawienie związku pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem na XII Międzynarodowym Festiwalu Filmów Przyrodniczych we francuskim Albert. Jeszcze jedną nagrodę, specjalną za najlepsze zdjęcia do filmu Tajemnice przyrody. Powrót bobra – szczególnie bliską memu sercu – odebrałem w Goniądzu, na II Międzynarodowym Festiwalu Filmów Przyrodniczych im. Braci Wagów. (Wizna, 20-24.03.2002 r.), inspirowanym przez niezmordowaną Joannę Wierzbicką, autorkę m. in. filmów przyrodniczych znad Biebrzy. Przy opisie nagród z Festiwali w Albert i w Wiźnie, wymieniono moje imię i nazwisko razem z nazwą Wielka Brytania. Oczywiście w tym przypadku chodzi o kraj, w którym wyprodukowano film, ale mimo wszystko jakoś dziwnie i z uśmieszkiem mnie to poruszyło. Tak czy owak, jestem i zawsze będę autorem z Polski…





2003 r.

Bardzo smutno zaczęła się wiosna tego roku. 24 kwietnia zmarł nasz Przyjaciel, niezapomniany Rysio Wyrzykowski…

Wciąż mieliśmy pełne ręce roboty, jeśli chodzi o hodowle zwierząt do Sagi… Najpierw skupiliśmy się na rui wilków, bo wszystko kręciło się wokół Plamki i jej admiratora Borysa, który z początkiem rui zmienił się nie do poznania i wobec zwłaszcza męskiej części ekipy, nie był już tym samym, sposobnym ludziom wilkiem. Zaobserwowaliśmy i sfilmowaliśmy kilka kryć tej pary. Wkrótce po zakończeniu rui Borys i Szara trafiły do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Biebrzańskim Parku Narodowym. Nasza uwaga skoncentrowała się na brzemiennej Plamce i jej bracie Czorcie. Poświęcaliśmy im bardzo dużo czasu. Aby utrzymać nasz dobrzy wspólny kontakt, bardzo często przebywaliśmy z nimi w towarzystwie kamery. Oswajaliśmy je również z naszą obecnością pod ziemią, w bezpośrednim sąsiedztwie sztucznej nory. Ten wysiłek zaprocentował, gdy nadszedł poród Plamki. Nie tylko, że tolerowała ze spokojem naszą obecność podczas ostrego dyżurowania przez całą noc tuż przed rozwiązaniem, ale od początku do końca narodzin sześciorga wilcząt zaakceptowała moją bliskość i bliskość kamery. Odebrałem to jako naprawdę wyjątkowy przywilej. Pozwoliła mi nakręcić ujęcia, o jakich dawniej mogłem tylko marzyć i jakich zapewne wielu filmowców przyrody nie przeżyło.

W tym roku wyraźnie dyskontowaliśmy nakłady pracy z poprzednich lat, gdy przygotowywaliśmy większość wybiegów dla zwierząt i skomplikowaną scenografię. Na przykład wilczą norę, w której teraz mogłem filmować do woli, bez obawy o zagrożenie wobec młodych czy ich matki. Kolejne tygodnie i miesiące poświęciliśmy naszej nowej wataże: Plamce, jej sześciorgu rozwijających się młodych i ich piastunowi Czortowi. Tak właśnie – chcę mocno podkreślić: konsekwentnie – realizowaliśmy nasz wcześniejszy plan, czyli hodowlany pomysł na powodzenie realizacji zdjęć do Sagi… W sprawie naszej wilczej watahy podpisaliśmy specjalne porozumienie z dyrekcją Białowieskiego Parku Narodowego. Na jego podstawie (zgodnie z duchem zezwolenia Głównego Konserwatora Przyrody) zobowiązaliśmy się przekazać wkrótce nasze wilki do Rezerwatu Pokazowego BPN, a Park zagwarantował nam odpowiednio duży wybieg dla nich (swoją drogą chyba największy, najbardziej puszczański i okazały wilczy wybieg w Polsce). Dostaliśmy też od dyrekcji BPN zgodę na wykorzystanie niezagospodarowanej kwatery w Rezerwacie Hodowlanym żubrów nr 2 do zdjęć z dzikiem oraz do urządzenia w niej atrapy leśnej bimbrowni i nakręcenia zdjęć w kolejnych porach roku. W połowie sierpnia przekazaliśmy do Rezerwatu Pokazowego BPN basiora Czorta, a w połowie października waderę Plamkę i jej pięcioro młodych. Szósty wilczek, o imieniu Bystry, został w Maciejówce. Był z nami, jak tylko skończył trzy tygodnie. W odróżnieniu od reszty miał specjalną wolierę blisko domu, aby pozostawać w ciągłym kontakcie z wszystkimi członkami ekipy. Mieliśmy wyjątkową komitywę. Bystry codziennie biegał przez kilka godzin po rozległym podwórzu i był obyty z różnymi elementami naszego codziennego życia. Nigdy nie podjął nawet próby ucieczki.

Oprócz wilków skupiliśmy uwagę na Kubie – wciąż rosnącym i brawurowo, choć oczywiście nieświadomie grającym w bardzo wielu scenach, często skomplikowanych. Większość zdjęć z dzikiem kręciliśmy w różnych miejscach puszczy, co wiązało się z koniecznością bezpiecznego transportu. Kubuś, jak na wybitnego aktora przystało, otrzymał własną, najprawdziwszą przyczepę , bardzo twarzową (a jakże – pomalowaną w brązowo-zielone, kamuflujące ciapki), z rozkładaną pochylnią i solidnymi metalowymi drzwiczkami nie do przegryzienia. Ulubione jedzonko, czyli gwiazdorski catering, woziliśmy w kubełkach. Wszystko było dobrze na początku: nasz Kuba vel Kubełiusz wskakiwał do przyczepy i wyskakiwał z niej na zawołanie. Kiedy jednak podrósł i zasmakował długich spacerów podczas zdjęć, zmądrzył się do tego stopnia, że obok przyczepy, owszem, wciąż chętnie się kręcił, ale żeby wejść do środka – co to, to nie! Tylko my wiemy ile perswazji i zachodu kosztowało przekupywanie go smakołykami i perswazją, byleby tylko wszedł i wrócił w przyczepce do swojej zagrody w Maciejówce.

Sporo tegorocznych zdjęć, a w związku z tym i wypraw do puszczy, poświęciliśmy naszej młodej rysicy Soni. Od ubiegłego roku przyzwyczajaliśmy ją do jazdy w samochodzie i kontaktów z naszym jamniczkiem Sorkiem. Teraz to bardzo procentowało, bo Sonia mocno trzymała się Sorka i nas, nie zdradzając chęci samodzielnych wypraw. Uwielbiała jak najdłuższe spacery, momenty kiedy pieszo przechodziliśmy od jednej lokalizacji zdjęć do drugiej – z planu na plan. Zagrała bardzo naturalnie w wielu, zwłaszcza zimowych scenach, absolutnie kluczowych dla Opowieści o rysiu. Wielokrotnie zadziwiała nas, gdy nagle zaczynała się całkiem sprawnie wspinać po pniu, albo na krótkim dystansie rozwijała niebywałą prędkość w wyimaginowanym ataku, albo gdy wtapiała się w tło tak perfekcyjnie, że gdybyśmy nie widzieli jej przed chwilą, nie mielibyśmy pojęcia, że gdzieś tu jest ryś! Jeszcze jedno: jesienią, po przesiedleniu wilków do Rezerwatu Pokazowego BPN, wilcza zagroda stała się rysiową zagrodą – zamieszkała w niej Sonia.



B009345. Bożena z jamniczkiem Sorkiem i rysicą Sonią, grającą pierwszoplanową rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części X. Opowieść o rysiu. Rezki, Białowieski Park Narodowy, 12.02.2003 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

B009597. Andrzej Muśko, Krzysztof Komar, Bożena, jamniczek Sorek i rysica Sonia, grająca pierwszoplanową rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części X. Opowieść o rysiu. Rezki, Białowieski Park Narodowy, 12.02.2003 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

B009592. Jan z rysicą Sonią, grającą pierwszoplanową rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części X. Opowieść o rysiu. Rezki, Białowieski Park Narodowy, 24.02.2003 r. © Bożena Walencik 2017. 

 

 

B009597. Krzysztof Komar, Bożena, Andrzej Muśko i dzik Kuba, grający pierwszoplanową rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części VI. Opowieść o dziku, zachęcany do wejścia do swojej aktorskiej przyczepy. Rezki, Białowieski Park Narodowy, 26.02.2003 r. © Jan Walencik 2017.

 



Jeśli chodzi o realizację ujęć filmowych do telewizyjnej Sagi… i realizację fotografii do albumu (ewentualnie albumów) Saga…, to widać było jasno, że w tym roku naprawdę zaczęło się na dobre. O tym jak bardzo w naszej skromnej ekipie (liczącej podstawowo cztery osoby) koncentrowaliśmy się na pracy filmowo-fotograficznej, mając wciąż do wypełnienia ogrom zadań hodowlanych, niech świadczą poniższe zapisy z planów:

26-30.01 – Żubr przy stogu w Leśnej, żubr w Zamoszach, odławianie i transport żubra;
04.02 – Sonia na sągach i przy Drodze Sinickiej;
06.02 – Narciarze w puszczy i dokarmianie rysia;
07.02 – Mrowisko główne i kuna Figa;
10.02 – Plamka wyje; narciarze w puszczy drugi raz;
12.02 – Sonia w szadzi w łozach i w puszczy;
16.02 – Mrowisko główne;
21.02 – Kuba w ośnieżonym lesie;
24.02 – Sonia w szadzi przy łozach; Kuba w ośnieżonym lesie (niby strzały);
26.02 – Kuba w szadzi na łąkach nadrzecznych;
27-28.02 – Dokarmianie żubrów na Sowiej Łące i Kuba; dokrętki do Soni w lesie (narciarze, samochody na pobliskiej drodze);
04.03 – Sonia w padającym śniegu koło Gierkówki;
06.03 – Figa na gałęziach, na zwalonym pniu, na złomie;
09-14.03 – Kuba przy płotach Rez. Pokazowego, w zadymce na łąkach, subiekty przez płoty rezerwatu; ruja wilków;
15-16.03 – Ruja wilków; Kuba przy gnieździe nornic;
17.03 – Figa, portrety przy pniu itp.;
19.03 – Wyjące wilki;
20.03 – Figa na tamie bobrowej na Krynicy;
10.04 – Powrót żubra do Zamoszy;
12.04 – Ośnieżone mrowisko główne i my, Kuba przy mrowisku; 3 żubry na Górniańskich Łąkach na tle Hajnówki;
13.04 – Sonia przy mrowisku głównym;
14.04 – Kuba na rozlewiskach pod Pogorzelcami;
17.04 – Dwa psy na rozlewiskach pod Pogorzelcami;
19.04 – Sonia na płocie Rez. Pokazowego, potem Kuba przy płocie;
25,04 – Kuba przy drodze asfaltowej, samochody;
01.05 – Prace przy sztucznym żeremiu (montowanie zgryzów) i płukanie piasku na dno;
06.05 – Żuraw na gnieździe w olsie;
07.05 – Ekipa przy mrowisku głównym z podnośnikiem;
08.05 – Kuba w olsie, brodzi;
16.05 – Plamka brzemienna i Czort, wilki przy norze;
18.05 – Poród Plamki;
23, 26.05 – Młodziutkie wilczęta w norze i Plamka, Plamka i Czort na zewnątrz;
29.05 – Uskrzydlone mrówki ćmawe na mrowisku głównym;
30.05 – Deszcz przy mrowisku głównym;
04.06 – Puszczyk mszarny w Rezerwacie Ścisłym BPN;
05.06 – Mrowisko główne i kruk;
10.06 – Plamka i pierwsze pokazanie się wilcząt na zewnątrz w oknie nory;
11.06 – Kuba w olsie przy opuszczonym gnieździe żurawi;
12.06 – Nora wilków z młodymi i Plamką, piramidka śpiących;
17.06 – Prawosławne Zielone Świątki w Krynoczce;
03.07 – Wilczki na zewnątrz przy norze, Czort i Plamka;
04.07 – Wilczki na zewnątrz przy norze, karmienie, Czort i Plamka;
05.07 – Wilczki na zewnątrz, podgryzanie i zabawy;
07.07 – Wilczki w norze i żuk leśny;
08.07 – Wilczki na zewnątrz przy norze, karmienie, Czort i Plamka;
09.07 – Wilczki na zewnątrz, podgryzanie, karmienie, Plamka;
07.07 – Wilczki w norze, sen;
15.07 – Kłusownik z kasarkiem, niby odławianie wilcząt;
16.07 – Ranny Czort w borze;
17.07 – Kłusownik ze szpadlem;
19.07 – Kłusownik z kasarkiem, niby odławianie wilcząt;
20.07 – Kłusownik przy wilczej norze, postrzał;
22.07 – Nocne ślady po kłusowniku przy norze;
28.07 – Czaple białe, stado na Siemianówce; zbiór siana pod Babią Górą;
14.08 – Mrówki ćmawe i mszyce;
19.08 – Kłusownik idzie przez zroszoną świerczynę;
22.08 – Mrowisko główne w deszczu, dzięcioł duży itp.;
23.08 – Mrowisko główne, jazdy, szyny i podnośnik;       
29.08 – Kuba w zagrodzie koło stróżówki;
31.08 – Żubry i krowy gospodarzy na łące, dojenie krów przez gospodarzy;
01,03,09,13.09 – Montowanie platform-suportów;
06.09 – Zbiór ziemniaków na polanie białowieskiej, gospodarze; ryjówka na bucie kłusownika, żuk leśny w wilczej sierści, sierść, żuk leśny na piasku;
09.09 – Zbiór ziemniaków przez gospodarzy białowieskich (z ciągnikiem); rójka mrówek hurtnic; Kuba w zagrodzie w Rez. Hodowlanym;
10.09 – Pogorzelisko na zrębie;
11-12.09 – Ekipa przy mrowisku głównym, mrówki na nas, obrączkowanie itd.; pogorzelisko na zrębie;
15.09 – Kuba, długi bieg, zdjęcia zwolnione;
16.09 – Łęty ziemniaczane, ogniska, dymy i Kuba, palowanie konia przez gospodarza;
19.09 – Myśliwy mierzący do dzika;
22.09 – Norniki na worku i w ziemniakach, w norkach;
26.09 – Plamka z młodymi;
27-29.09 – Kuba myszkuje, niby strzały;
01-02.10 – Platformy-suporty: mrowisko i opieńkowe; Kuba na kartoflisku przy workach;
03-08.10 – Zdjęcia poklatkowe: rozwój opieniek;
04-09.10 – Platformy-suporty;
13-20.10 – Platformy-suporty;
03.11 – Ranny Kuba;
26.11 – Plamka i jej młode w Rez. Pokazowym BPN;
19.12 – Wataha dzików pod Celestynowem;
24.12 – Żubr w Zamoszach, w opłotkach i oszczekujący pies.

Te zapisy pokazują w jaki sposób pracowaliśmy – kręciliśmy zdjęcia do kilku części na raz! Tak miało być do końca realizacji Sagi…, bo ta praca na przemian albo równolegle przy kilku częściach, była sposobem na ofensywne wykorzystanie czasu. Jednym z nowych zadań jakie przypadły nam w udziale, a w dużej części mnie, była charakteryzacja i kostiumy. Na początek kłusownika – czarnego charakteru Sagi…, którego zagrał Andrzej Muśko. Jego obsadzenie w tej roli wyszło jakoś samorodnie i było również dobrym rozwiązaniem organizacyjnym, bo Andrzej jako asystent zawsze był obecny na planie (tyle, że przysporzyło mu to roboty). Przy kolejnych scenach z kłusownikiem Andrzej doszedł do wprawy i sam przygotowywał swoją charakteryzację.

Mieliśmy w tym roku dwie sceny z rannymi zwierzętami: wilkiem i dzikiem. Jasne, że w rzeczywistości żadnych rannych zwierząt nie było, a nasza robota polegała na sztuce iluzji. W przypadku wilka skorzystaliśmy z dwóch nadarzających się okoliczności. Pierwszą było przekazanie naszego basiora Czorta z Maciejówki do Rezerwatu Pokazowego BPN. Ponieważ Czort nie znosił samochodu, w grę wchodziło krótkie i bezpieczne uśpienie na czas transportu. Drugą okolicznością była obecność dr. n. wet. Andrzeja G. Kruszewicza, który nadzorował tę krótką akcję i bezpieczeństwo wilka. Miałem dosłownie 30 minut na to, aby podczas przewożenia śpiącego Czorta stworzyć przekonywującą charakteryzację i sfilmować go z krwawą raną. W przypadku Kuby nie poszło tak łatwo. Często miał w zwyczaju zalegać gdzieś na planie i urządzać sobie drzemkę. Wystarczyło więc najpierw, gdy krzątał się przy nas, nałożyć w okolicy jego prawej łopatki odpowiednią niby krwawą ranę, dopracować ją, gdy zajadał smakołyki i… czekać z kamerą aż się położy. W założeniu proste, a w rzeczywistości: najpierw nasz Kubuś – dziczysko – położył się, ale akurat na prawym boku z raną, a nie lewym, jak oczekiwaliśmy. Za drugim razem, dziczym zwyczajem otarł się bokiem o pień, akurat prawym bokiem i zdarł z sierści misterną charakteryzację. Za trzecim, po prostu strzepnął ją z siebie…

W powyższych notatkach pojawia się zapis: platformy-suporty. W ten sposób nazwaliśmy specjalne podstawy do cyklicznego filmowania zmian w konkretnym środowisku przyrodniczym, zachodzących na przestrzeni kilku tygodni lub miesięcy, a nawet kilku lat. Za specjalną zgodą dyrekcji Białowieskiego Parku Narodowego umieściliśmy w terenie prawie 60 takich podstaw z regulowanym łożem do instalowania kamery. Były to atrakcyjne wizualnie, typowo puszczańskie miejsca, w których przewidywaliśmy szybkie lub wolniejsze zmiany, na przykład rozkład murszejących kłód, masowy rozwój grzybów, czy stopniowe zapadanie się wiatrołomów. Odtąd wystarczyło tylko sfilmować w powtarzalny sposób (z takim samym obiektywem i kadrem) widok przed platformą, czyli nakręcić kilka sekund, za dwa tygodnie znowu kilka sekund i tak przez rok, a potem połączyć przenikaniami kolejne ujęcia, aby uzyskać na ekranie efekt płynnych i szybkich zmian. Oczywiście przemnażając wszystko przez kilkadziesiąt stanowisk. Owo tylko zajęło nam w sumie parę lat żmudnej roboty z platformami-suportami: setek dojazdów, przejść, montowania kamer, krótkiego kręcenia i… tak w kółko, aby potem spróbować wykorzystać to na ekranie.



B001762. Jan i Krzysztof Komar przy montażu suportu – platformy do mocowania kamery przy ujęciach cyklicznych do serii Saga prastarej puszczy. Białowieski Park Narodowy, 02.10.2003 r. © Bożena Walencik 2017.

 



Realizowaliśmy kolejne nowe zdjęcia i przybywało coraz więcej kaset Mini DV z pozytywem po digitalizacji. Na początku 2003 roku konieczne stało się urządzenie w Maciejówce montażowni spełniającej moje oczekiwania. Już od rozpoczęcia produkcji widziałem sprawę jasno: ponieważ Saga… jest przedsięwzięciem w pełni autorskim – sami będziemy montowali jej obraz i dźwięk! Od razu też zrezygnowałem z tradycyjnej technologii montażu z pozytywem roboczym przycinanym i sklejanym na cztero-, czy sześciotalerzowym stole montażowym. Chciałem koniecznie przejść na montaż cyfrowy offline (roboczy, o niskiej rozdzielczości obrazu), z późniejszym etapem postprodukcji online (montażem na czysto z docelową jakością obrazu – wykonanym na podstawie montażu offline). Jak planowałem, tak zrobiłem. Zorganizowaliśmy montażownię, która była dostępna dla mnie o każdej porze dnia i nocy. Zaczęła się nieuchronna przygoda z komputerami, sprzętem cyfrowym i oprogramowaniami. Pierwsza stacja, jaką zbudowaliśmy, działała w Windowsie XP i miała trzy kineskopowe monitory: dwa do pracy z programem montażowym i jeden jako zewnętrzny podgląd edytowanego obrazu filmowego. Miałem do dyspozycji 4 dyski o zawrotnej jak na tamten czas (choć śmiesznej w dzisiejszych kategoriach) pojemności 320 GB każdy. Zdecydowałem się na montaż offline w programie AVID Express DV, między innymi z tego względu, że nośnikiem obrazu były tu właśnie kasety Mini DV. Pamiętam jedno: jak tylko AVID pojawił się w Maciejówce, nie miałem już kompletnie czasu na cokolwiek innego, oprócz filmowania, fotografowania i hodowli zwierząt. Każdą wolną chwilę przesiadywałem w montażowni i ćwiczyłem z nową dla mnie bądź co bądź technologią, podmontowując pierwsze sceny do Opowieści o wilku i Opowieści o dziku.

W tym roku byliśmy wyjątkowo skupieni na realizacji zdjęć do Sagi…, co rzecz jasna w powiązaniu z hodowlą i wspomnianymi wprawkami montażowymi, zabierało cały dostępny czas. Z tego też względu ograniczyliśmy do minimum nasze kontakty ze światem zewnętrznym. W lokalnej prasie ukazał się jeden wywiad z nami, a w październiku  wzięliśmy udział – jako zaproszeni goście, razem z Wiktorem Wołkowem, Tomaszem i Grzegorzem Kłosowskimi, Adamem Wajrakiem, Anną Marią Jopek i Marcinem Kydryńskim – w Festiwalu Przyrody Żubrowisko, bo był zorganizowany akurat w Białowieży. Bardzo ucieszyła nas wiadomość, że film Tajemnice przyrody. Powrót bobra otrzymał nagrodę Przyroda i Ludzie na Japońskim Festiwalu Filmów Przyrodniczych ’03 w Toyamie.



CYTAT. Fragment wywiadu – Anita Gwaj: Wywiad z... Źródło: Głos Białowieży, nr 5 2003 r.

CYTAT. C. d. wywiadu – Anita Gwaj: Wywiad z...  Źródło: Głos Białowieży, nr 5 2003 r.

  



CYTAT. Okładka folderu Festiwalu przyrody Żubrowisko. Białowieża, 18-19.10.2003 r. 

 



Moje fotografie znowu miały szanse na pokazy – w postaci publikacji w czasopismach i opracowaniach, a także na wystawie edukacyjnej Un ailleurs en France Forêts naturelles (Gdzieś w lasach naturalnych Francji) we Francji, o której zresztą dowiedziałem się znacznie później. Zorganizowały ją Conçue par Réserves naturelles de France i Fondation Électricité de France. Miała na celu podnoszenie świadomości społeczeństwa francuskiego w kwestii znaczenia lasów. Były na niej fotografie moje i Bernarda Boissona. Składała się z 58 paneli z fotografiami i opisami w 5 strefach. Od 2003 roku, przez kilka dobrych lat, była pokazywana w różnych miejscach, między innymi: w Dompierre les Ormes ( od 1.06 do 1.08.2005 r.), w budynku CDI LAP w Poisy/Annecy (od 30.06.2009 r. jako stała) i w Rezerwacie przyrody Courant d’Huchet (od 7.04 do 7.11.2012 r.).



CYTAT. Folder wystawy Un ailleurs en France Forêts naturelles  z fotografiami Jana. 2003. Źródło: evolition.jimdo.org




CYTAT. Okładka czasopisma - numeru poświęconego lasom naturalnym. Źródło: Panda Magazine, WWF France, nr 93 2003 r.

CYTAT. Okładka czasopisma. Janusz B. Faliński: The Białowieza Forest, a relict ecosystems in Poland and Belarus (Puszcza Białowieska, reliktowy ekosystem w Polsce i Białorusi). Źródło: Biodiversity, Journal of Life on Earth, nr 01 2003 r.

 
 

 

CYTAT. Okładka czasopisma. Leonid. M. Baskin (opr. Zdzisław Pucek).: Powrót żubrów do Rosji. Źródło: Parki Narodowe, nr 01 2003 r. 

CYTAT. Okładka czasopisma. Zdzisław Pucek: Walory i ochrona Puszczy Białowieskiej. Białowieza Primeval Forest: its values and their orotection. Źródło: Aura, nr 05 2003 r. 

 

 

CYTAT. Okładka. Daniel Vallauri: Livre blanc sur la protection des forêts naurelles en France. Forêts métropolitaines (Biała księga w sprawie ochrony lasów naturalnych we Francji. Lasy wielkomiejskie). Editions TEC & DOC / Lavoisier, Paryż 2003 r.

CYTAT. Portfolio. Daniel Vallauri: Livre blanc sur la protection des forêts naurelles en France. Forêts métropolitaines (Biała księga w sprawie ochrony lasów naturalnych we Francji. Lasy wielkomiejskie). Editions TEC & DOC / Lavoisier, Paryż 2003 r.

CYTAT. Portfolio. Daniel Vallauri: Livre blanc sur la protection des forêts naurelles en France. Forêts métropolitaines (Biała księga w sprawie ochrony lasów naturalnych we Francji. Lasy wielkomiejskie). Editions TEC & DOC / Lavoisier, Paryż 2003 r.

CYTAT. Portfolio. Daniel Vallauri: Livre blanc sur la protection des forêts naurelles en France. Forêts métropolitaines (Biała księga w sprawie ochrony lasów naturalnych we Francji. Lasy wielkomiejskie). Editions TEC & DOC / Lavoisier, Paryż 2003 r.

 


 

2004 r.

Dokładnie w połowie tego roku pierwszy raz zacząłem fotografować aparatami cyfrowymi – Canonem EOS 10 D i Olympusem Camedia C-5060WZ. Nie znaczy to, że zarzuciłem zupełnie fotografię analogową na przeźroczach. Jeszcze do połowy 2005 roku niektóre tematy fotografowałem wciąż dwoma Canonami EOS 5.

Filmowanie i fotografowanie do Sagi… całkowicie nas pochłonęło:

06-08.01 – Okiść, ponowa, wycie Bystrego;
16.01 – Bystry, tarzania w śniegu, wycie;
20.01 – Dziki w śniegu w Rez. Pokazowym;
21.01 – Sonia w śniegu obfitym;
22.01 – Zabawy Bystrego pod ośnieżonymi świerczkami;
28-29.01 – Truchło jelenia, myszołowy, kruki;
31.01 – Truchło jelenia, myszołowy, sikory, kruk, sroka; kłusownik przy truchle;
04.02 – Truchło jelenia w mżawce i ptaki;
09.02 – Truchło jelenia, sypiący mokry śnieg, ptaki (dzięcioł duży na truchle);
11-12.02 – Truchło jelenia i ptaki;
16, 23, 26.02 – Platformy-suporty;
19.02 – Ryjówka w śniegu;
24.02 – Martwa żubrzyca w śniegu i stado żubrów;
25.02 – Martwa żubrzyca w śniegu;
26.02 – Martwa żubrzyca w śniegu i stado żubrów, przebiegania;
01.03 – Ryś Bór i Sonia w śniegu;
02-06, 08.03 – Truchło żubra w śniegu w Rez. Pokazowym, kruki, wilki, myszołów;
10, 13.03 – Zdjęcia zwolnione: Bystry, spojrzenia, ruszanie do ucieczki;
11.03 – Truchło żubra w śniegu w Rez. Pokazowym (końcowe stadium), wilki, kruki, myszołów;
12,14.03 – Zdjęcia zwolnione: Bystry w puszczy, skok przez fladry, sen, spoglądanie na ryjówkę;
13.03 – Truchło żubra w śniegu w Rez. Pokazowym (końcowe stadium), wilki;
15-17.03 – Zdjęcia poklatkowe: rozwój iwy;
16.03 – Bystry na żeremiu;
17.03 – Bystry na łąkach pod Białowieżą;
18.03 – Bystry na rozlewiskach pod Białowieżą, zdjęcia zwolnione; Bystry w puszczy z resztkami śniegu; ostatnie przejście kłusownika;
19.03 – Bystry w łozowisku przy resztkach śniegu;
20.03 – Zimowa ścinka drzew, piły, ognisko;
23, 25.03 – Bór i Sonia;
02, 08.04 – Platformy-suporty w czosnkowisku;
06-07.04 – Bystry w łęgu;
13-14.04 – Sonia i Bór;
13.04 – Platformy-suporty;
16.04 – Bystry w łozowisku i w bajorze; mysz wielkooka w puszczy;
21.04 – Przewóz odłowionych bobrów Uazem w klatkach;
22.04 – Odłowy bobrów na Jez. Oklin;
23.04 – Ładowanie odłowionych bobrów do samochodu, rozbieranie starego żeremia;
26.04 – Platformy-suporty;
30.04 – Kruki koło wsi Morze;
03.05 – Platformy-suporty;
03-15.05 – Zdjęcia poklatkowe: czosnek niedźwiedzi;
13.05 – Platformy-suporty;
14.05 – Krzyżówka na jajkach; Bystry w olsie;
16–31.05 – Zdjęcia poklatkowe: rozwój narecznicy, konwalii majowej, kokoryczki, konwalijki dwulistnej, gajowca żółtego;
18.05 – Gniazdo zięby w olsie i inne ptaki;
19.05 – Kuna leśna w olsie, krzyżówka w olsie;
20.05 – Wysiadujący brodziec samotny; platformy-suporty;
21.05 – Kulka w olsie;
23.05-15.06 – Zdjęcia poklatkowe: iwa, czosnek, jazda;
26.05 – Sonia na leżącym pniu, sen;
27.05 – Słonka na gnieździe; pliszki na żeremiu, Kulka na małej tamie i pływanie; krzyżówki;
28–29.05 – Platformy-suporty czosnkowe; pliszki na żeremiu;
28.05 – Gniazdo brodźców samotnych, świeżo wyklute młode; słonka na gnieździe;
01.06 – Platformy-suporty;
02-26.06 – Zdjęcia poklatkowe: owoce czosnku niedźwiedziego, kosaćce żółte;
04.06 – Bimbrownia, dymy, ognisko, bimbrownik;
09–10.06 – Wydra w Krynicy i w olsie;
11.06 – Krogulce: I gniazdo, puchowe pisklęta, samica; krzyżówka na gnieździe na żeremiu; Kulka w stawie;
14.06 – Bimbrownia: żubr i Kuba, dzik w paprzysku;
17.06 – Krogulce: I gniazdo, puchowe pisklęta, samica, samiec; platformy-suporty;
22.06 – Ścinka przy mrowisku głównym (także zdjęcia cykliczne z kładzeniem drzew);
23.06 – Zrywka po ścince przy mrowisku głównym;
24.06 – I gniazdo krogulców puste;
25.06 – II gniazdo krogulców: 5 podrośniętych młodych;
01.07 – II gniazdo krogulców, podloty i samica;
04.07 – Krzyżówka z kaczętami w gnieździe na żeremiu;
19.07 – Platformy-suporty czosnkowe;
21.07 – Gniazdo trzmielojadów z 2 młodymi, karmienie rodziców;
24.07 – Bystry na zalewie bobrowym w Maciejówce;
26.07 – Kuba na zalewie bobrowym w Maciejówce; Kulka na zalewie;
30.07 – Bystry w puszczy, pod dębem, w bajorku i na poziomym pniu;
31.07 – Gniazdo trzmielojadów z 2 młodymi, karmienie rodziców;
06-07.08 – Bystry w puszczy, pod dębem;
07.08-09.10 – Zdjęcia poklatkowe: kwiaty dzwonka pokrzywolistnego, czernidłaki kołpakowate, purchawki, opieńki;
09.08 – Kłusownik, niby strzał do wilka, śledzenie wilka, sierść, ucieczka kłusownika z okrwawioną stopą;
10.08 – Zdjęcia zwolnione: rykoszet po strzale kłusownika;
11.08 – Zdjęcia zwolnione: przeloty kruka w grądzie, kruk Czarek w grądzie;
13.08 – Kłusownik przy sidłach ze stalowej linki;
16.08 – Kruk Czarek w łęgu nad Krynicą;
17.08 – Kruk Czarek z martwym zaskrońcem na żeremiu i w puszczy;
18.08 – Platformy-suporty;
19.08 – Sarny; ryjówka aksamitna przy śladzie buta i przy łusce;
20.08 – Zając w runie grądu;
23.08 – Platformy-suporty;
24.08 – Próby filmowania z modelu śmigłowca;
25.08 – 2-miesięczny żuberek w Rez. Hodowlanym i strażnik;
31.08 – Kruk Czarek przy czaszce żubra i w łęgu; jeże, samica z 5 ślepymi młodymi;
01.09 – Żuki leśne na czaszce żubra i kościach; 2-miesięczny żuberek w Rez. Hodowlanym i strażnik; jeże, samica z 5 ślepymi młodymi;
02.09 – Jeże, samica z 5 ślepymi młodymi;
06.09 – Bocian czarny w łęgu;
07.09 – Kuba przy zakładaniu barłogu w Rez. Hodowlanym;
08.09 – Kuba w barłogu;
09.09 – Oczy i detale z Kubą;
10.09 – Kruk Czarek z martwym zającem, Czarek na sosence itp., Czarek w kartoflisku;
11.09 – Mysz leśna na konarze;
15.09 – Młode jeże z otwartymi oczyma, ssanie;
16.09 – Dwaj strażnicy BPN w niby pościgu za krwawiącym kłusownikiem;
17.09 – Mrowisko główne po wyrębie, gorąco, mrówki i strzykanie kwasem, mrówki na szlakach;
20.09 – Mrowisko główne ze ściętymi pniami w deszczu;
23-24.09 – Nornica w szczawiku, zaskroniec w szczawiku, żuki leśne;
25.09 – Jeże i żuki leśne;
27.09 – Mrowisko główne i okolice we mgle;
28.09 – Jeże, martwy zaskroniec itd., picie wody, żuki;
29.09-13.10 – Zdjęcia poklatkowe: rozwój muchomorów czerwonych i opieniek;
04.10 – Żuk leśny i buty kłusownika;
05.10 – Sonia w zagrodzie; dwie młode sarny (koza i kozioł); bobry przy żeremiu nocą, pływanie, żerowanie w wodzie;
06.10 – Subiekty kamery z pozycji uciekającego i ustrzelonego dzika, myśliwy i pies;
07.10 – Bystry w trzcinowisku;
13.10 – Loty kruka Czarka z balonu na uwięzi; żubrzyca z cielakiem pół godziny po późnym porodzie w Rez. Hodowlanym; lot balonem nad Puszczą Białowieską;
14.10 – Bystry, niby gonitwy za klempą w brzezinie i w trzcinowisku;
15.10 – Mrowisko główne po ścince, ogrodzone przez leśników, scena z ekipą; platformy-suporty;
21.10 – Zdejmowanie obrączek mrówkom ćmawym, mrówki na żerdziach ogrodzenia mrowiska;
26.10 – Kruk Czarek na podwórzu w Białowieży, na wieży kościoła, na sośnie z księżycem w tle;
27.10 – Platformy-suporty;
28.10 – Kruk Czarek w opłotkach Białowieży od strony rzeki, Czarek w Rez. Pokazowym przy domku i pies;
29.10 – Kruk Czarek wyjada flaki przy opłotkach wsi, kłusownik w opłotkach, Czarek na tamie bobrowej;
02.11 – Kłusownik z martwą sarną w wiatrołomowisku i kruk Czarek;
04.11 – Kruk Czarek i odkopywanie kawałków skóry z sierścią;
09.11 – Kłusownik z martwą sarną w wiatrołomowisku i latająca kamera.



E001548. Bożena z rysicą Sonią, grającą pierwszoplanową rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części X. Opowieść o rysiu. Maciejówka, Białowieża, 05.10.2004 r. © Jan Walencik 2017.

 

 


B004267. Andrzej Muśko, Krzysztof Komar, jamniczek Sorek i uległy wobec niego wilk Bystry – jeden z wielu dni przyzwyczajania aktorów do pracy na planie serii Saga prastarej puszczy. Części I. Opowieść o wilku. Maciejówka, Białowieża, 16.01.2004 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

E002275. Storyboard – scenopis przygotowywany przez Jana do jednej ze scen serii Saga prastarej puszczy. Części VI. Opowieść o dziku. Maciejówka, Białowieża, 19.10.2004 r. © Bożena Walencik 2017.

 

 

W 2004 roku do naszej hodowli przybył na kilka tygodni ryś Bór, samiec z Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Nie ma co ukrywać, zaprosiliśmy go do Soni w celach jak najbardziej matrymonialnych. Bór był po przejściach wieku dziecięcego. Miał okaleczone przez rodzeństwo oko, które zoperowano. Poza tym był najzupełniej sprawny, tyle, że bardzo cichy i jakiś taki nieśmiały. Mimo, że nasza rysica wydawała się pobudzona i wyraźnie zdradzała objawy rui, wizyta absztyfikanta zakończyła się fiaskiem. Nie było krycia, nie było ciąży. Nie było więc – przynajmniej na razie – realizacji naszego planu scenariuszowego Opowieści o rysiu, kluczem której miało być macierzyństwo Soni. Z Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego otrzymaliśmy uratowaną i przyniesioną do ZOO rodzinkę jeży – matkę z pięcioma ślepymi oseskami. Zaopiekowaliśmy się nimi i przy okazji nakręciliśmy interesujące zachowania młodych. Postanowiliśmy wzbogacić tym materiałem Opowieść o żuku. Przed naszymi kamerami wielokrotnie pojawił się młody kruk Czarek oswojony przez dwóch znakomitych podlaskich sokolników: Darka Poznańskiego i Marcina Chrapowickiego. Był tak do nich przyzwyczajony, że praca na planie w puszczy stała się czystą przyjemnością. Praktycznie każde ujęcie było trafione, a Czaruś imał się coraz bardziej wyszukanych zadań aktorskich.

Wiele lotów Czarka, jak też np. gonitw Borysa, kręciłem nie tylko Aatonem Super 16 z 3-krotnym zwolnieniem (75 klatek na sekundę), ale i specjalną kamerą rapidową (szybką) do zdjęć zwolnionych – Milliken-DBM-5 16 mm. Największa prędkość, jaką mogłem nią osiągnąć, wynosiła 400 klatek na sekundę. W efekcie – każda nakręcona jedna sekunda, na ekranie trwała aż 16 sekund! Nie muszę dodawać, że takie zdjęcia były moim gorącym marzeniem od lat. Teraz dopiąłem swego… Życzliwy naszym poczynaniom Piotr Karniewicz, szef oddziału Kodaka w Polsce, ściągnął nam z centrali partię negatywu wyprodukowanego specjalnie dla naszego Millikena. Wówczas, właśnie w ofercie specjalnej Kodaka, znajdował się negatyw 16 mm dwustronnie perforowany, konfekcjonowany w tzw. ładunkach dziennych, czyli na szpulach z dwoma światłoszczelnymi talerzykami, umożliwiającymi załadowanie kamery w cieniu, bez obawy zaświetlenia cennego negatywu. Na porządku dziennym były w użyciu takie ładunki po 30, 5 metra (np. do Bolexa), pozwalające na kręcenie przez dwie i pół minuty. Ale nasz Milliken potrzebował czterokrotnie dłuższych ładunków, po 122 metry (na dziesięć minut kręcenia). I dostaliśmy je jako specjalną partię. Co firma to firma! Inna sprawa, że przy filmowaniu z prędkością 400 klatek na sekundę, taka rolka spadała błyskawicznie – w ciągu zaledwie niecałych czterdziestu sekund! Nic dziwnego, że odpowiedzialności za dobrze wykorzystany i drogi jak by nie było negatyw, towarzyszył stres (głównie mój).

Jeszcze jedno w tym roku wydarzyło się po raz pierwszy. W udostępnionym przez BPN fragmencie zagrody hodowlanej, urządziliśmy całkiem sporą bimbrownię, a mówiąc serio: atrapę dawnej leśnej bimbrowni, odtworzoną na podstawie dostępnych zdjęć, opisów, naszych własnych dawnych obserwacji porzuconej prawdziwej bimbrowni, no i oczywiście na podstawie rad wcale nie tak licznych fachowców, obytych z zagadnieniem. Wyszło chyba nieźle, nawet tak przekonywująco, że małą fabryczką zachwycił się nawet nasz filmowy bimbrownik, gdy zobaczył ją pierwszy raz. Zagrał go Eugeniusz Parchotik, mieszkaniec Białowieży, którego znaliśmy od lat. Od początku wiedziałem, że to rola dla Niego i – jak pokazała przyszłość – nie myliłem się. Teraz, gdy scenografia bimbrowni była już gotowa, Gienio został, jak to mówią: aktorem naturalnym. Ja bym powiedział: aktorem całkowicie naturalnym, bo wcielił się w postać swojego bohatera bez reszty.

Podobnie jak w ubiegłym roku, każdy dzień czy godziny wolne od zdjęć i innych obowiązków, poświęcałem na przeglądy materiałów z planu po digitalizacji, a także na podmontowywanie niektórych scen do Opowieści o wilku, Opowieści o dziku i Opowieści o kruku. Próbowałem na przykład kilku wariantów danej sceny, sprawdzając siłę oddziaływania odmiennych środków wyrazowych. Zwracałem baczną uwagę na zestawianie ujęć w taki sposób, aby na przykład tworzyć wzrastające napięcie, albo dla odmiany opowiadać niedomówieniami, subtelnymi wskazówkami. Pochłaniało mnie to i rozwijało mój warsztat montażowy – twórczą świadomość wykorzystania różnych sposobów zestawiania obrazów w celu kierowania dramaturgią. Bywało, że te ćwiczenia kończyły się gdzieś koło piątej nad ranem i to w piżamie, bo tuż przed pójściem do łóżka wpadłem na chwilkę do montażowni, aby sprawdzić jakąś figurę stylistyczną czy sposób połączenia dwóch ujęć i… zasiedziałem się trochę.



E002468. Kruk Czarek, grający pierwszoplanową rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części III. Opowieść o kruku, na zwieńczeniu wieży kościoła. Białowieża, 26.10.2004 r. © Jan Walencik 2017.

 



Było parę tegorocznych publikacji moich zdjęć. Dość dużo fotografii pojawiło się w książce Drugie życie drzewa. Udostępniłem je chętnie nie tylko ze względu na zacny zespół autorów – znawców tematu, ale przede wszystkim ze względu na temat właśnie, rozpracowany tu w popularno naukowy sposób. Bo święta sprawa puszczańskiego Feniksa z popiołów – to, w jaki sposób martwa materia pochodząca z żyjących niegdyś drzew, odradza się miriadami nowych istnień, które kiedyś też staną się materią dla nowego życia – nurtowała mnie i obchodziła w Białowieskiej Katedrze od samego początku.



CYTAT. Okładka. Jerzy M. Gutowski (redaktor), Andrzej Bobiec, Paweł Pawlaczyk, Karol Zub: Drugie życie drzewa. WWF Polska, Warszawa – Hajnówka 2004 r.

CYTAT. Okładka. Bogumiła Jędrzejewska, Jan. M. Wójcik (redaktorzy): Eseje o ssakach Puszczy Białowieskiej. Zakład Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk, Białowieża 2004 r.

CYTAT. Okładka. Bogumiła Jędrzejewska, Jan. M. Wójcik (redaktorzy): Essays on Mammals of Białowieża Forest (Eseje o ssakach Puszczy Białowieskiej). Zakład Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk, Białowieża 2004 r.

 
 

 

CYTAT. Ulotka o wystawie Dzika Polska. 2004 r. Źródło: Stowarzyrszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. 

CYTAT. Okładka czasopisma. Fragment arykułu – Dorota Kobierowska: Larum dla puszczy. Źródło: Poznaj Świat, 09.2004 r.

CYTAT. Okładka. Opracowanie – Zdzisław Pucek (redaktor): European Bison (Żubr europejski). IUCN - The World Conservation Union, Gland/Cambridge 2004 r.

 
 



Były też w 2004 roku dwa wywiady, przeprowadzone w jakiś rzadkich chwilach, wolnych od nawału prac filmowych, fotograficznych i hodowlanych.



CYTAT. Fragment artykułu drukowanego – Wszyscy jesteśmy z Puszczy – z Janem Walencikiem rozmawia Dariusz Matusiak. Źródło: Dzikie Życie, nr 3 2004 r.

CYTAT. C. d. artykułu drukowanego – Wszyscy jesteśmy z Puszczy – z Janem Walencikiem rozmawia Dariusz Matusiak. Źródło: Dzikie Życie, nr 3 2004 r.

CYTAT. Fragment artykułu internetowego – Wszyscy jesteśmy z Puszczy – z Janem Walencikiem rozmawia Dariusz Matusiak. Źródło: dzikiezycie.pl, nr 3 2004 r.

 

 

Zobacz cały wywiad Wszyscy jesteśmy z Puszczy  tutaj.



CYTAT. Fragment artykułu – Krzysztof Surmacz: Saga o prastarej puszczy. W poszukiwaniu formy współczesnego filmu przyrodniczego. Źródło: Film & TV Kamera, 05.03.2004 r.

CYTAT. C. d. artykułu – Krzysztof Surmacz: Saga o prastarej puszczy. W poszukiwaniu formy współczesnego filmu przyrodniczego. Źródło: Film & TV Kamera, 05.03.2004 r.

 
 


Zobacz cały artykuł Saga o prastarej puszczy. W poszukiwaniu formy współczesnego filmu przyrodniczego  tutaj.



19 kwietnia 2004 roku w Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, miała miejsce inauguracja zbiorowej wystawy Dzika Polska, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot – wydawcę miesięcznika Dzikie Życie. Autorami fotografii do tej ekspozycji byli: Wiktor Wołkow, Artur Tabor, Saturnina i Artur Homanowie, Antoni Kasprzak, Tomasz Ogrodowczyk, Jacek Więckowski, Piotr Fiedorowicz, Piotr Morawski, Jacek Szarek, Marta Lelek, Janusz Korbel, Jacek Zachara i Ryszard Kulik – a także moja skromna osoba. W ciągu kilku następnych lat wystawa Dzika Polska pojawiła się w bardzo wielu miastach Polski i raz w irlandzkim Dublinie.



CYTAT. Relacja o rozpoczęciu cyklu wystaw Dzika Polska w Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Źródło: dzikiezycie.pl, 06.2004 r.  

 




2005 r.

Jeszcze jedna wiosna nadeszła do nas smutkiem: 16 kwietnia 2005 roku zmarła nieodżałowana Alana Puchalska... 

W 2005 roku, w produkcji Sagi o prastarej puszczy nastąpił zasadniczy zwrot, który zaważył na ostatecznym kształcie serialu. Od dłuższego czasu próbowaliśmy przekonać zamawiającego serię – dyrekcję Programu 1 TVP – do wydłużenia poszczególnych części Sagi… Nie bardzo odnosiło to skutek, ale na początku czerwca niespodziewanie pojawiła się szansa. Było akurat tuż po słynnych corocznych targach handlowych MIP TV 2005 w Cannes, gdzie Telewizja Polska pierwszy raz zaprezentowała projekt serii Sagi o prastarej puszczy zagranicznym kontrahentom zainteresowanym zakupem. Jak napisał do nas zastępca dyrektora Programu 1 TVP, Piotr Dejmek: pomysł spotkał się z zainteresowaniem wielu stacji telewizyjnych. Okazało się, że niektórzy kontrahenci woleli format 52 minut zamiast 26 (30) minut.

Natychmiast postanowiliśmy dotrzeć do samego dyrektora Programu 1 TVP, Macieja Grzywaczewskiego, przypuszczając że nie ma wyczerpującego rozeznania w aktualnych problemach produkcji, ale do spotkania doszło dopiero 21 lipca. Aby uświadomić naszemu partnerowi ogromny zakres zadań przy Sadze..., jakie dotąd wykonała nasza ekipa i jakie nas jeszcze czekały, ale również uzmysłowić rangę i ogromny promocyjny potencjał (ale też dla TVP – handlowy potencjał) tego przedsięwzięcia – przygotowaliśmy specjalnie na tę wizytę wyczerpującą, 24 minutową relację filmową pt. Na planie Sagi czyli jak powstaje fabularny serial przyrodniczy. Zadbaliśmy o to, by znalazło się w niej całe spektrum naszych wielorakich działań – od wymagającej hodowli dzikich zwierząt, przez budowanie specjalnych urządzeń do filmowania, przygotowywanie czasochłonnej scenografii, po cały bogaty wachlarz technik zdjęciowych. Uzbroiliśmy się też w bardzo racjonalne argumenty i zaproponowaliśmy przebudowanie Sagi o prastarej puszczy z 14 półgodzinnych części (w rzeczywistości 26-minutowych, ze względu na wymiar okna emisyjnego), na serial 12-częściowy (tuzin – jak miały w zwyczaju wiodące stacje telewizyjne świata). Uznaliśmy, że tylko 52 minuty pozwolą na pełne wykorzystanie fabularnego charakteru tematu. Pozostanie przy wymiarze 26 minut, a faktycznie bez czołówki i końcówki – 23 minut, dotkliwie skróci narrację, a właściwie uniemożliwi ją. Skrócone do absurdu, szybko zmieniające się sceny, nie pozwolą na zgłębienie psychiki bohaterów, co w końcu jest najważniejsze w tej serii i co ma wyróżniać ją wśród innych filmów przyrodniczych. W naszej nowej propozycji odpadli niektórzy bohaterowie z układu 14-częsciowego, a przybył nowy – rzekotka drzewna. Zaproponowaliśmy też stworzenie 13 części – o powstaniu serialu – argumentując, że przy tak dużych wysokonakładowych produkcjach, liczący się producenci realizują odcinek poświęcony warsztatowi twórczemu, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom publiczności. Na koniec wreszcie zasugerowaliśmy, aby część nakręconych materiałów wykorzystać w przygotowywanym przez nas projekcie kinowej wersji Sagi…

Po obejrzeniu relacji filmowej i wysłuchaniu argumentów, dyrektor Maciej Grzywaczewski nie tylko docenił rozmach produkcji, ale właściwie z miejsca stał się admiratorem Sagi…, w pełni podzielającym nasz punkt widzenia. Obiecał rychłą i rzeczową decyzję.

Na to decydujące spotkanie przygotowaliśmy również nasz pierwszy własny, czterostronicowy folder, który uosabiał ideę zmian, jak też rangę przedsięwzięcia. Swoją drogą – od tego folderu właśnie zaczęła się moja przygoda z Photoshopem, do czego namówił mnie (i tego się nie zapomina) Jarek Chyra, fotograf przyrody i animator różnych działań ze styku kultura – przyroda – sztuka. Zrobiłem ten pierwszy photoshopowy projekt, jak zwykło się mawiać: własnymi rękami, choć dodałbym, że również własną głową i z pomocą ekipy. 



Str. 1 pierwszego folderu promocyjnego serii Saga o prastarej  puszczy, zredagowanego i zaprojektowanego przez Jana. 06.2005 r. © Jan Walencik 2018

Str. 4 pierwszego folderu promocyjnego serii Saga o prastarej  puszczy, zredagowanego i zaprojektowanego przez Jana. 06.2005 r. © Jan Walencik 2018

 
 

 
Oto najważniejsze treści z naszego folderu, gdzie po raz pierwszy zdefiniowaliśmy najważniejsze hasła promocyjne Sagi… i jednocześnie argumenty za nowym układem przedłużonych części:



JAN  I  BOŻENA  WALENCIK,  TELEWIZJA  POLSKA  PROGRAM  1
PRZEDSTAWIAJĄ
FABULARNY  SERIAL  PRZYRODNICZY

S A G A O  PRASTAREJ  PUSZCZY

PRZEDSIĘWZIĘCIE Z PASJĄ, JAKIEGO JESZCZE NIE BYŁO!


PIERWSZA TAK DUŻA AUTORSKA SERIA FABULARNA TVP O SERCU POLSKIEJ PRZYRODY, PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ – 11 CZĘŚCI PO 52 MINUTY

PO RAZ PIERWSZY TEMATEM SERII SĄ LOSY 10 OSOBNIKÓW – 10 KONKRETNYCH POSTACI, A NIE GATUNKÓW, POPULACJI CZY EKOSYSTEMÓW

PO RAZ PIERWSZY NIE DOKUMENTALNE LECZ FABULARNE UJĘCIE PRZYRODY: KAŻDA CZĘŚĆ  ZBUDOWANA WG REGUŁ DRAMATURGII TRÓJAKTOWEJ OPOWIEŚCI, CZYLI TAK JAK OPOWIADA SIĘ O LOSACH CZŁOWIEKA W KINIE WIELKIEGO EKRANU – Z INTRODUKCJĄ, ZAWIĄZANIEM AKCJI, ROZWINIĘCIEM, KULMINACJAMI I ROZWIĄZANIEM; AKCJI PEŁNEJ WCIĄGAJĄCYCH WIDZA ZDARZEŃ, PERYPETII, DYGRESJI, SUSPENSJI

REZYGNACJA Z POZYCJI OBSERWATORA – WSZECHWIEDZĄCEGO CZŁOWIEKA. REFLEKSYJNE SPOJRZENIE Z EMPATIĄ NA ROŚLINNYCH I ZWIERZĘCYCH BOHATERÓW JAK NA OSOBY – PRÓBA ODPOWIEDZI NA PYTANIE JAK TO JEST NAPRAWDĘ, BYĆ WILKIEM, MRÓWKĄ, ŻUBREM, KRUKIEM?

ZASKAKUJĄCY, GŁĘBOKO EMOCJONALNY MARIAŻ OBRAZÓW I DŹWIĘKÓW NATURY DOPEŁNIONY WYRAFINOWANĄ MUZYKĄ I GŁOSEM NARRATORA


NIEZWYKŁEJ URODY ZDJĘCIA: PIERWOTNOŚĆ, BOGACTWO I RÓŻNORODNOŚĆ KILKUSET GATUNKÓW ZWIERZĄT I ROŚLIN ORAZ SYTUACJI. NIGDY NIE BYŁO NA RAZ TYLE UNIKATÓW NA EKRANIE – TUTAJ EUROPEJCZYK DOTKNIE SWOICH KORZENI

NIGDY NIE BYŁO NA RAZ NA EKRANIE  TYLU TECHNIK SPECJALNYCH: ZDJĘCIA LOTNICZE, PODWODNE, POKLATKOWE, SUPER-MAKRO, ZWOLNIONE, LAPSE-TIME, W PODCZERWIENI I WIELE INNYCH OPRACOWANYCH UMYŚLNIE NA POTRZEBY SERII

FORMAT SZEROKOEKRANOWY 16:9, Z MOŻLIWOŚCIĄ TRANSFERU DO HDTV. ZDJĘCIA NA NEGATYWIE SUPER 16. DŹWIĘK PRZESTRZENNY DOLBY DIGITAL 5.1

PROWADZONE SPECJALNIE NA POTRZEBY SERII WIELOLETNIE HODOWLE DZIKICH ZWIERZĄT

PONAD 7 LAT PRODUKCJI – SERIA NA ANTENIE W KOŃCU 2007 R.



CZĘŚĆ I. OPOWIEŚĆ O DĘBIE. ZAMACH NA GNIAZDO (52’)
Świadkiem jego narodzin był Stefan Batory. On stał się świadkiem kilkuset lat historii Białowieskiej Puszczy. U jego stóp polowano, walczono, modlono się i pracowano. A on – najpierwszy – piął się ku słońcu, został olbrzymem, stał się rodzicem i gniazdem dla innych istnień. W 421 urodziny, pełen życia i sił, dostaje wyrok śmierci.


CZĘŚĆ II. OPOWIEŚĆ O ŻUBRZE. CYWILIZOWANIE DZIKOŚCI (52’)
Dorosły żubr, dziki i niezależny mocarz uwięziony w rezerwacie, przez prawie rok stara się wydostać na wolność. Kiedy wreszcie nadarza się sposobność okazuje się, że jest uzależniony – uzależniony od opieki człowieka. Jak i w dotychczasowym życiu, tak i teraz wrodzona dzikość przegrywa z cywilizacją.


CZĘŚĆ III. OPOWIEŚĆ O NORNICY. NIEZWYCZAJNA ZAŻYŁOŚĆ (52’)
Osaczoną przez drapieżnika nornicę ratuje osobliwy człowiek. Przeniesiona do jego leśnej kryjówki rodzi młode tuż pod bokiem opiekuna. Razem z dziećmi korzysta z wyjątkowego bezpieczeństwa wobec nieustających ataków drapieżników. Do czasu, gdy ta nienaturalna zażyłość obraca się przeciw niej.


CZĘŚĆ IV. OPOWIEŚĆ O MRÓWCE. SAMOTNOŚĆ W TŁUMIE (52’)
Obywatelka systemu – jedna mrówka z milionowej społeczności gigantycznego mrowiska – za wszelką cenę stara się wypełnić rolę przypisaną jej w hierarchii. Jak w koszmarnym obozie obłędnej pracy, w tym społeczeństwie doskonałym jednostka jest niczym. Nagła izolacja z winy ludzi staje się przyczyną życiowej tragedii. Ale tylko dla niej...


CZĘŚĆ V. OPOWIEŚĆ O SÓWECZCE. DRAPIEŻNIK OFIARĄ (52’)
Jest drapieżnikiem, sową wielkości wróbla. By przeżyć zabija małe ptaki i gryzonie. Poluje w dwójnasób aby wykarmić kilkoro młodych. Jej partner zginął, tak jak i poprzedni. Twardo doświadczona, sama jedna heroicznie opiekuje się potomstwem. Okrutny przypadek w jednej chwili odmienia jej los.


CZĘŚĆ VI. OPOWIEŚĆ O DZIKU. CENA  NIEZALEŻNOŚCI (52’)
Dzik urodzony w rezerwacie, żyjący w wielkim stadzie kuzynów, wybiera życie w pojedynkę – w wolnej puszczy. Za niezależność płaci wysoką cenę: odchodzi z rodzinnej ostoi. Poufałość do ludzi sprawia, że staje o krok od śmierci. W końcu wraca do domu. Niepotrzebnie...


CZĘŚĆ VII. OPOWIEŚĆ O WILKU. NIE MA JAK  STADO (52’)
Rodzeństwo i matka młodego wilka giną tragicznie. Osierocony, nagle staje przed czymś co jest obce wilczej naturze: nie potrafi żyć w samotności. Wszystko czego zaznał dotąd wiązało się z rodziną. Niedoświadczony i zagubiony natrafia na skrytego człowieka, który dawniej targnął się na jego rodzinę, a teraz krąży za nim jak zły cień...


CZĘŚĆ VIII. OPOWIEŚĆ O RZEKOTCE. NIEZNOŚNE WESELE (52’)
Samiec rzekotki, żaby, która łazi po drzewach, przespał pół roku w ukryciu. Po pełnym pułapek, długim wyścigu z innymi samcami, dociera wreszcie na żabie wesele. Przez ponad dwa miesiące, dzień w dzień, noc w noc, daje z siebie wszystko. Zbiorowy amok, szał godów, wyczerpująca idylla. Gdyby nie obcy...


CZĘŚĆ IX. OPOWIEŚĆ O KRUKU. SKAZA ODMIEŃCA (52’)
Młody kruk, uratowany przez człowieka od pewnej śmierci, poszukuje własnej drogi.. Wrodzona ciekawość sprawia, że staje się prześladowcą skrytego człowieka, cichym świadkiem jego niecnych czynów. Ta ryzykowna gra, w połączeniu z nabytą za młodu przypadłością, przyczynia się do życiowego dramatu.


CZĘŚĆ X. OPOWIEŚĆ O ŻUKU. POTĘGA KRUCHEGO  KARŁA (52’)
Żuk leśny – dla wielu nieznaczący robak – od pierwszych dni dorosłego życia pokonuje przeszkody, jakie gotuje mu świat olbrzymów: samochodów, koni, żubrów, wilków i innych zwierząt. Okazuje się, że ten karzeł robi coś, bez czego las nie mógłby istnieć. Wreszcie i on odnajduje swoją ziemię obiecaną. Upiorny pech, że na jego drodze staje zwykły człowiek...


CZĘŚĆ XI. OPOWIEŚĆ O BOBRZE. NIEOSIĄGALNA  ARKADIA (52’)
Żywot 2-letniej bobrzycy zmienia się w oka mgnieniu, gdy razem z innymi bobrami zostaje odłowiona przez ludzi w celu przesiedlenia w nowe tereny.  Desperacko ucieka z transportu i zmuszona do wielokilometrowej wędrówki usilnie poszukuje własnego miejsca przez pół roku. Dopina swego docierając do puszczy, ale i tu, gdzie znalazła nowy dom i założyła rodzinę, życie wciąż nie oszczędza jej dramatów. Nie tylko ze strony ludzi...


CZĘŚĆ XII. OPOWIEŚĆ O RYSIU. RACJA MACIERZYŃSTWA (52’)
Sarna i rysica prawie równocześnie zostają matkami. Macierzyństwo pierwszej układa się pomyślnie. Życie drugiej zostaje wystawione na próbę. Chora rysica, mimo pomocy człowieka, ledwo wykarmia młode. Nieuchronnie losy potomstwa obydwu matek splatają się dramatycznie. Co dla jednej staje się tragedią dla drugiej jest wybawieniem.


CZĘŚĆ XIII. SUPLEMENT. JAK  POWSTAŁA SAGA... (52’)
Stworzenie dużej, oryginalnej i autorskiej serii fabularnych filmów przyrodniczych jest przedsięwzięciem dla wytrwałych. 8 lat hodowli prawie 100 gatunków dzikich zwierząt. Od mikroskopijnych kleszczy czy mrówek po watahę 11 wilków. Przez prawie 7 lat codzienna gotowość do zdjęć w lesie i w studiu, w różnych warunkach: od filmowania pod wodą po wiszenie z kamerą w koronach drzew albo w balonie. Przez lata nieustanne korekty scenopisów i panowanie nad reżyserią całej serii. Wiele miesięcy montażu, komponowania muzyki i udźwiękowienia. Przez cały czas nieugiętość i wiara w słuszność sprawy, trzymanie niezawodnego poziomu technicznego. Oto próba odpowiedzi na pytanie
jak to jest naprawdę, być filmowcem-przyrodnikiem?



Str. 2 pierwszego folderu promocyjnego serii Saga o prastarej  puszczy, zredagowanego i zaprojektowanego przez Jana. 06.2005 r. © Jan Walencik 2018

Str. 3 pierwszego folderu promocyjnego serii Saga o prastarej  puszczy, zredagowanego i zaprojektowanego przez Jana. 06.2005 r. © Jan Walencik 2018

 
 


15 września 2005 roku otrzymaliśmy formalną decyzję dyrektora Programu 1 TVP.  Ostatecznie, nasza ekipa miała wyprodukować 10 części Sagi… po 52 minuty każdy oraz 26-minutowa część o tym jak powstawała seria. Dodatkowo dyrektor Maciej Grzywaczewski zamówił półtoragodzinną wersję Sagi… z przeznaczeniem do dystrybucji kinowej i na płytach DVD oraz poprosił o scenariusz tego filmu i materiały do uruchomienia produkcji. Hura! Znowu dostaliśmy skrzydeł! Natychmiast zabraliśmy się do szybkiego przebudowania serii w ostateczną, 10-częściową wersję i do przygotowywania scenariusza filmu kinowego. Po kilku tygodniach był gotowy – nadaliśmy mu tytuł roboczy Ja, wilk. Przyrodniczy film fabularny.



2005, to był ogromnie, przeogromnie pracowity rok! Przede wszystkim zdjęciowo. Tym bardziej pracowity, że nasza ekipa wciąż liczyła zaledwie 4 osoby. W październiku z naszego zespołu odszedł Andrzej Muśko, a od listopada asystentem został Bogusław Chyła, wychowanek społecznego Uniwersytetu Powszechnego w Teremiskach, prowadzonego przez Fundację Edukacyjną Jacka Kuronia. Oto zakres tegorocznych zdjęć filmowych i fotograficznych do serialu i albumu:

28.01 – Kłusownik w ośnieżonej puszczy, skradanie i z truchłem dzika oraz kruk Czarek;
30-31.01 – Truchło dzika na Czerlonie i kruki, truchło konia, lis;
02-05.02 – Truchło dzika, kruki, gołębiarze i bielik;
08.02 – Puszcza Białowieska z balonu;
09.02 – Nocne wycie Bystrego;
10.02 – Bystry, tarzanie w śniegu, wycie w brzezinie; zdjęcia nocne, kłusownik na saniach, wabienie, koń;
11.02 – Kruki na truchle dzika;
12.02 – Bystry w ośnieżonej brzezinie z pozycji kruka na brzozie;
26.02 – Sonia w śniegu przy truchle sarny;
29.02 – Ośnieżone mrowisko główne i chmury;
01-02.03 – Loty Czarka w ośnieżonej puszczy, kruk na resztkach mięsa, ukrywanie zdobyczy w śniegu, Czarek w opłotkach wsi, kłusownik w opłotkach, Czarek na brzozie;
03.03 – Śnieżna zima w puszczy;
04.03 – Scena ze schwytaniem kłusownika, patrol Straży Granicznej i BPN;
05.03 – Sonia i Julek, zachowania rujowe;
07.03 – kruk Czarek w opłotkach wsi, kłusownik w opłotkach i w obficie padającym śniegu, loty kruka w padającym śniegu;
09.03 – Dziki w Rez. Pokazowym; Białowieża w gęsto padającym śniegu;
10.03 – Sonia i Julek; zachowania rujowe; obficie padający śnieg nad Zastawą; platformy-suporty;
11.03 – Wydra w ośnieżonej Łutowni;
16.03 – Gniazdo nornic rudych w korzeniach; Bystry, bieg w brzezinie (zdjęcia zwolnione);
17.03 – Gniazdo nornic rudych w korzeniach;
18.03 – Rodzina nornic na wykrocie; bobrzyca Kulka na rozpuszczającym się lodzie;
19.03 – Myśliwy i mierzenie do wilka (zdjęcia zwolnione); sceny do polowanie na wilki, strzały, subiekty biegu wilka, niby krew;
20.03 – Podstawy-suporty;
21.03 – Martwy dzięcioł duży i łasica; nornica, wyjścia z norki itp.;
22.03 – Samica gołębiarza;
23.03 – Sceny do polowanie na wilki, myśliwi, sanie, koń, rozwijanie fladr, subiekty sóweczki; księżyc za świerkami i sosnami;
24.03 – Myśliwy i mierzenie do wilka (zdjęcia zwolnione); sceny do polowanie na wilki, nagonka, subiekty biegu wilka itp.; Kulka przy przerębli;
26.02 – Sarna Kropka w świerczynie z okiścią; rysie, ruja;
27.03 – Rysie, ruja; łasica na żeremiu;
29-30.03 – Podstawy-suporty;
01.04 – Wydra na rozlewisku śródłąkowym (lód) i w Krynicy;
02.04 – Wydra na tamie bobrowej;
07.04 – Warchlaki w Rez. Pokazowym;
09.04 – Ruja rysi. mrówki ćmawe, wiosenne kłęby;
11.04 – Mrówki ćmawe, wiosenne kłęby;
16.04 – Podstawy-suporty;
19.04 – Samica gołębiarza oprawia sójkę na wykrocie; dwaj pilarze czyszczą bór po wichurze; pisklę kruka;
20.04 – Kruk Czarek w bajorze żeruje, pije itp., pisklę kruka i opiekun na podwórzu, czyszczenie itd.;
21.04 – Sonia, drapanie, sen; podstawy-suporty;
22.04 – Wydra w strumieniu z zawilcami;
23.04 – Kruk na tamie, wyjada mięso z martwego bobra; opiekun z pisklęciem kruka w kuchni;
25.04 – Podstawy-suporty;
26.04 – Pisklę kruka i opiekun, sen, pisklę w koszyku na podwórzu, opiekun tnie drewno;
29.04 – Gniazdo kruków I sesja;
30.04 – Krążące kruki, gniazdo kruków spadłe podczas wichury, opiekun schodzi z sosny; Czarek w bajorze, żeruje, pije; para wędrujących żuków leśnych;
06.05 – Kokoszka wodna, Kulka naprawia żeremie;
07.05 – Gniazdo kruków II sesja;
08, 10-11.05 – Podstawy-suporty;
11.05 – Testy stabilizatorów kamery: SteadyJan (rura) i SteadyJan 2;
14.05 – Włochatka w dziupli; dziupla dzięcioła czarnego;
16.05 – Gniazdo kruków III sesja;
19.05 – Śpiewający słowik szary, ptaki w olsie;
20.05 – Podstawy-suporty; rójka gmachówek w dziuplastym świerku;
21.05 – Gniazdo kruków IV sesja;
23.05 – Zdjęcia z balonu nad Puszczą Białowieską;
25.05 – Kokoszki przy i na żeremiu, zaskroniec w gnieździe, poprawianie jajek, wysiadywanie;
26.05 – Zdjęcia z motolotni nad Puszcza Białowieską i Białowieżą; włochatka w dziupli, dzięcioły czarne w dziupli, bielik nad lasem, krążenie;
27.05 – Podstawy-suporty; wykluwanie piskląt drozda;
28.05 – Gniazdo drozdów, dorosłe, wykluwanie piskląt;
30.05 – Podstawy-suporty;
03.06 – Dziupla włochatki, samiec włochatki nawołuje, dzięcioły czarne przy dziupli;
04.06 – Gniazdo bocianów czarnych I sesja; kruk Czarek w olsie wyjada jajka; podstawy-suporty;
13.06 – Rez. Pokazowy, karmienie jeleni, żubrów i dzików, wycieczki szkolne i dziki, stado dzików i pełno owadów, bieg dzików do karmienia;
14.06 – Dziupla z włochatką w BPN, dziupla sóweczki w BPN, młoda wygląda itd.;
15-17.06 – Gniazdo kokoszek na żeremiu, klucie i pisklęta;
20.06 – Gniazdo drozdów, karmienie z dżdżownicami; łasica w runie; młode kokoszki i krzyżówki przy żeremiu;
21.06 – Dziki w Rez. Pokazowym, taplanie w błocie, ssanie, sen itd., strażnik nawołuje z wiadrem;
22.06 – Zaniepokojony drozd na świerczkach;
23.06 – Bociany czarne II sesja; podstawy-suporty;
11.07 – Zalew bobrowy i żeremie o zachodzie z księżycem;
12.07 – Pliszki siwe i krzyżówki pod żeremiem;
12.07 – Zalew bobrowy i księżyc;
23-24.07 – Podstawy-suporty;
05.08 – Borsuk w grądzie przy powalonych drzewach;
12-13.08 – Borsuk w olsie i w grądzie;
18.08 – Krogulec w borze oprawia drozda; puchacz w borze;
20.08 – Krogulec w borze; przeloty puchacza;
25.08 – Rójka hurtnic;
26.08 – Loty puchacza nad zalewem bobrowym;
27.08 – Borsuk w grądzie;
29.08 – Kościec żubra w grądzie;
30.08 – Kruk Czarek – przeloty nad drogą hajnowską itd.;
31.08 – Nornica w szczawikach;
01.09 – Kruk przy drodze hajnowskiej i martwa wiewiórka;
02.09 – Wiatrołomowisko w BPN;
03.09 – Podstawy-suporty;
05.09 – Wiatrołomowisko w BPN;
07.09 – Koniki polskie biegną przez łąkę w Rez. Pokazowym, dziki w Rez. Pokazowym;
08.09 – Wilk Bystry i żuk leśny w piasku; kłusownik strzela podczas rykowiska;
09.09 – Puchacz w grądzie z wiewiórką;
13-14.09 – Wiatrołomowisko w BPN;
15.09 – Puchacz nad zalewem bobrowym i na brzegu lasu;
19.09 – Jeleń w grądzie;
20.09 – Bimbrownia, kuna leśna w bimbrowni, bimbrownik, żuki leśne w bimbrowni i borsuk;
23.09 – Jeleń w grądzie;
24-25.09 – Padły łoś na dnie boru;
25.09 – Dwunastak koronny w grądzie, ryczy, biegnie, ucieka; żuk leśny i ryjówka aksamitna w szczawikach;
26.09 – Dwunastak w grądzie; ryjówka aksamitne ze skorupką jajka drozda;
28.09 – Kłusownik obserwujący bimbrownika, bimbrownik z wiewiórką Maksem;
05.10 – Loty puchacza w grądzie;
18.10 – Księżyc i pędzące chmury;
20.10 – Jesienna puszcza z balonu;
28.10 – Podstawy-suporty; puchacz w jesiennym grądzie; kruk w jesiennym grądzie i na brzegu brzeziny, loty;
29.10 – Borsuk w jesiennym grądzie;
31.10 – Podstawy-suporty;
02.11 – Sójka w runie; borsuk w runie;
03.11 – Kruk Czarek w bajorku, żerowanie;
09.11 – Puchacz na opuszczonym żeremiu.



W 2005 roku do hodowli w Maciejówce trafiło kilka nowych zwierząt. Najcenniejszym chyba był samiec rysia o imieniu Julek, przywieziony w grudniu 2004 roku z Ogrodu Zoologicznego w Łodzi. Ryszard Topola, życzliwy dyrektor tej placówki, przekazał nam Julka w depozycie na nieograniczony czas, co miało istotne znaczenie wobec naszych planów wobec filmu Opowieść o rysiu, z kluczowym dla tej części macierzyństwem Soni. Ku naszej radości rysie przypadły sobie do gustu, co zaobfitowało świetnym materiałem filmowym i fotograficznym. Niestety pomimo licznych kryć, Sonia w tym roku nie wydała na świat potomstwa. W drugiej połowie kwietnia miejscowy leśnik przyniósł nam jeszcze ślepe i gołe pisklę kruka, znalezione pod gniazdem zrzuconym podczas wichury. Było całkiem żwawe i bez przerwy dopominało się jedzenia. Postanowiliśmy zmienić nieco linię narracyjna Opowieści o kruku tak, by wykorzystać obecność pisklaka i wprowadziliśmy wątek z ornitologiem-opiekunem, który po podleczeniu malucha miał podłożyć go do kruczego gniazda z pisklętami. Tak też zrobiliśmy w rzeczywistości, znajdując zajęte gniazdo kruków z pisklętami, naprzeciw którego zamontowaliśmy czatownię do filmowania. Nie mieliśmy pewności, czy para kruków zaakceptuje podrzutka, ale wszystko skończyło się pomyślnie i po kilku tygodniach kruczak wyfrunął z gniazda razem ze swoim przybranym rodzeństwem. W rolę opiekuna pisklęcia ze znajomością rzeczy wcielił się Dariusz Poznański, lekarz weterynarii i sokolnik.

Na kilka miesięcy pojawiła się w zalewie bobrowym w Maciejówce para kokoszek wodnych, przekazanych jako depozyt z Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Mieliśmy dużo szczęścia: kokoszki założyły gniazdo na zbudowanym przeze mnie żeremiu, zniosły i wysiedziały jajka, a potem wywiodły młode. Udało mi się uwiecznić sporo interesujących scen z nimi, na przykład interakcje z bobrami i krzyżówkami albo obronę gniazda z jajami przed częstym intruzem. Ciepło gniazda – pod nieobecność gospodarzy – upodobał sobie zaskroniec, stały mieszkaniec stawu i żeremia. W nowych scenach zagrała też wiewiórka Maksio, przejęta z ZOO, gdzie przyniesiono ją jako oseska. Jeszcze bardziej brawurowo zagrała młoda borsuczka Pusia, przekazana z Parku w Kadzidłowie, która przylgnęła do nas zupełnie. Zaowocowało to kolejnym bogatym materiałem filmowym i fotograficznym, który bardzo wzbogacił narrację Opowieści o żuku i Opowieści o nornicy, ale też Opowieści o żubrze.

Skorzystaliśmy również z okazji sfilmowania młodego puchacza i krogulca, przygotowanych specjalnie dla nas przez dwóch białostockich sokolników współpracujących przy Sadze… – wspomnianego Darka Poznańskiego i Marcina Chrapowickiego. Przed naszą kamerą pojawiła się świetnie grająca młoda wydra, oswojona i przygotowywana do zdjęć przez Jadwigę Krzywińską-Kobus i Armina Kobusa z Parku w Kadzidłowie.

Bardzo dbałem, aby w Sadze… znalazły się ujęcia w ruchu opisujące przestrzeń urokliwych plenerów Puszczy Białowieskiej, jak i sceny z dynamiczną akcją. Wielokrotnie filmowaliśmy z wózka na szynach i podnośnika, a czasem też z mojej stabilizującej rury SteadyJan, używanej we wcześniejszych produkcjach. Teraz postanowiłem usprawnić ją, dodając kilka elementów, dzięki którym filmowany w ruchu obraz był jeszcze bardziej stabilny. Tyle, że mogłem nią filmować jedynie z niewielkiej wysokości nad ziemią. Potrzebowałem czegoś do pracy z wyższej pozycji. Trzeba pamiętać, że wówczas – w 2005 roku – nie było jeszcze w użyciu powszechnych dzisiaj stabilizatorów żyroskopowych z silnikami bezszczotkowymi. Była natomiast duża i doskonała konstrukcja Steadicam, ale za to piekielnie droga i przez to nieosiągalna na np. miesiąc dni zdjęciowych (miałem go kiedyś przez zaledwie dwa dni zdjęć, podczas realizacji serii Tętno pierwotnej puszczy). Postawiłem wszystko na jedną kartę – postanowiłem zbudować swój własny Steadycam, aby go mieć przy sobie na każde zawołanie. Zacząłem od obmyślenia koncepcji technicznej i mnóstwa szczegółowych rysunków. Zakupiłem niezbędne materiały, w tym lekkie profile aluminiowe, odpowiednie sprężyny, bloczki, linki i dziesiątki drobiazgów. Wiele elementów wykonałem samodzielnie w moim warsztacie. Do przygotowania najbardziej wyrafinowanych części skorzystałem z usług specjalistycznego zakładu ślusarsko-tokarskiego. Z początkiem maja krok po kroku zmontowałem całą konstrukcję i mogłem rozpocząć testy. Wypadły w miarę pomyślnie i po kilku poprawkach mogłem już używać mojego nowego stabilizatora, który nazwałem SteadyJan 2.



E004128. Bożena, Andrzej Muśko, Krzysztof Komar i wilk Bystry, grający pierwszoplanową rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części I. Opowieść o wilku. Okolice Kamiennego Bagna, Białowieża, 12.02.2005 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

E004142. Bożena z wilkiem Bystrym, grającym pierwszoplanową rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części I. Opowieść o wilku. Maciejówka, Białowieża, 12.02.2005 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

E004877. Krzysztof Komar, Andrzej Muśko, sokolnik Dariusz Poznański i jego pupil, kruk Czarek, grający pierwszoplanową rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części III. Opowieść o kruku. Droga Browska, Puszcza Białowieska, 02.03.2005 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

E004938. Jan podczas realizacji zdjęć do serii Saga prastarej puszczy. Części VII Opowieść o nornicy. Puszcza Białowieska, 03.03.2005 r. © Bożena Walencik 2017.

 

 

E005006. Krzysztof Komar, Jan i Bożena podczas realizacji zdjęć i nagrywania dźwięku do serii Saga prastarej puszczy. Części III. Opowieść o kruku, do sceny ze schwytaniem kłusownika przez patrol Straży Granicznej. Białowieski Park Narodowy, 04.03.2005 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

E005491. Jan z oswojoną wydrą, grającą rolę w serii Saga prastarej puszczy. Części IV. Opowieść o żubrze. Rzeka Łutownia, Puszcza Białowieska, 11.03.2005 r. © Bożena Walencik 2017.

 

 

E007673. Osesek nornicy rudej przygotowywany do pierwszoplanowej roli w serii Saga prastarej puszczy. Części VII. Opowieść o nornicy. Maciejówka, Białowieża, 26.04.2005 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

E011217. Krzysztof Komar i Jan podczas realizacji zdjęć do serii Saga prastarej puszczy. Części VIII. Opowieści o bobrze. Rzeka Łutownia, Puszcza Białowieska, 26.08.2005 r. © Bożena Walencik 2017.

 

 

E012143. Jan, sokolnik Dariusz Poznański i Andrzej Muśko, filmują loty młodego puchacza, grającego w serii Saga prastarej puszczy. Białowieski Park Narodowy, 09.09.2005 r. © Krzysztof Komar 2017.

 



Od samego początku 2005 roku każdą chwilę wolną od pracy filmowej i około filmowej poświęcałem na podmontaż niektórych scen do pierwszych trzech części Sagi o prastarej puszczy, jakie mieliśmy zamiar ukończyć najpierw. W październiku, listopadzie i grudniu – z wyłączeniem nielicznych dni zdjęciowych – zająłem się regularnym już montażem Opowieści o wilku, Opowieści o kruku i Opowieści o dziku. W zasobach mojego AVIDA miałem zaimportowane odpowiednie materiały z kaset Mini DV, rozdzielone na wirtualne pojemniki (biny) z poszczególnymi scenami i podscenami. W pierwszej fazie zająłem się wyłącznie montażem obrazu, zostawiając przygotowanie dźwięków na dalsze etapy. Oczywiście na początku tej pracy stworzyłem nie tylko szkic obrazu, ale i projekt przewidywanych rodzajów dźwięków do każdej części, określając miejsca dla efektów z natury, foleyów, muzyki i głosu narratora oraz opisując, jaki rodzaj dramaturgii, emocji i – generalnie – oddziaływania na widza, mają przynieść zestawienia tych wszystkich elementów.



W tym roku znów odnotowałam pewną ilość moich fotografii, jakie pojawiły się w różnych publikacjach książkowym (między innymi w angielskiej wersji zeszłorocznej książki Drugie życie drzewa) i innych. Razem z Wiktorem Wołkowem i Andrzejem Stachurskim wziąłem udział w wystawie Żubr. Zagłada i ocalenie, zainicjowanej przez Stowarzyszenie Uroczysko z Supraśla. Otwarcie pierwszego pokazu nastąpiło 30 maja 2005 roku w Supraślu, w trakcie X Spotkań z Naturą i Sztuką 2005. Kolejne odsłony tej wystawy – w innych miejscowościach – miały miejsce w następnych latach. Moje fotografie pochodzące z albumu Tętno pierwotnej puszczy (Muza 1997, 2000), wykorzystano do stałej dioramy w Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu. Od czerwca do września 2005 roku prezentowano tam ekspozycję poświęconą Białowieskiemu Parkowi Narodowemu, zorganizowaną we współpracy z Instytutem Polskim w Wiedniu.



CYTAT. Okładka. Jerzy M. Gutowski (redaktor), Willam F. Laudenslayer, Andrzej Bobiec, Paweł Pawlaczyk, Karol Zub: The  Afterlife of a Tree (Drugie życie drzewa). WWF Polska, Warszawa – Hajnówka 2005 r. 

CYTAT. Okładka. Andrzej G. Kruszewicz: Ptaki Polski, t. I. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2005 r.

CYTAT. Okładka. Andrzej G. Kruszewicz: Pomagamy ptakom. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2005 r. 

CYTAT. Okładka. Dorota Zawadzka, Jerzy Zawadzki: Ptaki naszych lasów. Wydawnictwo Świat, Warszawa 2005 r.

 



CYTAT. Str.16. Claude Faber: Bialoweza, terre de bisons  (Białowieża, ziemia żubrów). Źródło: Forêts Magazine, 01.2005 r. 

CYTAT. Okładka czasopisma. Adam Wajrak: Puszcza Białowieska – umierająca ptasia arka. Źródło: Woliera, wydanie specjalne – Wyprawy ornitologiczne, nr 01 2005 r.

CYTAT. Opracowanie – Andrea Burmester, Anna Engels, Birgit Scheuerbrandt: World natural Heritage and Cultural lanscapes in Europe (Światowe dziedzictwo naturalne i krajobrazy kulturowe w Europie). 2005 r. Źródło: Bundesamt für Naturschutz Skripten 149.

 
 

 

CYTAT. Front okładki kalendarza na 2006 r. z fotografiami Jana. Źródło: Woliera, Wydawnictwo Zagroda J. S. Roszkowscy sp. j., 2005 r.

CYTAT. Tył okładki kalendarza na 2006 r. z fotografiami Jana. Źródło: Woliera, Wydawnictwo Zagroda J. S. Roszkowscy sp. j., 2005 r.

 



CYTAT. Okładka folderu wystawy zbiorowej Żubr. Zagłada i ocalenie w Supraślu. 30.05.2005 r.

 

 

Fragment ekspozycji o Białowieskim Parku Narodowym w Muzeum Histori Naturalnej w Wiedniu z fotografiamii Jana. 06.2005. © Iwona Tscheinig 2017.

 



1 maja 2005 roku Bożenka i ja otrzymaliśmy nagrodę Zielonego Liścia – w uznaniu zasług na rzecz ekorozwoju Zielonych Płuc Polski, przyznaną przez Kapitułę tej nagrody.




2006 r.

W tym roku wydarzyło się wiele w realizacji Sagi o prastarej puszczy. Wiele naprawdę dobrego, ale też niestety coś zupełnie nieoczekiwanego, co zachwiało produkcją. Ale po kolei. Najpierw przegląd tegorocznych zdjęć filmowych i fotograficznych do serialu i albumu (ze względu na intensywną postprodukcję, było ich mniej niż w ubiegłych latach):

20.02 – Sarny w śniegu;
08.03 – Kulka w topniejącym śniegu i w wodzie;
25.03 – Zalew bobrowy na Łutowni w śniegu; puchacz;
26.03 – Sonia i Julek w śniegu i na pniu;
30.03 – Strzały w śniegu przy odziomkach; Sonia i Julek w śniegu i na pniu;
31.03 – Kłusownik z bańką idzie przez ols, oblewanie i podpalenie bimbrowni; zalew bobrowy na przedwiośniu;
06.04 – Sonia i Julek w resztkach śniegu;
21.04 – Wczesnowiosenne rojenie się mrówek ćmawych;
28.04 – Przylaszczki; Sonia i Julek, czułości, zabawa;
02.05 – Żubrzyca z cielakiem w zawilcowisku;
03-13.05 – Zdjęcia poklatkowe: kwiaty zdrojówki, zawilców, łuskiewnika, czeremchy, czworolistu, kaczyńców;
08.05 – Zawilce, loty nad zawilcowiskiem, pylenie, szczawiki;
09.05 – Kaczyńcowisko;
09-17.05 – Zdjęcia poklatkowe: kwiaty czeremchy, czworolistu, kaczyńców, narecznica;
11, 13.05 – Nornica na leżących pniach w grądzie;
14-23.05 – Zdjęcia poklatkowe: narecznica, czosnek niedźwiedzi, gajowiec żółty;
15.05 – Nornica, łasica i zaskroniec w olsie;
16-17.05 – Bimbrownik i nornica w olsie, wiadra i nosiłki;
16-26.05 – Zdjęcia poklatkowe: czosnek, dąbrówka, konwalia, jasnota gajowiec;
20-23, 25, 27.05 – Rójka mrówek ćmawych;
28.05 – Łasica z młodymi 2-dniowymi;
31.05 – Łasica z młodymi 5-dniowymi;
06.06 – Łasica z młodymi 11-dniowymi;
13.06 – Łasica z młodymi 18-dniowymi; uroczystości prawosławne w Krynoczce, żuk leśny obok procesji;
24.06 – Łasica z młodymi 29-dniowymi;
30.06 – Łasica z młodymi 35-dniowymi;
11.07 – Łasica z młodymi 46-dniowymi;
21.07 – Stado żubrów z żuberkami, zaleganie i tarzanie byka, kuprzysko;
26.07 – Dzięcioł czarny przy mrowisku mrówek ćmawych; nornica w butelce, łasica na butelkach;
27.07 – Żubry w stadzie, żuberki, byk, insekty; krogulec i puchacz w grądzie;
01.09 – Puchacz, odlot z gałęzi, puchacz na kłodzie z martwym jeżem; para żuków leśnych w runie;
03.09 – Poród nornicy Marysi;
13.09 – Żuki na szczątkach jeża; puszczyk w grądzie z kretem;
16.09 – Nornica z młodymi w czajniku;
18.09 – Wiewiórka Maksio zajada orzechy laskowe;
19.09 – Puszczyk w grądzie z martwą łasicą; nornica na bucie zjada pestki i śpi; łasice w runie, na pniach;
22.09 – Rzęsorek wśród patyków nad wodą;
24-25.09 – Bimbrownik z wiadrami w Krynicy, idzie z wiadrami, wpada w paści, obserwuje kłusownika, zrywa sidła;
26.09 – Bimbrownik z wiadrami na rykowisku, zdejmuje (odrąbuje) sidła, gotuje zupę na kozie w bimbrowni;
28.09 – Bimbrownik wraca do bimbrowni z paściami, opatruje rany, smaży na kozie; nornica w bucie obok bimbrowni;
30.09 – Nornica w słoju, bimbrownik karmi ją itd., nornica wychodzi ze słoja i chodzi po bimbrowniku, elementy bimbrowni; nornice w czajniku; bimbrownia nocą i but z nornicą;
11.10 – Bimbrownik, słój z nornicą, karmienie pestkami;
18.10 – Łasica przy bucie nornicy;
19.10 – Nornica na bucie zjada pestki i śpi;
20.10 – Nornica w zaroślach;
30.10 – Nornica z jarzębiną, jesienne liście, barwy;
05.11 – Bimbrownik w szałasie, lampa naftowa, czajnik, nornice etc., bimbrownik śpi w szałasie, nornice przy nim i na nim;
06-07.11 – Nornica i czajnik, młode, pszenica itd.;
13.11 – Bimbrownik w szałasie ze słonecznikiem i nornicami;
17.11 – Nornica w szałasie itp.;
27.11 – Zamglony bór z pajęczynami, mocno zamglony grąd;
28.11 – Żubr w Teremiskach we mgle i pies;
02.12 – Nornica z jarzębiną, nornice przy pułapkach skrzynkowych; sóweczka na drutach elektrycznych i na olszy na łąkach koło Kniaźniewki.

Wiele te z tegorocznych zdjęć poświęciliśmy Opowieści o nornicy. Już od jakiegoś czasu prowadziliśmy regularną hodowlę nornic rudych pozyskanych z Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży. Z kilku zaledwie osobników, hodowla rozrosła się do kilku rodzin. Chcieliśmy oswoić te małe gryzonie oswoić do takiego stopnia, by nie uciekały, nie obawiały się ludzi i ich zapachów oraz swobodnie poruszały się przed kamerą. Najbardziej podatna na oswojenie okazała się rodzinka kilkudniowych norniczek, które straciły matkę. Jednak już samo karmienie pipetką takich mikrusów sprawiało ogromne trudności. Krok po kroku rosły, karmione kozim mleczkiem z dodatkiem osławionej mączki z amarantusa. Jak już zaczęły jeść samodzielnie zielony pokarm, nie było już kłopotów. Norniczki zupełnie się nas nie obawiały i były przyzwyczajone do karmienia z ręki i przenoszenia w rękach. Z tej właśnie linii wywodziły się dwie główne, bardzo pojętne aktorki, które na zmianę grały pierwszoplanową postać w Opowieści o nornicy. Były to: Marysia i Gwiazda bimbrowni. Marysia urodziła przed kamerą całą siódemkę osesków, za to Gwiazda bimbrowni bardzo oswoiła się ze swoim filmowym opiekunem. Również z Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży trafiła do nas na parę dni łasica, która ku naszemu zaskoczeniu urodziła młode. Rzecz jasna została na wiele dłużej, a rzadkie sceny z jej macierzyństwa świetnie urozmaiciły Sagę… i dały nam możliwość wprowadzenia różnych zabiegów dramaturgicznych.



E015856. Jan i Bogusław Chyła po skończonych zdjęciach z bimbrownikiem w olsie do serii Saga prastarej puszczy. Części VII. Opowieść o nornicy. Kamienne Bagno, Białowieski Park Narodowy, 15.05.2006 r. © Krzysztof Komar 2017.

 

 

E015928. Naturalny aktor białowieski, Eugeniusz Parchotik, zagrał drugoplanową rolę bimbrownika o gołębim sercu w serii Saga prastarej puszczy. Części VII. Opowieść o nornicy. Kamienne Bagno, Białowieski Park Narodowy, 18.05.2006 r. © Jan Walencik 2017.

 

 

E018337. Jan, Eugeniusz Parchotik i Krzysztof Komar w przerwie zdjęć do serii Saga prastarej puszczy. Części VII. Opowieść o nornicy. Zwierzyniec k. Białowieży, 23.09.2006 r. © Bożena Walencik 2017.

 



Początek 2006 roku upłynął zdecydowanie pod znakiem postprodukcji pierwszych trzech sfilmowanych już części Sagi…Opowieści o wilku, Opowieści o kruku i Opowieści o dziku. Przede wszystkim w styczniu trwał jeszcze montaż końcowy obrazu do tych trzech filmów i coraz bardziej palącą sprawą stawał się dźwięk do nich, a mówiąc wprost klimat dźwięku, na który naszym zdaniem, a także zdaniem Redakcji, istotny wpływ miały mieć: klasa narratora oraz specjalnie skomponowana muzyka najwyższej próby.

Co do narratora, to już od dawna, od etapu akceptacji przez Redakcję naszych scenariuszy, pokazujących charakter komentarzy, mieliśmy konsensus. Chodziło o to, by nawet nie nazywać tego komentarzem, a tekstem narratora – refleksją snutą w pierwszej osobie, od autora (czyli ode mnie), nie czytaną przez lektora, ale interpretowaną emocjonalnie przez aktora o głębokim i specyficznym głosie. Pamiętam jak dziś tamtą chwilę, gdy na pytanie: jaki aktor powinien interpretować tekst narratora w Sadze…?, i red. Zosia Żukowska i ja, spontanicznie i równocześnie rzuciliśmy: Krzysztof Gosztyła! Teraz, na początku roku ten pomysł stał się faktem, bo oto właśnie Krzysztof Gosztyła zgodził się na wystąpienie w Sadze… w roli narratora, ba – nawet zagrać pewną dodatkową rolę.

Kiedy na początku stycznia obraz do Opowieści o wilku był już mniej więcej gotowy, zaprosiliśmy do nas wybitnego kompozytora muzyki filmowej, Michała Lorenca, aby zaproponować Mu współpracę przy naszej Sadze… Nie będę ukrywał – po projekcji obrazu do Opowieści o wilku w naszej montażowni Michał uścisnął nas mocno i… tak się zaczęła nasza piękna wspólna filmowo-muzyczna przygoda.

Równolegle z końcowym montażem, Bożenka i ja redagowaliśmy ostateczną formę tekstu narratora do wymienionych trzech filmów. To nie było łatwe, bo pierwszy raz budowaliśmy tekst o bardzo osobistym charakterze, który miał być rodzajem takiego intymnego podszeptywania, sekundowania przeze mnie zwierzęcemu protagoniście. Bez wymądrzania się, bez zbędnych słów i ozdobników. Nie chodziło o nieznośne, panoszące się w wielu powierzchownych komentarzach, opisywanie tego co widać na ekranie – przeciwnie, szło o rozwinięcie myśli, o subtelne dopowiedzenia, które wzbogacają odbiór akcji. Czasem wystarczyło tylko otworzyć scenę celną frazą albo zamknąć ją najkrótszą puentą. Ani się obejrzeliśmy, jak wpadliśmy w pułapkę wciągającej literackiej roboty, a może raczej zabawy słowem, w której używaliśmy różnych figur i środków wyrazu, na przykład równoważników zdań i – na co szczególnie byliśmy uwrażliwieni – bezpośrednich odniesień do obrazu, do toczącej się akcji. Nie chcieliśmy traktować tych kwestii narratora, jak autonomicznych dzieł, literackich nowel, które wyczerpująco opisują rzeczywistość Przeciwnie: uznawaliśmy je wyłącznie jako jeden z równorzędnych elementów – na równi z obrazem, muzyką i dźwiękami z natury, a więc jako czynnik spójnego przekazu dramaturgicznych emocji (a przy okazji wiedzy). Ta skądinąd pasjonująca, ale też bardzo znojna robota, przynosiła efekty w postaci kolejnych wersji tekstu narratora – jak nam się wydawało – coraz bardziej dojrzałych.

17 lutego 2006 roku, w TVP w Warszawie miał miejsce pierwszy przegląd redakcyjny (kolaudacja), na którym zostały przyjęte obrazy i teksty narratora do trzech części: Opowieści o wilku, Opowieści o kruku i Opowieści o dziku. W zasadzie bez zastrzeżeń, bowiem wcześniej na bieżąco współpracowaliśmy z Redakcją nad szczegółowymi rozwiązaniami i nad kształtem całości. 16 marca, w nowocześnie urządzonym studiu nagrań dźwiękowych Sound & More w Warszawie, po raz pierwszy nagrywaliśmy naszego ulubionego narratora. Nie zapomnę nigdy wrażenia, jakie wywarła na mnie ta pierwsza interpretacja tekstu. Siedziałem przed monitorem z obrazem Opowieści o wilku, ze słuchawkami na uszach. Jak tylko usłyszałem pierwsze frazy na tle zmieniających się obrazów początkowych scen, poczułem, że Saga o prastarej puszczy dostaje w tej chwili kapitalnego wymiaru, byłem pewien: właściwego wymiaru. Co tu dużo mówić: klasy! Kątem oka podglądałem Krzysztofa Gosztyłę przez szybę lektorskiej dziupli. Widziałem jak waży słowa, jak buduje napięcie, jak wkłada w interpretację tekstu całego siebie, jak konsekwentnie z kolejnych wypowiedzianych zdań i fraz rodzi się właśnie nowy sagowy rytm i melodia – osobliwa muzyka słowa… Przeżywałem te narodziny z całkowitą ufnością w kunszt aktorski Krzysztofa, nie śmiąc przerwać tej szczególnej atmosfery jakąś na przykład próbą zasugerowania innej interpretacji tekstu. Zresztą, to sam nasz narrator pokazał zawodowy kunszt, bo z kolejnymi akapitami proponował różne warianty tempa i nastroju – do późniejszego wyboru podczas montażu dźwięku.

Następnego dnia, 17 marca 2006 roku, doznałem jeszcze większych wzruszeń. W radiowym studiu Trójki – M1 – przy ulicy Myśliwieckiej 3/5/7 w Warszawie, właśnie trwała pierwsza sesja nagraniowa muzyki do Sagi o prastarej puszczy, skomponowanej przez Michała Lorenca. To było jak misterium. Tajemnica tym większa, że nie miałem pojęcia o choćby jednym motywie muzycznym czy jakiejkolwiek nucie. Na pierwszy ogień poszedł temat tytułowy z czołówki. Byłem z Krzyśkiem Komarem w reżyserce, przy konsoli pracował w skupieniu realizator nagrań Rafał Paczkowski, było kilka innych osób i sam przejęty kompozytor. Wtedy usłyszałem! Usłyszałem po raz pierwszy! To było porażające doznanie: w studiu, z mocy orkiestry rozbrzmiewała nasza najprawdziwsza, nasza sagowa muzyka! Dostojna i przejmująca. Poczułem, że Saga… zyskała właśnie swą dźwiękową duszę. Łzy szczęścia same cisnęły się do oczu, dławiło w gardle. Oto najprawdziwsza symfoniczna orkiestra pod batutą Tadeusza Karolaka grała kolejne tematy, które miały stworzyć niezwykły klimat serialu. To było dla mnie coś naprawdę wielkiego: musiałem koniecznie podzielić się tą radością z Bożenką, która została w Białowieży. Pamiętam z jaką euforią i przejęciem opowiadałem Jej o moich wrażeniach przez telefon, chodząc w tę i z powrotem po długim Trójkowym korytarzu i co raz uchylając drzwi do reżyserki, skąd wybrzmiewały kolejne nowe serialowe nuty, teraz już nasze. Wyściskałem Michała z całego serca…

Druga połowa marca, a potem jeszcze wiele dni w ciągu kolejnych tygodni, upłynęły na przygotowywaniu ścieżek dźwiękowych do pierwszych trzech filmów. Ten proces odbywał się w studiu Sound & More, na podstawie dostarczonych przeze mnie projektów montażowych efektów dźwiękowych, muzyki i głosu narratora, wykonanych w programie AVID. Ten mój układ roboczy odtwarzali na czysto w wersji online i miksowali realizatorzy z Sound & More. Pomagał nam wówczas koordynator technologiczny Andrzej Kowal – pokrewna dusza – z którym połączyła nas wspólna ciekawość świata filmu i potrzeba materializowania twórczych wizji. Szczególnie ujęło mnie w Nim rzadkie bądź co bądź połączenie w jednej osobie, zdawałoby się nieprzystających do siebie cech. Z jednej strony otwartego i kreatywnego spojrzenia na zagadnienia sztuki, jak również pełnego szacunku uszanowania wolności twórców, empatii i zrozumienia dla nich. Powiedziałbym nawet chęć stworzenia – tu akurat nam – świetnych warunków technologicznych do realizacji naszych pomysłów. Z drugiej strony szeroka wiedza politechniczna, a także niebywałe umiejętności informatyczne, jak również duże doświadczenie w realizacji dźwięku filmowego. Andrzej wielokrotnie podpowiadał nam w trudnych technologicznie sytuacjach do samego końca realizacji Sagi…, ale też i później, zwłaszcza w skomplikowanych dla nas, a łatwych i pasjonujących dla Niego zagadnieniach informatycznych. Pamiętam dokładnie jak wtedy – w roku 2006, a także wcześniej i później – wspólnie śledziliśmy z wypiekami na twarzach wysiłki i postępy Jima Jannarda, twórcy prototypu i kolejnych wcieleń pierwszej profesjonalnej filmowej kamery cyfrowej Red 4K (później Red One), jak fascynowały nas skromne na początku, a potem rosnące możliwości zastosowanych w tych konstrukcjach matryc CCD 4K i zapisu RAW. To był właśnie ów przełom w kinematografii – przejście z zapisu analogowego na zapis cyfrowy. To się działo na naszych oczach i bardzo nas ekscytowało.

Również od połowy marca, w firmie The Chimney Pot (w której dotychczas były digitalizowane wszystkie nasze materiały negatywowe) trwał proces koloryzacji i montażu online (na czysto) Opowieści o wilku, Opowieści o kruku i Opowieści o dziku. Prace te zakończyły się dopiero latem. Jeśli chodzi o obraz, efektem gotowej postprodukcji były filmy w formacie Standard Definition 16:9. Jeśli idzie o dźwięk, przygotowaliśmy go w dwóch formatach: stereo (2.0) i surround (5.1). W ten sposób powstała kuriozalna konfiguracja, bo dźwięk 5.1 powstał z myślą o wykorzystaniu go do ze standardem HD. Ku naszemu zmartwieniu, szefów telewizyjnych (i to na poziomie wyższym niż dyrekcja Programu 1 TVP) nie przekonały argumenty o konieczności przepisania negatywu przez głowicę HD i wykończenia Sagi… w formacie High Definition 16:9, który już w momencie zakończenia całej produkcji w 2009 roku, wcale nie był formatem dalekiej przyszłości lecz standardem już wówczas obowiązującym. Podobno okazało się to zbyt kosztowne. Krótkowzroczność decydentów irytowała tym bardziej, że do Sagi… w HD próbowaliśmy przekonać szefów powstającego właśnie kanału TVP HD. Zresztą – o kolejne kuriozum! – po zakończeniu produkcji zadzwonił do mnie ktoś z kierownictwa TVP HD z pytaniem, a właściwie pretensją: dlaczego Saga prastarej puszczy nie została wykonana przez nas w technologii HD? No cóż, nie takie rzeczy już widziałem na Woronicza… Tutaj nie mogę nie podzielić się refleksją, czy też pewnego rodzaju mądrością w rodzaju: a nie mówiłem? Otóż po latach od tamtej odmowy, bo w roku 2015 Telewizja Polska zaangażowała spore środki i siły w rewitalizację wersji SD i wyprodukowanie niemal od nowa Sagi… w formacie HD. Bez komentarza.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o ważnym ustaleniu, jakie miało miejsce tuż po oddaniu trzech gotowych filmów do telewizyjnego magazynu. Z dyrektorem Programu 1 TVP, Maciejem Grzywaczewskim, który w ubiegłym roku zdecydował o nowym 10-godzinnym układzie Sagi…, i na partnerstwo którego mogliśmy liczyć, zawarliśmy teraz dżentelmeńską umowę ustną, że żadna część serialu (poza wybranym odcinkiem pilotowym) nie zostanie pokazana pojedynczo na antenie TVP, zanim cały serial nie zostanie ukończony. Miało to dla nas, a i dla TVP podstawowe znaczenie, bo przecież z definicji realizowaliśmy serię filmów, więc promowana powinna być seria. Emisja pojedynczych filmów, w sposób oczywisty, byłaby zaprzepaszczeniem naszej pracy i przysłowiowym wylaniem dziecka z kąpielą.

Pomijając kwestię HD, wokół serialu Saga o prastarej puszczy kwitł bardzo dobry klimat zrozumienia i nawet współbrzmienia ze strony TVP. Miały na to wpływ inwencja i przedsiębiorczość konkretnych pracowników Biura Współpracy Międzynarodowej i Handlu Telewizji Polskiej S. A., którzy z zaangażowaniem reklamowali nasz przyszły serial za granicą. Dla dobra tej sprawy przekazałem do TVP całkiem sporą pulę moich fotografii w celu wykorzystania ich przy promocji. W pierwszym kwartale 2006 roku BWMiH TVP wydało pierwszy folder na temat serialu, przeznaczony głównie na targi handlowe MIP TV 2006 w Cannes (w języku angielskim).



CYTAT. Front okładki, str. wewnętrzna i tył okładki folderu promocyjnego serialu telewizyjnego Saga o prastarej puszczy. The Saga on an Ancient Forest. Directed by Bożena and Jan Walencik. 2006 r. Źródło:Telewizja Polska.

  



Na zamówienie BWMiH TVP, również w pierwszym kwartale 2006 roku nasza ekipa wyprodukowała pierwszy filmowy zwiastun Sagi… (w wersji polskiej i angielskiej) według własnego oryginalnego pomysłu – także z przeznaczeniem na targi handlowe. W zwiastunie pojawiła się informacja o 7 latach zdjęć i roboczy tytuł Saga Puszczy. Dziesięć opowieści. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że ostatecznie realizacja potrwa ponad 9 lat. 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kadry ze zwiastuna serii (CYTATY)

 

 

 

 

 

 

CYTAT. Zwiastun serii Saga prastarej puszczy z 2006 r. Reż. Bożena Walencik, Jan Walencik. Źródło: TVP.

 



Okazało się, że i folder i zwiastun dobrze przysłużyły się w Cannes, gdzie aż kilkudziesięciu kontrahentów zainteresowało się zakupem Sagi o prastarej puszczy. Oto lista potencjalnych głównych nabywców: Francja (Upside TV, Ampersand), Kanada (TPI), Bliski Wschód (KM Prod., Lagardere Images), Indonezja (Lativi), Hiszpania (Line-Pro, Urban Films), Włochy (Erika, Angeli Movie, Palanti Movie), Japonia (Aya, NTV, Gaga, GPS), Tajlandia (UBCTV), Chiny (Leland, Henry Adv.), Irlandia (TG4), Szwecja (Film’o, SVT), Turcja (TRT), Słowenia (RTV Slovenija), Norwegia (NRK), Finlandia (YLE). Wielu kontrahentów wyraziło chęć nabycia Sagi… w wersji kinowej. Według wiceprezesa TVP, Piotra Gawła, zainteresowany zakupem naszego serialu był również Discovery Channel.



CYTAT. Fragment wywiadu z wiceprezesem TVP, Piotrem Gawłem – Karol Jedliński: Telewizja publiczna to nie tylko 19.30. Źródło: biznes.interia.pl, 24.04.2006 r. 

 



1 sierpnia 2006 roku, w ramach reorganizacji Programu 1 przez nowy Zarząd TVP, powstała Redakcja Audycji Dziecięcych, Młodzieżowych i Edukacyjnych, która przejęła dotychczasowe zadania Redakcji Audycji Młodzieżowych i Edukacyjnych, tym samym nadzór nad produkcją Sagi…

17 sierpnia 2006 roku stał się dla nas pamiętną i nieszczęsną datą. Powiedziano nam, że lutowa kolaudacja trzech pierwszych części Sagi..., czyli Opowieści o wilku, Opowieści o kruku i Opowieści o dziku jest nieważna, i że dzisiaj nowe kierownictwo Programu 1 TVP i nowej Redakcji skolauduje w sposób właściwy nasze utwory. Od razu wyczuliśmy, że coś tu brzydko pachnie, a gdy zaczęła się kolaudacja wszystkich trzech części na raz (!) mieliśmy pewność, że wdepnęliśmy w… coś  fatalnego. Po ponad 150 minutach projekcji w ciasnym pomieszczeniu pokoju przeglądów, gdzie stłoczyło się kilkanaście osób (w miejscu dla nas poniekąd symbolicznym – w dawnej montażowni nr 303, gdzie z Violettą Przysiecką montowałem kiedyś felietony zwierzyńcowe i nasze pierwsze filmy) – rozgorzała dyskusja. Mimo, że kolaudanci zostali nam przedstawieni na początku, mieliśmy poważne obawy co do ich fachowości, że o przygotowaniu przyrodniczym i popularyzatorskim nie wspomnę, a na pewno wątpliwość, a nawet pewność, że żaden z nich nawet nie przeczytał scenariuszy tych trzech filmów, ani choćby eksplikacji reżyserskiej, która dawałaby przynajmniej jakieś pojęcie o tym, co jest tutaj oceniane. Padło wiele uwag w rodzaju: eee, jakoś nie podobało mi się, albo: za głośna i jakaś taka ta muzyka! (to powiedział gość, który przedstawił się przed projekcją słowami: jestem od złotówek), ale to jeszcze było nic. Nie wierzyliśmy własnym uszom: to nie była konstruktywna krytyka, a z każdą kolejną opinią, raczej dintojra. Tłum wołał nie! jednym głosem. Przypomniały mi się natychmiast opisy Włodzimierza Puchalskiego o Jego kolaudacjach z okresu stalinowskiego, o zarzutach szkodnictwa i niefachowości. Wszystko już było. Poczułem, że oto historia zatoczyła krąg. Bo tutaj wręcz śmierdziało chęcią przetrącenia nam kręgosłupa. Pełną zawiści potrzebą pozbawienia nas godności twórców i prawa do stanowienia utworu. Oto postawiono nam zarzut, że traktujemy w Sadze... zwierzęta jak osoby, a to niedopuszczalne, bo przecież zastrzeżone wyłącznie dla ludzi. Albo że pokazujemy śmierć zwierząt i krew, co też jest niedopuszczalne, bo filmy te przeznaczone są od teraz, gdy jest nowa Redakcja, dla dzieci i to ma być kino familijne (nigdy na coś takiego nie zgadzaliśmy się, przedstawiając dawnej Redakcji wypracowane scenariusze, które zostały przez nią zaakceptowane!). Albo że nie ma happy endów, na które czekają miłośnicy przyrody. Że nie godzi się w tak barbarzyńskim świetle pokazywać ludzi. I że to w ogóle jest zrobione nie tak jak być powinno. Kielich goryczy – bo już o jakiejkolwiek racjonalności nie było mowy – przelał się, gdy jeden z usłużnych kolaudantów, niejaki krytyk (którego nazwiskiem ani nawet inicjałami nie chcę plamić naszej strony internetowej), patrząc mi prosto w oczy, rzucił szyderczo: lubię wasze filmy, ale to co zobaczyliśmy tutaj, to nieudacznictwo! I dodał bezczelnie: jesteście nieudacznikami! Czy można życzliwie powiedzieć choćby najgorsze, jeśli jest zamówienie, żeby kogoś zgnoić? Można! Odebrało nam mowę. Tego było już za wiele: wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do domu. Przez cztery godziny jazdy do Białowieży, cholernej jazdy z tego podłego miejsca, między nami nie padło ani jedno słowo.

Opisuję tę sprawę, tę wstydliwą przecież historię, nie po to by epatować, jakimi to pokrzywdzonymi zostaliśmy – już lepiej byłoby ją schować przed światem. Przytaczam ją niczym memento, ostrzeżenie dla wielu moich Rodaków przed uśpionym dobrym samopoczuciem. Nawet w chwilach twórczego apogeum, gdy zdaje Ci się, że Twoje oddanie i Twoja pełna najlepszych soków praca, spotkają się ze sprawiedliwym przyjęciem, kiedy masz najwyższe loty, taką energię, że możesz przenosić góry – bądź czujny: los może sprawić Ci zawód.

Chociaż w lutym przyjęto nam na kolaudacji i Wilka, i Kruka, i Dzika – teraz, 17 sierpnia 2006 roku – wszystkie trzy odrzucono. Nasza prawie 7-letnia robota została podeptana. Włożyliśmy w nią wszystko: i serce, i emocje, i pracę i całe nasze zawodowe doświadczenie, cały nasz dobytek. Ten potencjał zlekceważono i zmarnotrawiono. Poczuliśmy się głęboko dotknięci, tym bardziej, że wszystko dotychczas wykonywaliśmy siłą zaledwie 4 osób naszej skromnej ekipy. Cały ten incydent był jak z jakiegoś kiepskiego, niskonakładowego snu. Nie mieściło się nam w głowie, że równocześnie, na oficjalnej stronie internetowej Telewizji Polskiej ukazywały się informacje gloryfikujące naszą Sagę… Dotyczyły one zainteresowania sprzedażą zagraniczną na targach Cannes (wiosna i jesień) oraz w Szanghaju. Konkluzja sprawozdań brzmiała: obok serii Magiczne drzewo i Tajemnice Watykanu, najlepiej sprzedającą się serią jest Saga o prastarej puszczy! O zgrozo, sprzedawały się przecież właśnie nieomylnie odrzucone utwory.

Nie mogliśmy nagle zostawić hodowli, nie mogliśmy przestać kręcić zaplanowanych scen. Przecież Saga… była naszym dzieckiem. Nie tworzyli jej cenzorzy, nie tworzyła jej również telewizja, bo zaledwie i tylko, albo zapewniła warunki materialne do jej powstania. To nie oni lecz my daliśmy jej życie i to my czuliśmy teraz jeszcze większą z nią więź. Tamci fachowcy od filmów przyrodniczych chybili zupełnie, nie wiedzieli, że ich łajanie podziała na mnie jak czerwona płachta na byka. Napisałem kiedyś w książce o filmowaniu Tętna pierwotnej puszczy, że niepowodzenia tylko z początku są okrutne, potem dodają sił nowym wyzwaniom… Paradoksalnie, ta cała niesławna historia bardzo nas wzmocniła, dała nam wiarę i pewność, że uczestniczymy w czymś podniosłym i ważnym, co zostanie głęboko w pamięci i sercach ludzi, gdy po nieomylnych moralizatorach zaginie już ślad.

Nie ma co owijać w bawełnę: następne tygodnie i miesiące, to była kompletna zapaść w naszych kontaktach z TVP. Żeby do reszty nie zwariować, wziąłem sobie na głowę nowe zadanie. Coś, co odleżało się przez wiele lat naszego filmowania. Wróciłem do tematu mojej dawnej, niezaprzeczalnie zamkniętej rozprawy doktorskiej i na nowo zacząłem przygotowywać popularnonaukową monografię życia i dzieła Włodzimierza Puchalskiego pod tytułem Puchalszczyzna. Okazało się, że w ten sposób otworzyłem puszkę Pandory! Bo oto pojawiło się nowe źródło wiedzy: Internet. Przepadłem w archiwalnych kwerendach i badaniach. Odkryłem wiele nowych faktów z życia i pracy bohatera mojej monografii, która zaczęła nabierać wreszcie pełnego wymiaru i… niebezpiecznie rozrastać się.



Bohater przygotowywanej przez Jana monografii Puchalszczyzna – Włodzimierz Puchalski z oswojoną krzyżówką przy kamerze Arriflex 35. Werkfotos z realizacji filmów: Skrzydlaci rycerze Instynkt macierzyński ptaków. Fot. Janusz Czecz, Morusy, 05.1954 r. Fotografia ze zbiorów Muzeum Niepołomickiego, © Anna Puchalska-Żelewska 2017.

 



Szczęśliwie, udało nam się również w tym okresie kompletnego osamotnienia, nakręcić sporo cennego materiału do Opowieści o nornicy. W poczuciu odpowiedzialności za serial próbowaliśmy zażegnać kryzys, poszukując – mimo wszystko – partnerskiego porozumienia, odwołując się również do prezesa Zarządu TVP, który wprowadził brzemienne dla nas zmiany. Na nic. Nie otrzymaliśmy choćby cienia pomocy, za to nieprzejednanie stawiano nas dalej w roli petentów a nie partnerów. W tej sytuacji nie tylko bieżąca produkcja, ale i realizacja półgodzinnego odcinka o realizacji serialu tkwiła w zawieszeniu, a sprawa rozpoczęcia kinowej wersji Sagi… pod roboczym tytułem Ja, wilk. Przyrodniczy film fabularny (do którego wyczerpujący scenariusz już złożyliśmy) zupełnie upadła. Jedno było tylko szczęście – upadła też nieodpowiedzialna próba emisji we wrześniu 2006 roku trzech pierwszych części Sagi… bez czekania na emisję całej serii, czyli wbrew mojej umowie z poprzednim dyrektorem Programu 1. Zaskoczono nas informacją o emisji tych trzech części na kwadrans przed tamtą dintojrą. W odruchu obrony Sagi…, czując, że umowę swego poprzednika nowa dyrekcja ma w nosie, odpowiedziałem rezolutnie: ale te odcinki są niekompletne, nie mają wmontowanych czołówek i końcówek. Nie szkodzi, i tak je wyemitujemy – usłyszałem.



W 2006 roku, za sprawą Wydawnictwa Dolnośląskiego ukazało się drugie wydanie mojej niewielkiej książki Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska, a w paru innych książkach i periodykach opublikowano trochę moich fotografii przyrodniczych. Wyszła też seria 12 pocztówek z portretami ssaków, wydanych przez Wydawnictwo Chyra.



CYTAT. Front okładki książki Jana Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2006 r., wydanie II.

 



Więcej o książce Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska  tutaj.



CYTAT. Fragment strony chyra.pl z zestawem 12 pocztówek z portretami ssaków, autorstwa Jana, wydanych przez Wydawnictwo Chyra. Źródło: chyra.pl, dostęp 07.09.2016 r.

 

 

CYTAT. Okładka czasopisma ze zdjęciem autorstwa Jana. Źródło: Wildlife Society Bulletin, 06.2006 r.

CYTAT. Okładka czasopisma z artykułem – Krzysztof Schmidt, Tomasz Podgórski, Rafał Kowalczyk: Ryś a gospodarka leśnaŹródło: Las Polski, 16-30.11.2006 r.

 
 

 

CYTAT. Plakat: Nie pozwól aby zginęła we wnyku! STOP kłusownictwu!!  Wydawca: Stowarzyszenie Ekologiczno-Społeczne „Zielona Swoboda", 2006 r. 

CYTAT. Plakat-biuletyn: Żyjąca planeta. Puszcza Białowieska puszcza S.O.S. Źródło: WWF Polska,  2006 r.

 
 

 

CYTAT. Okładka. V. E. Sidorovich: Атлас-опеределітель следов деятельності охотнічьіх жівотных (Atlas-przewodnik po śladach łowieckiej aktywności zwierząt). Асобны, Mińsk 2006 r. 

CYTAT. Front folderu. Krzysztof Schmidt, Rafał Kowalczyk: Ocalmy rysie w Polsce!  2006 r. Źródło: WWF Polska. 

 
 

 

CYTAT. Okładka. V. E. Sidorovich, N. N. Vorobiej, Kpaсный Бор. Krasny Bor (Czerwony Bór). Асобны, Mińsk 2006 r.

CYTAT. Okładka. Andrzej G. Kruszewicz: Ptaki Polski, t. II. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2006 r. 

 

 





2007 r.

Miało się ku końcowi nasze osamotnienie w realizacji Sagi…, którego przyczyną była tamta fatalna sierpniowa niby kolaudacja i nieprzejednane, a chwilami lekceważące stanowisko nowej dyrekcji Programu 1 TVP i nowej Redakcji Audycji Dziecięcych, Młodzieżowych i Edukacyjnych – przekorne wobec naszych racjonalnych zawodowych i twórczych argumentów. Przez kilka ostatnich miesięcy podejmowaliśmy próby wyjścia z tego impasu, ale cały czas stawiano nam tylko warunki, a nie traktowano jak równorzędnych partnerów. Zdaje się wobec bliskiego końca roku obrachunkowego, producentów serialu przycisnęła nagła potrzeba, bo zaczęły się próby namawiania nas na robocze spotkanie dyrekcji Programu 1 i kierownictwa Redakcji, w sprawie zażegnania nieporozumień, wyjaśnienia rozbieżności i ustalenia planu działania do końca produkcji Sagi… 12 stycznia 2007 roku, doszło do tego spotkania, ale nie w TVP w Warszawie,  lecz w… Maciejówce. Okazało się, że w naszym domu wszyscy potrafili – odmiennie do tamtej dintojry – rozmawiać z nami w sposób cywilizowany i używać racjonalnych argumentów, a także zrezygnować bez trudu z niewiele wartych widzimisię tamtych kolaudantów, samozwańczych fachowców od filmów przyrodniczych. Po wielu godzinach pojawił się wreszcie konsensus. Na początek ustaliliśmy, że pierwsze trzy części Sagi…  zostaną przez nas przemontowane jeszcze w styczniu i w wersjach offline będą przyjęte na kolaudacji redakcyjnej (a prace z ostatecznymi wersjami online zostaną skończone tak szybko jak się da). Z tamtego wielkiego krzyku zostało małe nic, bo lista przyjętych teraz poprawek do trzech filmów zawierała  pięć pozycji (!) i zalecenie dołączenia do każdego odcinka czołówki i końcówki.

Daliśmy spokój kolejnym dyskusjom i rozstrzyganiu, kto tu postawił na swoim: usunąłem kilka ujęć z Wilka, a zakończenie zamiast zalecane optymistyczne, daliśmy – zgodnie z własną intuicją i charakterem Sagi… – niepewne (protagonista-wilk słyszy w końcu bratnią duszę – waderę, ale w tle przemyka cień kulawego prześladowcy). W Kruku wyciąłem dwa ujęcia z objedzoną przez ptaki czaszką jelenia, a w Dziku skróciłem ostatnie tchnienie umierającego bohatera i usunąłem jedno westchnienie. Powiem krótko: wszystkie trzy tak poprawione filmy zostały przez Redakcję przyjęte.

Zaraz po tym było kolejne spotkanie robocze i narzucone nierealne terminy ukończenia reszty Sagi… My mówiliśmy swoje, dyrekcja Programu 1 i Redakcja swoje – było parę wymuszonych ustaleń, które wcale nie wynikały z troski o kształt i jakość serii, a już na pewno nie z jakiejkolwiek chęci realnej pomocy nam przy prawdziwych problemach z filmowaniem zwierząt i realizacją linii dramaturgicznych kolejnych części. Odnosiliśmy wrażenie, że wynikały wyłącznie z chęci postawienia na swoim, aby jak najszybciej, najlepiej natychmiast zakończyć uciążliwą produkcję, pozbyć się sprawiających kłopoty autorów i odtrąbić sukces. W tej sytuacji pozostało nam jedno: robić swoje we własnym tempie, oddając wszystko co najlepsze, by przez naciski i fałszywy pośpiech nie ucierpiało drogie naszym sercom dzieło. W pewnym więc sensie, do końca produkcji byliśmy zdani na siebie, trochę jak wewnętrzni emigranci…

Ponieważ przy trzech przyjętych przez Redakcję filmach trzeba było raz jeszcze wykonać wszystkie procesy na czysto (montaż online obrazu i koloryzację oraz poprawki w ścieżkach efektów dźwiękowych, narratora i muzyki,  jak i ponowne zgranie dźwięku), postanowiliśmy wprowadzić od razu – wyłącznie z własnej woli i naturalnym prawem rodziców Sagi… – drobne autopoprawki montażowe w obrazie i drobne autokorekty w tekście narratora, na czym filmy te mogły tylko skorzystać. Tak też zrobiliśmy. Prace online trwały z przerwami do późnego lata. Wszystkie trzy filmy otrzymały też czołówki i końcówki. Ostateczny tytuł serii brzmiał odtąd: Saga prastarej puszczy.

Szczęśliwe dla naszych dusz i umysłów, problemy produkcyjne nie przesłaniały całkowicie piękna roboty przyrodniczej, bowiem cały czas nasza czteroosobowa ekipa realizowała zdjęcia filmowe do następnych części serii, a ja dodatkowo fotografie do albumu. Znowu przytaczam fragmenty zapisów z planu – tutaj z 2007 roku:

08.02 – Żubry w zadymce na Dużej Łące;
16.02 – Stado żubrów na łąkach pod Siemianówką, żubry przy paśnikach w Nadleśnictwach Białowieża i Hajnówka, dokarmianie, dokarmianie z ciągnika;
17.02 – Nornice przy stodole; nornica w bimbrowni;
20.02 – Żubry;
21.02 – Żubry przy wyłożonym w lesie sianie;
22.02 – Żubry, byki i stado w ośnieżonym lesie, przepychanki dwóch żuberków, dokarmianie;
23-24.02 – Ładowanie bel z kiszonką, ciągnik, dokarmianie, żubry żerujące, odpoczywające;
26.02 – Żubry w Rez. Hodowlanym w padającym śniegu, koń i strażnik żubrowy, nornice przy marchwi i jabłkach;
27.02 – Nornice na burakach;
28.02 – Łasica w sianie koło żubrów, stado dokarmianych żubrów i nornice;
01.03 – Dokarmianie żubrów na Sowiej Łące, nornice;
02.03 – Żubr-byk przy rowerach;
05.03 – Bimbrownia zimą i nornica;
07.03 – Stado żubrów, bieg w śniegu; nornica przy fladrach;
10.03 – Sonia w zagrodzie;
12.03 – Richard i Sonia w zagrodzie;
13.03 – Żubry w Rez. Hodowlanym, przywóz nowych żubrów, wypuszczanie itd.;
15.03 – Wjazd ciągnika ze skrzynią żubrową do Rez. Hodowlanego, subiekty, podnośnik itp.;
08.04 – Nawrót zimy, szosa, kwiaty, mrowisko;
12.04 – Stado żubrów pod Siemianówką;
17.04 – Samiec sóweczki tokuje itp.;
23.04 – Samiec sóweczki przy dziupli itp.;
26.04 – Samiec sóweczki, polowanie na nornicę, tokowanie;
27.04 – Sóweczka przy drodze;
28.04 – Ruch samochodowy na drodze hajnowskiej;
01.05 – Kulka w zalanej olszynie i druga bobrzyca;
02.05 – Zalew na rzece, zniszczona tama, bóbr w kanałach i w rzece;
15, 18.05 – Sóweczki;
21.05 – Mrówki na martwym warchlaku; słońce nad lasem; nocne toki rzekotek;
22-24.05 – Sóweczki;
23.05 – Gąsiorki, strumieniówka na nadrzecznej łące; pełniki;
25.05 – Żubry, byk i szpaki itp.; nornice na pokrywie bańki i przy elementach bimbrowni; gniazdo nornic z młodymi pod ziemią;
26.05 – Strumieniówka na Kniaźniewce;
27.05 – Wiewiórka Maksio na elementach bimbrowni;
28.05 – Sóweczki;
30.05 – Sóweczki;
04.06 – Zabita rysica i konsultanci przy drodze asfaltowej;
05.06 – Sóweczki;
06.06 – Poszukiwacze rysi z psem; małe rysięta pod wykrotem; kosaćce, rdesty wężowniki;
07-08, 11.06 – Sóweczki;
12.06 – Sóweczki, młoda sóweczka na gałęzi;
13.06 – Sóweczka karmi młode na zewnątrz, młode wyglądają z dziupli;
14.06 – Młode sóweczki na zewnątrz;
15.06 – 23-dniowe rysięta w Maciejówce; dziupla sóweczek;
16.06 – Sóweczki;
18, 21.06 – Żubry w Rez. Hodowlanym, byk;
30.06 – 37-dniowe rysięta w Maciejówce;
24.08 – Rysie i jamnik Sorek na podwórku;
06.09 – Sceny z woźnicą i wozem konnym (Krzysztof Gosztyła);
07.09 – Żubr we wsi Augustynka;
14.09 – Uaz, motocykl, żuk na drodze, Jan W. w deszczu, podnośnik;
17.09 – Wypadek na drodze z żukiem;
29.09 – Mszyce i mrówki;
01.10 – Mszyce i mrówki; owady na zrębie, rójka;
02.10 – Patrol Straży Granicznej na drodze i wyjście młodej żuczycy;
03-04.10 – Wędrówka bobra;
05.10 – Poszukiwacze rysi z psem; badacze namierzają anteną rysia;
09.10 – Badacze przy szczątkach ofiary rysia, namierzanie anteną, badacze przy szczątkach rysiąt;
10.10 – Mrówki na mrowisku, mszyce, owady latające;
11.10 – Mrówki na szczątkach zwierząt;
15.10 – Dwa rysie oraz Bożena W., Jan W. i Sorek na tarasie, potem w puszczy, zabawa i sen;
16.10 – Żubry w Rez. Hodowlanym, złota jesień, karmienie w karmidłach; mrówki ćmawe na pniu świerka; rójka owadów na zrębie;
17.10 – Żuk, opieńki i grzybiarz;
18.10 – Żuk, opieńki, rowery i dwaj grzybiarze; mrówki na pniach; młody bóbr w stawie z żeremiem;
25.10 – Żuk na opieńkach;
26.10 – Bóbr naprawia żeremie;
27.10 – Bobry w stawie;
29.10 – Młode bobry przy ściętej osice;
02.11 – Kulka pływa przy żeremiu;
12.12 – Małe żeremie przy strumieniu, duży zalew bobrowy na rzece, żeremie i magazyn zimowy;
19.12 – Zdjęcia do Krainy żubra;
31.12 – Żubry ośnieżone koło wsi Zabrody; wyławianie obroży telemetrycznej z Narwi.



E023247. Bożena podczas nagrywania dźwięku przestrzennego 5.1 do serii Saga prastarej puszczy. Rzeka Łutownia, Puszcza Białowieska, 17.05.2007 r. © Krzysztof Komar 2017.

 

 

W 2007 roku, w porozumieniu z Ogrodem Zoologicznym w Łodzi,  przekazaliśmy rysia Julka do Rezerwatu Pokazowego Białowieskiego Parku Narodowego. Postanowiliśmy jeszcze jeden raz (już trzeci i ostatni) ściągnąć do naszej hodowli jeszcze jednego samca rysia, na okres rui naszej Soni. Wyszedł nam naprzeciw życzliwy leśniczy Jacek Wąsiński, szef Leśnego Pogotowia dla zwierząt w Mikołowie. Przywieźliśmy od Niego na kilka tygodni dorodnego rysia Richarda. Wprawdzie były jakieś próby krycia (nie wszystkie byliśmy w stanie odnotować), ale w maju już mieliśmy pewność, że Sonia nie jest brzemienna. W porozumieniu z lekarzem weterynarii, Mariuszem Miniukiem, który cały czas fachowo wspierał naszą hodowlę, a także z innymi weterynaryjnymi specjalistami, doszliśmy do wniosku, że Sonia jest najprawdopodobniej niepłodną rysicą. Niestety, cały nasz misterny plan budowy odcinka Opowieść o rysiu, w tym momencie runął. Tu muszę zdradzić, na czym miała polegać oryginalna i trzymana przez nas długo w tajemnicy konstrukcja tego filmu. Oto najkrótsze streszczenie:

Część X. Opowieść o rysiu. Racja macierzyństwa

Sarna i rysica prawie równocześnie zostają matkami. Macierzyństwo pierwszej układa się pomyślnie. Życie drugiej zostaje wystawione na próbę. Chora rysica, mimo pomocy ludzi, ledwo ratuje młode. Nieuchronnie losy potomstwa obydwu matek splatają się dramatycznie. Co dla jednej staje się tragedią dla drugiej jest wybawieniem.

Według scenariusza sarna-matka miała urodzić młodego tuż obok rewiru rysicy, również matki, bo akurat urodziła w pobliżu dwójkę kociąt. Przez pewien czas obydwa macierzyństwa trwały równolegle w pokoju, dopóki rysica nie zapadła na odkleszczową chorobę a jej życie i życie pozostawionych przez nią młodych, nie wisiało na włosku. Splotem okoliczności chorą matkę przywrócili do życia badacze rysi, którzy jednak nie odnaleźli jej miotu. Osłabiona, ale zdrowiejąca rysica wkrótce zapolowała w pobliżu swego gniazda, zabijając najłatwiejszą zdobycz – jedyne młode sarny i zaniosła ofiarę swoim wycieńczonym kociętom. Dzięki temu ocaliła je od pewnej śmierci. Tak właśnie to miało wyglądać. Z premedytacją pozostawialiśmy widzów sam na sam z dylematem moralnym do rozsądzenia owej racji macierzyństwa. Jeśli zaś chodzi o oryginalność naszej konstrukcji, to chcieliśmy użyć niezwykle powabnego sposobu narracji – dwuakcyjności. Zbudować ten film z jakby z dwóch powtarzających się części, dwóch punktów widzenia na ten sam bieg zdarzeń – sarny i rysicy. Najpierw widz oglądałby sprawy z punktu widzenia życia sarny-matki, z całym dramatem zabrania jej dziecka, a potem – dokładnie te same akcje – z pozycji życia matki-rysicy, która nie zawahała się zabijać, by jej dzieci przeżyły.

Niestety, ponieważ Sonia nie zaszła w ciążę z trzema różnymi partnerami, teraz już było zupełnie jasne, że nasz scenariusz się nie powiedzie, a nadto, że przez to straciliśmy kilka cennych lat. I nagle – na przełomie maja i czerwca 2007 roku, szczęśliwym choć i nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, jak się zaraz okaże, los podsunął nam całkiem nowy i również atrakcyjny scenariusz. Już nie pamiętam, czy najpierw dowiedzieliśmy się o zabitej przez samochód rysicy, której szczątki zabezpieczono w białowieskim Zakładzie Badania Ssaków PAN, czy też o dwójce malutkich rysiąt urodzonych we wrocławskim ZOO, które matka notorycznie wyrzucała z kotnika i zupełnie nie chciała karmić i opiekować się nimi. Przy odrobinie wyobraźni, wystarczyło połączyć te dwa fakty, aby utkać z nich wciągającą dramaturgicznie i wielce wiarygodną opowieść. Odrzucone rysięta przejął  z ZOO wspomniany leśniczy Jacek Wąsiński z Leśnego Pogotowia dla zwierząt w Mikołowie, który zgodził się oddać je od razu do Białowieży w depozyt, z naszym przyrzeczeniem ich zwrotu do Mikołowa po odchowaniu i po niezbędnych zdjęciach. 1 czerwca dwutygodniowe rysie rodzeństwo trafiło do Maciejówki. Nazwaliśmy je Jaś i Małgosia. Zaraz też okazało się, że mają zaksztuśne zapalenie płuc, że są bardzo odwodnione i tracą sierść. Słabły nam w oczach – z godziny na godzinę. Podjęliśmy szybką akcję ratunkową. Zacny i doświadczony doktor, Janusz Gulko z Przychodni Małych Zwierząt w Białymstoku odkrył w ich wycieńczonych organizmach zabójcze toksyny i dopiero Jego radykalna terapia antybiotykowa postawiła je na nogi. Odtąd grały przed kamerą wielokrotnie. Potem okazało się jeszcze, że mają upośledzony wzrok. Wykorzystaliśmy też do filmu szczątki nieszczęsnej rysicy, potrąconej śmiertelnie na asfaltowej drodze, prawdopodobnie matki…



E028981. Krzysztof Komar z rysiczką Gosią, przygotowywaną do roli w serii Saga prastarej puszczy. Części X. Opowieść o rysiu. Białowieski Park Narodowy, 15.10.2007 r. © Jan Walencik 2017.

 



W lecie 2007 roku nastąpiła kumulacja wielu prac: wykańczanie obrazu online i udźwiękowienie pierwszych trzech części, dużo zdjęć do następnych części i jednocześnie montaż obrazu i dźwięku do Opowieści o nornicy. Tym razem również i muzyki, bowiem odtąd zacząłem inaczej montować Sagę… – z muzyką zastaną, już skomponowaną, do której montowałem kolejne sceny. Czyli był to montaż obrazu do gotowej muzyki, a nie montaż muzyki napisanej na koniec, do gotowego obrazu. Różnica była taka, że od początku montażu świadomie budowałem sceny z konkretnych tematów muzycznych, wywołujących określone wrażenia, emocje i skojarzenia, słowem klimatów, które były naszym zamiarem, a nie dziełem przypadku. O wiele wcześniej, w kwietniu, Michał Lorenc skomponował i nagrał z muzykami z zespołu DesOrient różne tematy do Nornicy i Żuka, szczególnie wielowariantowe i bardzo wyraziste ragtime’y. Potem w maju przyjechał do Białowieży i spędzaliśmy trochę czasu na osłuchiwaniu leśnych klimatów dźwiękowych, jak i generalnie na chłonięciu atmosfery Puszczy Białowieskiej i np. stada żubrów z bliska, co oczywiście zaowocowało potem sugestywnymi tematami muzycznymi do następnych części Sagi…

26 lipca 2007 roku znowu przeżywaliśmy bardzo wzniosłe chwile, podczas kolejnego nagrywania muzyki orkiestrowej. Tym razem w wielkim studiu Polskiego Radia S4 w Warszawie, przy ul. Woronicza 17. Orkiestrą Radiową Marka Wrońskiego dyrygował Tadeusz Karolak. Przy konsoli reżyserskiej zasiadł Rafał Paczkowski, a konsutlantką muzyczną była Małgorzata Przedpełska-Bieniek. Nagrywano kolejne sekcje orkiestry, występowali też soliści. Byłem w siódmym niebie słysząc co raz to nowe utwory – tematy, które potem razem z obrazem na zawsze zbudowały kapitalny klimat Sagi… Podobnie czuła Bożenka: przeżywała szczęśliwe chwile, gdy materializowały się pomysły muzyczne, wcześniej zaledwie mgliście wyobrażone w pierwszych szkicach i oczekiwaniach. Nasz entuzjazm udzielił się też Michałowi, zatroskanemu dotąd o każdą nutę. Wszyscy byliśmy szczęśliwi, bo naprawdę było dobrze – bardzo dobrze! Obserwowałem też wyjątkowo radosnych, choć oczywiście skupionych muzyków, w każdym calu zawodowców. Oni najzwyczajniej i szczerze cieszyli się, gdy grali Michałowe tematy zorkiestrowane przez Tadeusza Karolaka. Byłem dumny, kiedy temat werblowego dobosza – muzyczny znak bohaterki Opowieści o mrówce – zagrał z wyczuciem Cezary Konrad, jeden z czołowych polskich perkusistów.

Dwa dni później, 28 sierpnia, Opowieść o mrówce w wersji offline pomyślnie przeszła przegląd redakcyjny (kolaudację). Potem był montaż obrazu online i koloryzacja w The Chimney Pot oraz nagrania narratora i montaż dźwięku a na koniec zgranie dźwięku w Sound & More. Ostatecznie w 2007 roku zakończyliśmy realizację czterech następujących  filmów:

Saga prastarej puszczy. Część I. Opowieść o wilku. Nie ma jak stado,
Saga prastarej puszczy. Część III. Opowieść o kruku. Skaza odmieńca,
Saga prastarej puszczy. Część VI. Opowieść o dziku. Cena niezależności,
Saga prastarej puszczy. Część VII. Opowieść o nornicy. Niezwyczajna zażyłość.



Więcej o serii Saga prastarej puszczy  tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. Część I. Opowieść o wilku. Nie ma jak stado  tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. Część III. Opowieść o kruku. Skaza odmieńca  tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. Część VI. Opowieść o dziku. Cena niezależności  tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. Część VII. Opowieść o nornicy. Niezwyczajna zażyłość  tutaj.



Oprócz wielu wymagających prac do Sagi prastarej puszczy, w październiku 2007 roku rozpoczęliśmy realizację kolejnego filmu, zatytułowanego Kraina żubra. Był to niemal typowy film montażowy z gotowych ujęć, z niewielką tylko ilością dokrętek do nakręcenia. Partnerem zamawiającym tej produkcji był Białowieski Zakład Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk, który od pewnego czasu był koordynatorem Projektu Kraina Żubra – Ochrona żubra w Puszczy Białowieskiej (LIFE 06NAT/PL/000105), współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach Programu LIFE – Przyroda przez Frankfurt Zoological Society – Help for threatended wildlife. Partnerzy tego projektu to: Białowieski Park Narodowy, Fundacja Zielone Płuca Polski i Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku z Nadleśnictwami: Białowieża, Browsk i Hajnówka. Ponieważ film musiał być ukończony do końca lutego 2008 roku, nie wchodziły w rachubę specjalnie kręcone ujęcia ze zwierzętami we wszystkich porach roku, lecz głównie gotowe materiały z mojego archiwum filmowego i dźwiękowego. Sporo czasu zajęło nam przygotowanie głównej koncepcji. Jej idea wykluwała się ze wspólnych dyskusji z pomysłodawcą i inspiratorem filmu, dr. Rafałem Kowalczykiem z ZBS PAN. Potem to już był wstępny montaż obrazu i dźwięku oraz nieliczne dokrętki w Puszczy Białowieskiej. Muzykę do tego 20-minutowego filmu napisał nasz ulubiony kompozytor, Michał Lorenc.

W grudniu 2007 r. Bogusław Chyła zakończył u nas 2-letnią pracę w charakterze asystenta. Odtąd nasza ekipa liczyła tylko trzy osoby.

Biuro Współpracy Międzynarodowej i Handlu Telewizji Polskiej S. A., w dalszym ciągu promowało nasz serial. Na przykład na wiosennych targach handlowych MIP TV 2007 w Cannes TVP sprzedała Sagę prastarej puszczy do niemieckiej telewizji publicznej Westdeutscher Rundfunk (WDR) oraz na Bliski Wschód (kraje stamtąd kupowały programy wspólnie). Specjalnie na te targi powstał kolejny folder promocyjny Sagi… w języku angielskim.



CYTAT. Front okładki, str. wewnętrzna i tył okładki folderu promocyjnego serialu telewizyjnego. The Saga of the Ancient Forest (Saga prastarej puszczy). 2007 r. Źródło: Telewizja Polska.  
 



W 2007 roku ukazało się znowu trochę moich fotografii, opublikowanych w książkach innych autorów i w periodykach. W jednego z nich – National Geographic Polska – w artykule Marzenny Nowakowskiej Rysie, nasze koty, wymieniono mnie obok autorki jako autora zdjęć do tego artykułu, podczas gdy faktycznie były w nim 4 moje fotografie, a pozostałe 3 należały do innych autorów, podobnie jak i zdjęcie z okładki magazynu.



CYTAT. Okładka. Krystyna Malik: Polska – Parki Narodowe. Poland – National Parks. Sport i Turystyka – MUZA S. A., Warszawa 2007 r.

CYTAT. Okładka. Andrzej G. Kruszewicz: Ptaki Polski. Encyklopedia ilustrowana. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2007 r.

CYTAT. Okładka. Andrzej G. Kruszewicz: Poznajemy ptaki wokół nas. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2007 r. 

CYTAT. Okładka. Dorota Zawadzka, Marek Sławski: Las. 215 roślin, zwierząt i grzybów. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2007 r.

 

 

CYTAT. Okładka. Dorota Zawadzka, Marek Sławski: Las. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2007 r.

CYTAT. Okładka czasopisma ze zdjęciem autorstwa Jana. Źródło: Acta Theriologica, 01.2007 r. 

CYTAT. Okładka czasopisma. Krzysztof Schmidt: W mateczniku gnieździ się ryś bystry. Źródło: Matecznik  Białowieski, nr 01 2007 r.

CYTAT. Okładka folderu wystawy Dzika Polska. 2007 r. Źródło: Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. 

 

 

 

CYTAT. Okładka czasopisma, str. 93 i 94. Fragment artykułu – Marzenna Nowakowska: Rysie, nasze leśne kotyŹródło: National  Geographic Polska. 11.2007 r. 

 

 

CYTAT. Okładka czasopisma, str. 62 i 63. Totes Holz: Baumleichen als Lebensborn (Martwe drzewa jako źródło życia). Źródło: Wild und Hund, 15.11.2007 r. 
 



W tegorocznych mediach kilkakrotnie mówiono o naszej pracy, bądź mówiliśmy o niej sami – w trzech relacjach red. Wojciecha Sobocińskiego i w artykule Jolanty Gajdy-Zadwornej, a także telewizyjnym programie Kawa czy herbata oraz w audycji z serii Dzika Polska, która to seria przez lata była kultowym programem o ludziach związanych z polska przyrodą. Na początku czerwca Bożenka, jako jedna z zaproszonych osób (obok kilku innych twórców – naszych Przyjaciół), wzięła udział w uroczystych obchodach Światowego Dnia Ochrony Środowiska, a konkretnie w spotkaniu z twórcami ze świata kultury i sztuki w Operze i Filharmonii Podlaskiej.



CYTAT. Relacja – Wojciech Sobociński: Następca „Tętna pierwotnej puszczy”. Źródło: Las Polski, 16-31.05.2007 r.

CYTAT. Relacja – Wojciech Sobociński: Nowy serial przyrodniczy. Źródło: Natura i Kultura – Biuletyn Polskiego Klubu Ekologicznego, nr 1 2007 r.

CYTAT. Felieton – Wojciech Sobociński: Jan Walencik „Swojaczki”. Źródło: Las Polski, 30.10.2007 r.

 

 

Zobacz całą relację Następca „Tętna pierwotnej puszczy”  tutaj.
Zobacz całą relację Nowy serial przyrodniczy  tutaj.
Zobacz cały felieton Jan Walencik „Swojaczki”  tutaj.



CYTAT. Fragment artykułu – Jolanta Gajda-Zadworna: W skórze wilka i w puszczy. Źródło: Życie Warszawy, 25.06.2007 r.

CYTAT. C. d. artykułu - Jolanta Gajda-Zadworna: W skórze wilka i w puszczy. Źródło: Życie Warszawy, 25.06.2007 r.

 
 


Zobacz cały artykuł W skórze wilka i w puszczy  tutaj.



CYTAT. Fragment proogramu Dzika Polska. Zakochani w puszczy, z udziałem Bożeny i Jana. Źródło: Dzika Polska – TVP, 03.02.2007 r.

 

 

CYTAT. Fragment audycji Kawa czy herbata, nadanej z Białowieży – Radosław Brzózka rozmawia z Bożeną i Janem. Źródło: Kawa czy herbata – TVP, 21.03.2007 r. (nagranie z kasety VHS).

 



CYTAT. Fragment relacji ze spotkania twórców podczas Światowego Dnia Ochrony Środowiska w Filharmoni i Operze Podlaskiej w Białymstoku. Od lewej: Arkadiusz Szaraniec, Grzegorz Kłosowski, Bożena, Tomasz Kłosowski. Źródło: chyra.pl, 01-02.05.2007 r.

 

 




2008 r.

Ten rok był dla nas czasem nadzwyczajnej mobilizacji przy produkcji Sagi… Postawiliśmy wszystko na jedną kartę – poświęciliśmy tej pracy cały czas, którym dysponowaliśmy, umiejętności i siły, jakie nam pozostały po wieloletniej produkcji. Było jasne, że produkcja serialu jest na finiszu, a naszym zadaniem jest dopilnować jej jakości – teraz właśnie, gdy wobec presji czasu pojawiła się groźba ukończenia jej byle jak, byle tylko w terminie. Niestety, powróciły stare praktyki. Nie było cienia pomocy, czy choćby zainteresowania produkcją ze strony Redakcji (teraz pod kolejnym nowym kierownictwem), poza jedną nieznośną mantrą: kiedy koniec? To nabrzmiewało, niszczyło nasz zapał i wolę dotrzymania wysokiego poziomu Sagi… Kuriozalne, że tylko na naszych barkach spoczywała odpowiedzialność za całą wielką produkcję przyrodniczą, jakiej dotąd w TVP nie było, podczas gdy na kierownictwie zamawiającej serial Redakcji – żadna. Mimo fatalnej atmosfery, pieczołowicie i w poczuciu odpowiedzialności realizowaliśmy wciąż brakujące ujęcia, a także fotografie. Oto niektóre z nich:

01.01 – Sylwestrowe fajerwerki w Białowieży;
17.01 – Zdjęcia do Krainy żubra;
17.02 – Zalew bobrowy zimą, kopa lodowa;
20.02 – Kulka na rzece;
19.03 – Rysie Jasio i Gosia w ośnieżonej zagrodzie, zabawa;
20.03 – Ryś w obroży telemetrycznej; badacz z anteną telemetryczną;
25.03 – Rysie Jasio i Gosia w ośnieżonej zagrodzie, zabawa;
27.03 – Bożena W., Jan W. i Sorek z Jasiem i Małgosią;
28.03 – Krwawe ślady w śniegu przy tropach żubrów;
12.04 – Kłusownik na żeremiu;
16.04 – Kulka w kaczyńcach pod Hajnówką i na dopływie Chwiszczeja;
21.04 – Żubry w Rez. Hodowlanym, płot, byk itp.;
22.04 – Kulka na rozlewiskach śródpolnych;
23.04 – Tchórz w pokrzywach;
24.04 – Rysie Jasio i Gosia, zabawy, Bożena W. i Jan W. z rysiami w puszczańskim zawilcowisku;
02.05 – Bobry w nocy na wodzie;
05-06.05 – Rysica Gosia z różnymi martwymi ofiarami, niby ataki;
06.05 – Bobry na stawie itp.;
07.05 – Gosia, niby ataki;
08-09.05 – Transport rysi, rysie w Leśnym Pogotowiu w Mikołowie;
12.05 – Małe żeremie przy strumieniu;
14.05 – Zalew bobrowy na rzece;
15.05 – Bobrzyca na stawie; gniazdo pliszek na żeremiu;
16.05 – Małe żeremie przy strumieniu, pejzaże z olsem;
06.09 – Krętogłów na leszczynie; mrówki na świerku;
08-09.09 – Mrówki na pniach i w runie; żuk przy szczątkach jelenia;
10.10 – Dzięcioł czarny na pniu; mrówki ćmawe z poczwarkami;
11-12, 15.10 – Droga hajnowska; mrówki na ścieżkach, mrowisko, ruch;
19, 21-22, 26.10 – Mrówki na martwych zwierzętach, różne detale, pęseta itp.;
25.10 – Sonia;
08-11.11 – Mrówki na ciągniętej kłodzie, na drzazgach itp. detale, mrówka i papierosy, mrówka na składnicy;
12.11 – Mrówka na składnicy, kościec myszołowa;
20-28.11, 01, 03-06.12 – Dokrętki studyjne makro do Opowieści o mrówce i Opowieści o żuku.

6 grudnia 2008 roku, o 2200, po wielu latach kręcenia, definitywnie zakończyliśmy zdjęcia do serialu Saga prastarej puszczy!



Powrócę teraz do tego wszystkiego, co działo się oprócz zdjęć, a pracy był rzeczywiście ogrom. Na początek, 29 lutego zakończyliśmy produkcje filmu Kraina żubra.

Więcej o filmie Kraina żubra  tutaj.

14 stycznia odbyła się kolaudacja Opowieści o żubrze, potraktowana przez nowe kierownictwo Redakcji Programów Dziecięcych, Młodzieżowych i Edukacyjnych jako formalność. Bo owo szefostwo umywało ręce od jakiejkolwiek odpowiedzialności za realizację Sagi… a nas, jej twórców, traktowało jak petentów, a nie partnerów. W celu zażegnania tego kryzysu, nowe kierownictwo Programu 1 TVP wymyśliło remedium – przedziwną figurę organizacyjną. Byłej szefowej dawnej Redakcji Edukacyjnej – Ewie Chrabąszcz-Smoczyńskiej, teraz zatrudnionej w zupełnie innej jednostce TVP nie związanej z edukacją, zlecono nadzór merytoryczny nad Sagą… Powstała chora, acz wygodna dla obecnego kierownictwa Redakcji sytuacja. Oto ktoś Bogu ducha winny odrabiał za nie całą niewdzięczną robotę redakcyjną przy serialu, jako nowy redaktor prowadzący. Mając na celu wyłącznie dobro i najwyższy poziom Sagi..., w naiwności, że zapalono nam wreszcie zielone światło, przystaliśmy na to. Znaliśmy  profesjonalizm Ewy, która nie raz dobrze i kompetentnie przysłużyła się naszym produkcjom. Wkrótce jednak okazało się, że mimo wielkiego daru rozładowywania napięć, nie miała Ona żadnej siły decyzyjnej, a raczej stała się rodzajem bufora między impertynenckim kierownictwem Redakcji i rwącymi się do zgryźliwej krytyki kolaudantami, a nami.

Kilka dni po kolaudacji Żubra dostaliśmy od Ewy Chrabąszcz-Smoczyńskiej pisemną opinię jednej z kolaudantek. Jej fragmenty razem z moimi odpowiedziami przytaczam poniżej. Przemilczam fakt, że było dawno po przeglądzie, a owa kolaudantka teraz jakimś dziwnym prawem mogła film ocenić. Tyle, że oglądając obraz i czytając sobie z kartki tekst narratora, miała mnóstwo wątpliwości. Nie wytrzymałem – wdałem się w tłumaczenia. Współmierne do interlokutora:

Uwagi dotyczące „Sagi prastarej puszczy” – odcinek „Opowieść o żubrze”

(…)

Niestety mało zrozumiałe przeskoki w latach. Trudno zorientować się, czy opowieść dotyczy aktualnej sytuacji żubra, czy nawiązuje do jego dzieciństwa. Wskazane byłoby poprawienie komentarza – powinien być jaśniejszy, zwłaszcza na początku części retrospektywnych.

Odpowiedź Jana Walencika.
Może trudno, bo trzeba spróbować „pomyśleć” jak żubr, a może nawet po ludzku, ale z odrobiną wysiłku. Autorzy odmawiają poprawiania czegokolwiek, bo tak im w duszy gra i taki mają przywilej. Inaczej ten film robiłby ktoś inny. I na pewno lepiej.

Niezrozumiała jest pogoń wilka za dzikiem. Zwłaszcza, że sekwencja nr 10 kończy się słowami „Ale kłusownika nie wyczuł pierwszy”, co można zrozumieć, że dostał kulę. Potem w sekwencji 11 narrator opowiada o panicznej ucieczce i o tym, że dzik zwęszył krew żubrzą. Potem dość długa sekwencja pogoni wilka za dzikiem – niezrozumiałe dlaczego. Nie wiemy co się stało ze stadem.

Odpowiedź J. W.
Diagnoza: zalecam wygaszenie bujnej wyobraźni i skupienie się na obrazie. Wtedy da się z łatwością zauważyć, że nie mógł dzik dostać kuli, bo właśnie stał zdurniały, gdy stado ruszyło, a narrator przeczytał: „Ale kłusownika nie wyczuł pierwszy” A co do stada, donoszę, że ono akurat jest zdrowe i całe. Na resztę uwag nie znajduję słów.

Ok. 09:25 w komentarzu „Po kilku dniach dołączył z matką do reszty. Był jedynym żuberkiem w stadzie. Najważniejszym”. Chciałabym dowiedzieć się dlaczego, jak to okazywały inne żubry? (Ostatnie zdanie poprawniej chyba brzmiałoby „nie ma to jak rodzina” zamiast nie ma jak rodzina.

Odpowiedź J. W.
Najważniejszym, proszę Pani, na takiej samej zasadzie jak w ludzkim stadle, gdzie dla  istot czułych i czujących, jedyny dzieciak zawsze bywa oczkiem w głowie. A w sprawach językowych – wolę raczej autorytet P.P. Prof. Bralczyka, czy Prof. Miodka. Oni akurat wiedzą, że mam prawo stanowić o swojej indywidualnej składni, może ułomnej, ale przez to odpowiedzialnej. W przeciwnym wypadku, to nie mój – autora język.

10:55 w komentarzu pojawia się pytanie „Nie mogłem uwierzyć, ale to była prawda – gdy miał dwa miesiące było ich czworo!” Ostatnie zdanie chyba powinno brzmieć „Bo aż cztery młode w jednym stadzie to rzadkość” – byłoby jaśniej.

Odpowiedź J. W.
A moim zdaniem nie chyba, a na pewno nie! Z powodów podanych przed chwilą. Poza tym – jaki sens używać zwrotu „jedno stado”, skoro widzimy na ekranie właśnie – i stado, i jedno, albo zwrotu „cztery młode”, skoro – cztery młode widać też. To akurat zwiemy tautologią, albo, jak Pani woli, pleonazmem.

29:17 w informacji o „Stanie kawalerskim” warto byłoby wyjaśnić dlaczego „raz było ich sześciu, kiedy indziej tylko trzech”.

Odpowiedź J. W.
A moim zdaniem – nie warto. Uchylę jednak rąbka tajemnicy: bo tyle narachowałem za każdym razem, co może podsunąć inteligentną, acz natrętną dla dociekliwej głowy myśl, że pewnie tak bywa wśród żubrzych kawalerów – raz lubią być w mniejszym, raz w większym towarzystwie. Jeśli dociekliwość nie daje spokoju, analogiczne zachowania dają się  zaobserwować w – znowu – ludzkim stadle (patrz sztuka sceniczna „Klub kawalerów”).

33:40 w opowieści o małym żubrzyku w rezerwacie sugerowałabym przestawienie 33:50 „A ON jak zwykle przy śrucie” po „Jest nadzieja dla malucha. Kiedyś wróci do stada”. Niepotrzebny jest wtręt o NIM.

Odpowiedź J. W.
A zdaniem autora jak najbardziej potrzebny, więc nie wtręt. Dla przypomnienia – film jest akurat o NIM. Komentarz jest ustawiony pod konkretną akcję w obrazie, a nie jako autonomiczny tekst, więc z warsztatowo jasnych powodów, nie ma prawa być przestawiany.

Niezrozumiała jest dla mnie sekwencja w komentarzu 35:19 „Ona wciąż tu była, starsza o te wszystkie lata, ale wciąż pełna życia. I wciąż jak dawniej – nie mógł oderwać od niej oczu…” Nie przypominam sobie sekwencji o zainteresowaniu jakąś żubrzycą. W tym miejscu przydałoby się dopisać więcej o „związkach” żubrów.

Odpowiedź J. W.
Szanowna Pani, proponuję konsekwencję w dociekliwości i spostrzegawczości. Oznajmiam, że tam nie ma żadnej żubrzycy, tylko stara wydra. Dodam jeszcze – między nami – że od tej wydry (jak i teraz) oczu nie mógł oderwać przed sześciu laty, jak miał dwa dni. A o związkach żubrów powiedzieliśmy już wszystko, co mieliśmy do powiedzenia. Powszechnie wiadomo, nie tylko wtajemniczonym, że żaden film nie poruszy wszystkich problemów. Pewnie ktoś zrobi taki film – zapraszam…

Końcówka komentarza nie jest jasna. „Wyda na siebie wyrok” ale nie jest powiedziane dlaczego. Potrzeba informacji, że żubr jest zagrożeniem dla obejść ludzkich.

Odpowiedź J. W.
Znów odsyłam do skupienia uwagi. Wcześniej jest dwa razy dokładnie powiedziane nt. zagrożeń w obejściach ludzkich i raz o wyroku (słownie: raz).

Dlaczego o życiu żubra przesądził człowiek i zmusił go do życia wg własnych zasad. Ucywilizował dzikość?

Odpowiedź J. W.
Widać, całe 50 minut filmu na darmo. Nie potrafimy lepiej i jaśniej. Niezależnie od tego, że wywiązaliśmy się z umowy i wykonaliśmy film rzetelnie, z najlepszą wiedzą i umiejętnościami. Opadają ręce na tak postawione pytanie. Odpowiedzi na pytanie „dlaczego o życiu żubrów przesądził człowiek” proszę szukać w pracach naukowych pionierów i kontynuatorów restytucji – Jana Sztolcmana, Jana Żabińskiego, Erny Mohr, Jana Karpińskiego, Jana Raczyńskiego, Małgorzaty i Zbigniewa Krasińskich, Janusza Gila i wielu innych.

I moje pytanie filozoficzne… Jak należy rozumieć słowa: „Przekroczyć granice odczuwania ludzi i zwierząt. Odnaleźć w kobietę najczystszą zdolność widzenia, słyszenia i czucia”.

Odpowiedź J. W.
Nie podejmuję dialogów z filozofami, bo do nich nie dorastam. A do kobiet mam wrodzony szacunek, i teraz już wiem, że nie znalazłbym u nich najczystszej zdolności... itd.
Droga Pani – errata: „odnaleźć w sobie najczystszą zdolność… itd.”.

Komentarz bywa momentami zbyt patetyczny „ON – mocarz, żubr nad żubry”. Dlaczego?

Odpowiedź J. W.
Odpowiadam – dlatego, że ON taki jest, a my tak to widzimy. Proponuję, by inny autor zrobił o żubrze rzecz niepatetyczną. Jako autor, będzie miał prawo!

„Wkrótce zapijał się mlekiem matki” lepiej byłoby „Mleko matki było najważniejsze, pił je bez ograniczenia”.

Odpowiedź J. W.
Bo on pijak był zapewne…
Bo autorzy uznali, że „tak trzeba”.

Oto uwagi pani kolaudantki, w których czuje się pazur rasowego redaktora, przyrodnika, filmowca i w ogóle inteligenta oraz erudyty pod każdym względem. Zawodowca kształtującego misję publiczną. Zabrakło mi wtedy słów…

3 kwietnia miała miejsce następna kolaudacja – Opowieści o sóweczce. A jakże, w sali kinowej TVP, przy obecności kierownictwa Redakcji, zmówionych oceniających i naszej nowej redaktor prowadzącej. Podczas wyświetlania filmu na sporym ekranie, przez mikrofon naczytywałam tekst narratora z kabiny projekcyjnej. Po napisach końcowych redaktor prowadząca rozpoczęła dyskusję. Byłem pełen dobrych myśli i nadziei, że kolaudanci docenią naszą rzetelną robotę, długie lata pracy i unikalność tego, co w sóweczkowym świecie udało nam się pokazać. Wszak pierwszy raz w historii nakręciliśmy w podczerwieni unikalne zachowania sóweczek wewnątrz dziupli lęgowej, nie mówiąc już o fakcie zarejestrowania wyjątkowego wychowu aż ośmiu piskląt i pełnego sukcesu lęgowego. To rarytas dla każdego ornitologa. Tymczasem… otworzyłem usta ze zdziwienia. Film ładny, ale… Tych ale było coraz więcej, same negatywy, żadnego słowa otuchy. Z każdym, zabierającym głos kolaudantem coraz więcej chełpienia się i żądań zmian. Jakim prawem ktoś, kto nawet nie kiwnął palcem przy realizacji Sagi…, nawet nie zadał sobie trudu przeczytania scenariusza – z racji tylko kolaudacyjnego/redakcyjnego namaszczenia wyżywa się na nas, ośmiela narzucać swój skrajnie subiektywny punk widzenia i nakazuje nam zmieniać nasz utwór. Gdzie podział się święty przywilej autora (autorów) do stanowienia utworu?

No i zabrylował wreszcie nowy kierownik Redakcji, ktoś, o kogo osiągnięciach filmowych, edukacyjnych, dziennikarskich, że o popularyzacji przyrody nie wspomnę, nigdzie nie mogłem się dowiedzieć. Ja pochodzę z innej bajki, wychowałem się na innej literaturze, a komentarz do Sóweczki jest staroświecki i banalny – usłyszałem pełną głębi, niezwykle wyczerpującą i jakże konstruktywną opinię. Z ust bywałego męża, a naprawę dyletanta i niedouczonego amatora filmowej analizy, ignoranta twórczego wysiłku innych. Nawet cienia pozytywu. I od jego widzimisię (i podpisu na protokole przeglądu) miało zależeć kilka lat naszej pracy? Nigdy! Przyznaję, nie zachowałem się po staroświecku, a może powinienem. Bo wówczas zapewne wstałbym i trzasnął na odlew, dając do zrozumienia, że tylko pojedynek przywróci honor. Wstając gwałtownie na tę zniewagę, trzasnąłem rzędem kinowych foteli, a potem drzwiami. Bez słowa. Nigdy już nie pojawiłem się na żadnej kolaudacji kolejnych części Sagi… w TVP. Ani ja, ani Bożenka.

To obelżywe stawianie nas w roli petentów i opisana uwłaczająca kolaudacja w wykonaniu amatorów, zrodziły w nas takie oburzenie i bunt, że od tego momentu nieodwołalnie odwróciliśmy się od impertynenckich redaktorów. W końcu byliśmy zatrudnieni do Sagi… nie w Redakcji, a przez producenta serii – Agencję Filmową TVP i to z Agencją dokończyliśmy nasz serial. Nie mieściło nam się w głowach, że redaktorzy mogą być nie po stronie realizowanego projektu. Niestety, byliśmy chyba z innej gliny. Na nasze nieszczęście zasmakowaliśmy (nie tak zupełnie dawno) całkowicie innego traktowania – partnerskiego, rzeczowego, z szacunkiem dla naszej pracy i z dbałością o wspólne dzieło, o film. Tak było na przykład w Wielkiej Brytanii, przy produkcji Żyjącej Europy. Tylko, że tam byli sami dżentelmeni i na dodatek zawodowcy…

Jeszcze przed opisanym przeglądem, 22 marca, w Wielką Sobotę, o 1355 wyemitowano w Programie 1 Telewizji Polskiej siódmą część Sagi prastarej puszczyOpowieść o nornicy. To był tzw. pilot serii – odcinek, który serię powinien zapowiadać, promować, popularyzować. To wydawało się nam oczywiste. Po prawie 9 latach niby priorytetowej produkcji, odpowiedzialna Redakcja Programów Dziecięcych, Młodzieżowych i Edukacyjnych stanęła na wysokości zadania i zadbała o odpowiednią promocję swojego sztandarowego produktu, bo na materiał merytoryczny przekazany do Redakcji Oprawy i Promocji Programu 1 Telewizji Polskiej składał się, uwaga: numer kasety Digital Beta w archiwum TVP. Zawodowo jak dotychczas – brawurowo i z przytupem. Już mnie znudziło komentowanie głupoty…



Kiedy zostawiliśmy gdzieś w okolicy pleców wszystkie dotychczas spływające na nas inwektywy, świat naszej Sagi… stał się piękniejszy. Jeszcze dużo spraw pozostawało do wykończenia. Od jakiegoś czasu miałem spory problem techniczny z implementacją efektów dźwiękowych ze ścieżek już gotowych filmów. Było to niezbędne, ponieważ w kolejnych częściach Sagi… pojawiały się jak echo elementy scen z innych części, z tamtymi innymi bohaterami. W ten sposób powstawało coś na kształt ponadodcinkowej sieci powiązań, taki jakby sagowy patchwork, który tworzył uniwersalny klimat, coś jak znak firmowy. W tym przypadku akurat dźwiękowy. Szło o to, że nie mogłem wstawiać do mojego AVIDA dźwięków, które wcześniej obrabiano i zgrywano w studiu Sound & More, w oprogramowaniu ProTools. Powstawały wówczas jakieś kolosalne ilości mikro plików, niemożliwe do udźwignięcia przed AVIDA. Szukałem zatem innego studia, gdzie możliwe byłoby zgrywanie stereo i surround z innym oprogramowaniem, np. Nuendo. I znalazłem, ale aż w Katowicach. Michał Lorenc, którego słuchowi mogłem zawierzyć w ciemno, polecił nam studio SUPRA FILM i doświadczonego reżysera dźwięku, Zbyszka Maleckiego, z którym współpracował. To był strzał w dziesiątkę. Odtąd wszystkie prace dźwiękowe przy kolejnych częściach serii ruszyły z kopyta. Ja przygotowywałem w offline cały układ ścieżek, rozstawiałem dźwięki pierwszoplanowe, efekty naturalne, tła i foleye, czyli efekty dogrywane przeze mnie w naszym studiu. Tak stworzoną kompozycje brał na swój warsztat Zbyszek: czyścił każdy rodzaj dźwięku, edytował do umówionej postaci, miksował, łączył w większe grupy, rozstawiał je precyzyjnie w przestrzeni, niektóre panoramował, przemieszczał. Potem osobno zajmował się nagraniami narratora, a wreszcie dokładał ścieżki muzyczne. Na koniec zgrywał całość w postaci dwóch osobnych, bardzo wypracowanych nagrań: wersji stereo (2.0) i wersji surround (5.1). Cała rzecz sprowadzała się właśnie do charakteru najważniejszego – końcowego zgrania, tzw. mastera. Do tego potrzebne jest mistrzowskie ucho, wyczucie, takt i ogromne doświadczenie, a ponad to – talent. To wszystko było domeną reżysera dźwięku, Zbyszka Maleckiego i to słychać do dzisiaj w całej Sadze… W całej, ponieważ postanowiliśmy ujednolicić jej charakter dźwiękowy. Z tego powodu jeszcze raz zostały zgrane w SUPRA FILM również wszystkie gotowe dotąd, pierwsze cztery części.

W 2008 roku miały miejsce jeszcze trzy kolaudacje: Opowieści o rysiu (28 maja), Opowieści o żuku (22 grudnia) i Opowieści o mrówce (razem z poprzednią, 22 grudnia). Nie byliśmy na żadnej z nich. Raz dane sobie słowo nie podlegało koniunkturze. Jako pokłosie tych przeglądów docierały do nas od redaktor prowadzącej pisemne uwagi części kolaudantów, dotyczące tekstu narratora. Te rzeczowe i odkrywcze przyjmowaliśmy z uznaniem i w kilku przypadkach, może nawet w wielu, bardzo skorzystały na tym niektóre akapity. Bo nie zjedliśmy wszystkich rozumów i też popełnialiśmy błędy. Tych, które pachniały niekompetencją albo zadzieraniem nosa, nawet nie czytaliśmy do końca.

Dualizm charakterystyczny dla ostatnich lat produkcji Sagi… utrzymywał się w TVP także w 2008 roku. Z jednej strony uwłaczające opinie i brak partnerstwa, z drugiej ponownie promocja Biura Współpracy Międzynarodowej i Handlu Telewizji Polskiej S. A. na targach handlowych w Europie i w Azji. Biuro znowu przygotowało materiały promocyjne: tym razem wielki plakat z rysicą Sonią, który zdobił stoisko TVP na MIP TV 2008 w Cannes oraz folder wydany po chińsku, do Szanghaju!



CYTAT. Front okładki, str. wewnętrzna i tył okładki folderu promocyjnego serialu telewizyjnego. Saga prastarej puszczy (w języku chińskim). 2008 r. Źródło: Telewizja Polska. 





Szczęśliwie dla naszej równowagi i zdrowia, tu i ówdzie pojawiały się w mediach efekty naszej pracy: publikacje fotografii, notatki i dwa wywiady. Drugi z nich, pióra red. Jolanty Gajdy-Zadwornej dotykał sprawy międzynarodowego sukcesu Sagi… wobec perypetii w TVP. W naukowej publikacji poświęconej exlibrisom, autorstwa Krzysztofa Kmiecia – doktora farmacji i artysty, pokazano wspólny (mój i Bożenki) exlibris wykonany przez tego utalentowanego krakowskiego twórcę. W witrynie bankier.pl zamieszczono artykuł o znanych reklamach piwa z informacją o inspiracji twórców tych reklam naszym serialem Tętno pierwotnej puszczy. Ubiegłoroczny artykuł o rysiach z moimi fotografiami w National Geographic Polska, teraz ukazał się aż w czterech skandynawskich wydaniach National Geographic jednocześnie – w edycji duńskiej, norweskiej, szwedzkiej i fińskiej. Poster/kalendarz z moją fotografią żubra został wyróżniony na stronie ENVINROMENT LIFE Programme jako przykład dobrej praktyki wydawniczej.




CYTAT. Fragment wywiadu – Elżbieta Laprus: Serial jest teraz najważniejszy. Saga... Źródło: Głos Białowieży, nr 4 2008 r.

CYTAT. Powiększony fragment artykułu – Krzysztof Kmieć: Las i jego mieszkańcy w ekslibrisie, z odbitką ekslibrisu wykonanego dla Bożeny i Jana przez utalentowanego i oryginalnego autora (Krzysztofa Kmiecia). Źródło: Studia i Materiały Ośrodka Kultury Leśnej, nr 7 2008 r. 

 
 


Zobacz cały wywiad Serial jest teraz najważniejszy  tutaj.
Zobacz więcej o artykule Las i jego mieszkańcy w exlibrisie  tutaj.



CYTAT.  Fragment felietonu – Maciej Ślużyński: Sloganem po uszach. Omówienie reklam piwa i o inspiracji ich autorów serią Tętno pierwotnej puszczy. Źródło: bankier.pl, 02.02.2008 r. 

 



CYTAT.  Recenzja – Jolanta Gajda-Zadworna: Złote jajo ze starego lasu. Omówienie telewizyjnych kulis serii Saga prastarej puszczy Bożeny i Jana. Źródło: Życie Warszawy22-23.03.2008 r.

 



CYTAT.  Fragment notatki Młodzi ekolodzy na wakacjach w Puszczy Białowieskiej z informacją o spotkaniu Bożeny z uczestnikami warsztatów. Źródło: bpn.com.pl, 2008 r.

 



CYTAT.  Zdjecie z notatki Młodzi ekolodzy na wakacjach w Puszczy Białowieskiej z informacją o spotkaniu Bożeny z uczestnikami warsztatów. Źródło: bpn.com.pl, 2008 r.

CYTAT.  Zdjecie z notatki Młodzi ekolodzy na wakacjach w Puszczy Białowieskiej z informacją o spotkaniu Bożeny z uczestnikami warsztatów. Źródło: bpn.com.pl, 2008 r.

 
 


CYTAT. Okładka czasopisma z artykułem o rysiach – Marzenny Nowakowskiej ze zdjęciami Jana: Kongen af Europas skove (Król europejskich lasów). Źródło: National Geographic Danmark, 02.2008 r.

CYTAT. Okładka czasopisma z artykułem o rysiach – Marzenny Nowakowskiej ze zdjęciami Jana: Kongen av Europas skoger (Król europejskich lasów). Źródło: National Geographic Norge, 02.2008 r.

CYTAT. Okładka czasopisma z artykułem o rysiach – Marzenny Nowakowskiej ze zdjęciami Jana: Kungen av Europas skogar (Król europejskich lasów). Źródło: National Geographic Sverige, 02.2008 r.

CYTAT. Okładka czasopisma z artykułem o rysiach – Marzenny Nowakowskiej ze zdjęciami Jana: Euroopan kissojen kuningas (Król europejskich kotów). Źródło: National Geographic Suomi, 02.2008 r.

 



CYTAT.  Fragment informacji Polecane plakaty. Polski projekt BISON-LAND z informacją o kalendarzu z fotografią żubra jako przykladzie dobrej praktyki wydawniczej. Źródło: ec.europa.eu/environment/life/ toolkit/comtools/analysis/prod_poster.htm, 2008 r.

 



CYTAT. Okładka czasopisma z arykułem – Krzysztof Schmidt, Rafał Kowalczyk, Jörns Fickel: Euroasian lynx – Effect of habitat fragmentation at the periphery of a globally common species (Ryś euroazjatycki – wpływ rozdrobnienia siedlisk życiowych na skraj ogólnego występowania gatunku). Źródło: Endangered Species Update. Science, Policy & Emerging Issues (The University of Michigan), nr 01.2008 r. 

CYTAT. Fragment ulotki – Ryś w zachodniej części Karpat.. Źródło: Stowarzyszenie dla Natury „Wilk", 2008 r.

CYTAT. Ulotka. 1% Twojego podatku może pomóc chronić polskie drapieżniki! Źródło: Stowarzyszenie dla Natury „Wilk", 2008 r.

 
 


CYTAT. Okładka folderu. Kraina Żubra. Ochrona żubra w Puszczy Białowieskiej. 2008 r. Źródło: Zakład Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk.

CYTAT. Okładka czasopisma ze zdjęciem autorstwa Jana. Źródło: Acta Theriologica, 01.2008 r. 

CYTAT. Okładka. Opracowanie – Andrzej Górniak, Bazyli Poskrobko (redaktorzy): Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej w systemie ochrony przyrody i edukacji środowiskowej. Fundacja Ekonomistów Środowiska i Zasobów Naturalnych, Białystok 2008 r. 

 
 


CYTAT. Okładka i str. 12. Praca zbiorowa: Mazowiecki, Chojnowski i Brudzeński Park Krajobrazowy. Zespół Parków Krajobrazowych Mazowieckiego, Chojnowskiego i Brudzeńskiego, Otwock 2008 r.  





Symbolem tegorocznego kuriozalnego za i przeciw TVP wobec Sagi prastarej puszczy stała się przyznana nam nagroda główna (obok Alfabet polskiego performance – TVP Kultura) za czołówkę do tej serii w konkursie Telewizji Polskiej  w Warszawie na najlepsze czołówki. Oto krótka informacja spisana z nieistniejącej już wiadomości na ówczesnej stronie internetowej TVP (w 2008 roku):

Te dwie propozycje zdecydowanie się wybijały. Są bardzo różne, ale to już specyfika czołówek. Mogą być filmowe jak Saga prastarej puszczy albo animowane jak Alfabet polskiego performance. Najważniejsze, żeby zachęcały do obejrzenia programu i zostawały w pamięci – uzasadnił decyzję jury Tomasz Bagiński, autor Katedry i Sztuki spadania.

Saga prastarej puszczy (TVP 1) zwróciła uwagę przemyślaną kompozycją, nienagannym montażem oraz dynamizującą całość muzyką. Alfabet polskiego performance (TVP Kultura) wyróżnił się wyrazistą koncepcją plastyczną, wzbudzającą zaciekawienie animacją oraz wizualnym rytmem.






2009 r.

30 stycznia odbyła się ostatnia kolaudacja podczas produkcji Sagi prastarej puszczy. Oceniana była część Opowieść o bobrze – oczywiście bez nas. Jednocześnie trwały wykończeniowe prace przy pozostałych filmach, czyli nagrywanie narratora, opracowywanie układu dźwięków, montaż online obrazu i korekcja barwna, niezbędne prace przygotowawcze do zgrań pośrednich, wreszcie zgrania końcowe w dwu wersjach, oraz z tzw. tonem międzynarodowym (bez polskiego narratora). Wszystko przemnożone przez kilka odcinków. Te operacje zajęły nam niemal 6 miesięcy.

Ostatecznie, w 2009 roku zakończyliśmy realizację sześciu następujących filmów:

Saga prastarej puszczy. Część II. Opowieść o mrówce. Samotność w tłumie,
Saga prastarej puszczy. Część IV. Opowieść o żubrze. Cywilizowanie dzikości,
Saga prastarej puszczy. Część V. Opowieść o żuku. Potęga karła,
Saga prastarej puszczy. Część VIII. Opowieść o bobrze. Nieosiągalna arkadia,
Saga prastarej puszczy. Część IX. Opowieść o sóweczce. Prawo drapieżnika,
Saga prastarej puszczy. Część X. Opowieść o rysiu. Wbrew naturze.



Więcej o serii Saga prastarej puszczy  tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. Część II. Opowieść o mrówce. Samotność w tłumie tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. Część IV. Opowieść o żubrze. Cywilizowanie dzikości tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. V. Opowieść o żuku. Potęga karła  tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. Część VIII. Opowieść o bobrze. Nieosiągalna arkadia  tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. Część IX. Opowieść o sóweczce. Prawo drapieżnika  tutaj.
Więcej o filmie Saga prastarej puszczy. Część X. Opowieść o rysiu. Wbrew naturze  tutaj.



Uruchomiana wcześniej produkcja półgodzinnego odcinka Jak powstawała Saga…, zamówionego jeszcze w 2005 roku przez dyrektora Programu 1 TVP, Macieja Grzywaczewskiego, została teraz zlikwidowana z woli obecnej dyrekcji Programu 1. Zupełnie nie było mowy (zresztą od lat) o powrocie do pomysłu półtoragodzinnego filmu kinowego Ja, wilk, zamówionego również w 2005 roku.

Nadszedł wreszcie ten dzień, który oznaczał rozwiązanie. Formalnie, produkcja Sagi prastarej puszczy została zakończona 30 czerwca 2009 roku.



Po prawie 24 latach współpracy z Telewizją Polską, w tym po niemal 10 latach realizacji Sagi…, w ostatnich dniach czerwca 2009 roku założyłem własną niezależną firmę i zarejestrowałem ją jako indywidualną działalność gospodarczą w Urzędzie Gminy w Białowieży. Następnego dnia – 1 lipca 2009 roku – rozpoczęła działalność ŻUBROWA 10 JAN WALENCIK (w skrócie ŻUBROWA 10), z siedzibą w Białowieży, przy ulicy Żubrowej 10. Filarem firmy od początku były i nadal są 3 osoby: Jan, Bożena i Krzysztof Komar.

 

 


 

Postscriptum

Zakończenie produkcji Sagi… wcale nie oznaczało końca perturbacji, tyle tylko, że ich powodem nie byliśmy już my – kłopotliwi, zbyt wiele wymagający i nad wyraz niepodporządkowani producentowi autorzy. Na scenie farsy jaka w kolejnych miesiącach i latach miała się rozegrać, został jeden tylko aktor – Telewizja Polska. Wszystkie kolejne wpadki, zaniechania i błędy są zatem jej i wyłącznie jej dziełem. Teraz fakty.



Od 16 do 21 maca 2009 roku w greckich Salonikach trwał 21 Festiwal Filmów Dokumentalnym. TVP wysłała tam naszą Sagę…, podobno całą serię, która przecież wtedy nie była jeszcze gotowa. Nikt nawet nas o tym nie powiadomił. Rozumiem, że można było wysłać jeden czy dwa gotowe filmy, ale serię, która jeszcze nie powstała? – to była bujda. Ktoś gorliwie i urzędniczo znowu załatwił sprawę (czytaj: odfajkował).

Z chwilą kiedy zakończyliśmy produkcję (30.06.2009 r.) Saga prastarej puszczy poszła do telewizyjnego magazynu. Nie mieliśmy pojęcia, bo to nikomu nie pomieściłoby się w głowie, że przeleży tam jako osobliwy półkownik nowych czasów, prawie półtora roku. Jak to możliwe że producent, który wydał na ten podobno prestiżowy serial (tak utrzymywano na początku) grube pieniądze, i który cały czas naciskał, aby jak najszybciej go ukończyć i emitować, teraz zamknął go na klucz przed polskimi telewidzami? Tak, polskimi, bo gdy nieemitowana Saga… leżała sobie na tej półce, widzowie w Szwecji mogli ją obejrzeć bez najmniejszych kłopotów i to wielokrotnie. Nie było premiery na antenie polskiej stacji publicznej, czyli na antenie producenta. Serial powstały z ogromnym wysiłkiem polskich autorów, miał swoją cichą, ukrytą premierę – bo jakże inaczej to potraktować – na antenie szwedzkiej stacji AXESS TV, do której go sprzedano. A jakże, premierę ze znamienitym szwedzkim aktorem jako narratorem. Nie dość, że Szwedzi wyemitowali Sagę… (czyli Djurens perspektiv) przynajmniej siedmiokrotnie od września do listopada 2009 roku, to jeszcze wrzucili ją do Internetu, coby każdy w szerokim świecie mógł sobie obejrzeć prestiżowy produkt, zanim wyemituje go TVP. Oto jak polska telewizja publiczna zrobiła genialny deal biznesowy, oto jak profesjonalnie można podciąć gałąź, na której się siedzi.

Tymczasem była już połowa roku 2010, a Saga…-półkownik dalej leżała niedostępna dla Polaków. Ale za to, na skutek naszych usilnych próśb i nagabywań, Część X. Opowieść o rysiu. Wbrew naturze telewizja wysłała do Szanghaju, na XVI Festiwal Telewizyjny, na którym kiedyś zdobyliśmy dwie Złote Magnolie za film Ostatnia Puszcza. Stacji nie było stać na kupienie nam biletów lotniczych do Chin, ale za to na Festiwal poleciał ktoś z dyrekcji Programu 1 TVP. I słusznie, bo Opowieść o rysiu, powstała przecież za sprawą tylu wyrzeczeń, trosk i trudów telewizyjnych redaktorów, otrzymała Srebrną Magnolię. Więcej o nagrodzie Srebrnej Magnolii tutaj.

To nie była nasza jedyna nagroda w 2010 roku związana z Sagą… 20 lipca skontaktowała się z nami pracownica księgowości TVP, informując, że chce nam przekazać nagrodę pieniężną przyznaną przez prezesa stacji z tytułu popierania twórczości. Ani nie znaliśmy obecnego prezesa (skądinąd w trakcie 10-letniej realizacji Sagi… w TVP zmieniło się pięciu prezesów, ten pan był szósty), ani też nie otrzymaliśmy z jego strony żadnej informacji o nagrodzie. Dlatego odpowiedzieliśmy w taki oto sposób:

Szanowna Pani,

Bardzo dziękujemy Pani za informację. Nikt z TVP nie powiadamiał nas o otrzymaniu nagrody Prezesa TVP z tytułu popierania twórczości, co uważamy za nie tylko dobry obyczaj ale i obowiązek nagradzającego. W sytuacji, gdy nasza 10-cio letnia praca nad ukończonym ponad rok temu serialem Saga prastarej puszczy skończyła jako zapas magazynowy TVP1 i nie została emitowana – co najmniej niestosownym jest przyznawanie nam nagrody z tytułu "popierania twórczości". Kuriozalne i pozbawione elementarnego szacunku dla nas – twórców jest to poparcie.

Oświadczamy, że absolutnie nie przyjmujemy tej nagrody i gorąco Panią prosimy o przekazanie Prezesowi TVP tego e-maila. Najważniejszą nagrodą dla nas jest dobry odbiór widzów i ich uznanie, a nie uznanie Prezesa TVP, który zapewne nigdy nie widział naszej Sagi... i zapewne nie ma pojęcia, że przez 10 lat trwała ogromna i kosztowna produkcja (swego czasu priorytetowa), i że dotąd nie miała premiery na antenie TVP.

Z wyrazami szacunku
Bożena i Jan Walencikowie


Natychmiast skontaktowała się z nami asystentka prezesa R. Orła, wyrażając zdziwienie, że nie otrzymaliśmy dotąd pisma w sprawie nagrody i załączyła je (nota bene w postali byle jakiego skanu, co zresztą nas nie zdziwiło, bo dlaczego otrzymanie oryginału miałoby mieścić się w obyczaju). To co, tam napisano – w obliczu wszystkich wcześniejszych aroganckich kolaudacji oraz braku pomocy i odpowiedzialności kierowników-redaktorów – było czystą hipokryzją i umyciem rąk.



CYTAT. Kserokopia pisma prezesa TVP do Bożeny i Jana, z 08.07.2010 r.

 



Nagrody naturalnie nie przyjęliśmy, sugerując księgowości TVP, aby przekazała ją na Dom Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Z powodów niezrozumiałych dla nas, dopiero po prawie 15 miesiącach półkownikowania (jak kiedyś z ironiczną goryczą mówiono o programach zawieszonych przez cenzurę), z końcem września 2010 roku rozpoczęto emisję Sagi prastarej puszczy w Programie 1 Telewizji Polskiej. 26 września poszła Opowieść o wilku, 3 października Opowieść o mrówce, 10 października Opowieść o kruku, 17 października Opowieść o żubrze. Szło w miarę dobrze, bo wszystkie emisje były w dobrym czasie antenowym, o 1520 w kolejne niedziele. I choć nie było zwiastunów, dobrej oprawy i promocji – byli widzowie, którzy za pomocą Internetu przekazywali sobie informacje o kolejnych emisjach i opinie o każdej części. Widać było na wielu forach, że publiczność czeka na następne premiery i emocjonuje się serialem.

W niedzielę, 24 października, jeszcze rano zapowiadano emisję części piątej, Opowieść o żuku. Niestety popołudniowa emisja nie doszła do skutku. Pokazano brytyjski film Cwane małpy. Ku zaskoczeniu widzów i autorów, nasza Saga… nagle spadła z anteny… W dalsze niedziele nie pojawiła się już żadna zapowiadana część, ale za to wyemitowano filmy z serii Oceany. Nie znaliśmy kompletnie powodów zdjęcia z anteny naszej serii, w tak bezczelny sposób. Wiedzieliśmy jedno: komuś bardzo zależało na tym by nie dopuścić do naszego sukcesu i sukcesu Sagi… Być może była to osobliwa kara, czy też głupia zemsta za nieprzyjęcie nagrody prezesa TVP. Ktoś utytułowany palnął coś na temat rzekomej niskiej oglądalności. Jak ten ktoś śmiał nabijać widzów w butelkę? I to w sytuacji, gdy Telewizja Polska nie kiwnęła palcem, by zawodowo wypromować własny produkt i ze wszech miar zachęcić widzów do jego oglądania. Czymś bardzo brzydkim to nam pachniało… A na forach wśród zawiedzionych widzów wrzało. Wiele z tamtych opinii przytaczamy na naszej stronie internetowej w zakładce WIDZOWIE I CZYTELNICY O NAS tutaj. Najwięcej zawiedzionych głosów padło na forum.tvp.pl tutaj.

Kiedy Redaktorzy z Polskiego Radia Białystok usłyszeli o tej paskudnej historii, postanowili dotrzeć do jej źródła (za co jesteśmy Im wdzięczni!). Efekty tego dochodzenia przedstawiono w krótkiej audycji (do posłuchania tutaj). Interwencja Polskiego Radia Białystok pewien skutek jednak odniosła. Ówczesna dyrektor Programu 1 TVP, Iwona Schymalla, umieściła zatrzymane części Sagi… w grudniowej ramówce i wyemitowała 5 z nich jak leci – dzień po dniu, od poniedziałku do piątku, po 1240, czyli przysłowiowo: w grudniu po południu! Od 6 grudnia do 10 grudnia 2010 roku, rzucono widzom te filmy jak nie przymierzając worki z koksem, byleby jak najszybciej wyemitować i odfajkować w dokumentach tak zwaną premierę. Mimo, że te 5 części pokazano nie w prime time, i że nie było żadnych zapowiedzi, to i tak te grudniowo-tuż-popołudniowe emisje Sagi... miały wielu widzów. Według oficjalnych danych oglądalności TVP:

Opowieść o żuku (poniedziałek, 1240) miała 796 000 widzów,
Opowieść o dziku (wtorek, 1240) miała 1 001 000 widzów,
Opowieść o bobrze (środa, 1240) miała 879 000 widzów,
Opowieść o sóweczce (czwartek, 1240) miała 1 071 000 widzów,
Opowieść o rysiu (piątek, 1240) miała 1 100 000 widzów.

Taka widownia? – bez uprzedzania widzów, bez zapowiedzi? A podobno Sagę... zdjęto po czwartej części, bo nie było oglądalności… Dla pełnego obrazu dodam, że TVP miała z głowy premierę Opowieści o nornicy, bo jak już opowiadałem wyemitowano ją znacznie wcześniej jako pilota serii (22.03.2008 r.), wobec czego można było formalnie odfajkować premierę i zamiast zatroszczyć się o wyemitowanie całości serii, wypiąć się całą… gębą na widzów. Tak się akurat składa, że red. Iwona Schymalla była naszą redakcyjną koleżanką, kiedy pracowaliśmy w dawnej Telewizji Edukacyjnej TVP i wówczas pod niebiosa wychwalała naszą twórczość w programie Kawa czy herbata. Widać czasy się zmieniły…



Nadszedł 2011 i 2012 rok. Obydwa świetne dla Sagi prastarej puszczy i dla nas autorów. Oto Telewizja Polska na oczach zaangażowanych widzów strzeliła sobie samobójczego gola. Nie dość, że nieudolnie i na siłę wyemitowano Sagę… na publicznej antenie w poprzednim roku, nie wyzyskując nic a nic z marki własnego produktu serialowego, to jak gdyby nigdy nic, sprzedano wielokrotną licencję na emisję Sagi… kanałowi PLANETE. Kuriozum polega na tym, że to nie producent (TVP) zebrał profity z własnej kosztownej produkcji i zyskał potężne grono entuzjastów swojej stacji wśród odbiorców, lecz na własne życzenie (walkowerem?) oddał te profity i potencjalnych swoich widzów innej, bądź co bądź konkurencyjnej stacji. Kto przy zdrowych zmysłach postępuje wbrew swemu życiowemu interesowi?

Swoją drogą TVP miała się od kogo uczyć. Zawodowcy z PLANETE zrobili wszystko, jak trzeba. Przygotowali zwiastuny poszczególnych części Sagi…, które chodziły na antenie pomiędzy różnymi programami stacji i zachęcały widzów do oglądania. Zadbali o dobre godziny emisji. Zbudowali specjalną podstronę informacyjną w swojej witrynie. Obliczyliśmy, że cały serial Saga prastarej puszczy od 5 lipca 2010 roku do poczatku lutego 2012 roku został pokazany na PLANETE aż 9-krotnie!  Jeśli przyjąć, że serial trwa prawie 10 godzin (o filmach 52-minutowych mówi się w kategoriach okien emisyjnych: godzinne), to 9-krotna emisja oznacza aż prawie 90 godzin naszej produkcji na antenie PLANETE!

I to była dla nas właściwa premiera Sagi… To było nasze wielkie święto. To była także satysfakcja widzów. Największą radość sprawiła nam reakcja i uznanie WIDZÓW. To, że Saga prastarej puszczy na stronie internetowej PLANETE prowadziła długo w głosowaniu widzów – rankingu seriali WSZECH CZASÓW (o tym tutaj), a na dodatek kilka miejsc dalej znalazł się również nasz pierwszy serial Tętno pierwotnej puszczy – było dla nas ogromnie budującym zaskoczeniem i największą, najmilszą nagrodą.



W 2012 roku Telewizja Polska wyprodukowała i wprowadziła do sprzedaży serię Saga prastarej puszczy w oryginalnym formacie 16:9 SD, w postaci trzypłytowego wydawnictwa DVD. Po 6 latach od zakończenia produkcji, w 2015 i 2016 roku w Ośrodku Dokumentacji i Zbiorów Programowych TVP S. A. przeprowadzono rewitalizację całej serii. To była osobista inicjatywa ówczesnego dyrektora Ośrodka, Jerzego Kaźmierczaka, rozkochanego w przyrodzie Podlasianina, dzięki któremu Telewizja Polska zyskała wyjątkowy produkt wysokiej klasy, nareszcie na miarę współczesnej technologii i potrzeb widzów – drugi w historii, polski telewizyjny serial przyrodniczy. Po precyzyjnym zeskanowaniu oryginalnego negatywu Super 16 mm, obraz poddano długotrwałej i żmudnej obróbce, polegającej na przeskalowaniu go do formatu panoramicznego 16:9 HD, poddaniu stabilizacji, odziarnianiu, oczyszczaniu i retuszowaniu oraz na wykonaniu nowej korekty barwnej. Pozostał jedynie ten sam co w oryginale dźwięk, już wówczas przygotowany do HD jak dwa osobne zgrania: 2.0 i 5.1. W 2016 roku Telewizja Polska wyprodukowała i wprowadziła do sprzedaży serię Saga prastarej puszczy po rewitalizacji, czyli w formacie 16:9 HD, w postaci trzypłytowego wydawnictwa BD (Blu-ray Disc). Przy okazji: również z inicjatywy dyrektora Jerzego Kaźmierczaka, rok przed Sagą… został zrewitalizowany pierwszy polski telewizyjny serial przyrodniczy, nasze Tętno pierwotnej puszczy.



Tyle fakty na temat emisji i dystrybucji naszego największego dzieła. Dodam jeszcze jeden: po czerwcu 2009 roku, do teraz (wiosna 2018 roku) – przez 9 lat – Telewizja Polska nie wyprodukowała nie tylko żadnej nowej serii przyrodniczej, ale ani nawet jednego nowego pełnokrwistego filmu przyrodniczego. To o czymś świadczy!

Podkreślam: ani jednego przez 9 lat, POLSKI WIDZU…



Jak wspominałem, przez lata filmowania do Sagi…, jednocześnie konsekwentnie gromadziłem fotografie do jej wersji albumowej, początkowo planowanej jako wieloksiąg. Jeszcze długo po skończeniu serialu nie mogłem znaleźć wydawcy, który podjąłby się zrealizowania tak oryginalnego pomysłu. W końcu postanowiliśmy wydać tę pozycję własnymi siłami ŻUBROWEJ 10. Szczęśliwie wsparł nas w tym Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego i jego zaangażowani animatorzy promocji podlaskiej przyrody. Nasz wielki album Saga prastarej puszczy. Opowieść filmowa roku ukazał się wreszcie w grudniu 2016 roku. Zdaje się największy jak dotąd album o polskiej przyrodzie. Nasze dzieło ma 664 strony i składa się z filmowego prologu, 10 części – fabularnych opowieści o 10 zwierzęcych bohaterach z Puszczy Białowieskiej oraz eseju fotograficznego o kulisach powstawania serialu. Zawiera aż 1942 fotografie i waży prawie 6 kilogramów. Więcej na temat albumu tutaj, a przykładowy fragment albumu tutaj.










Chciałbym zakończyć to bardzo długie wspomnienie, zatytułowane przecież Saga puszczy – dziesięć wspaniałych lat, czymś bardziej optymistycznym niż nasze perturbacje z producentem serialu, bo z perspektywy czasu, który dotąd upłynął od tego ogromnego dla nas przedsięwzięcia, warto widzieć piękno całej tej pracy i wspominać ją jako niezwykle wzniosłą życiową przygodę. Bo naprawdę było pierwszorzędnie, przeżyliśmy prawie dziesięć wyjątkowych lat – kawał czasu.

Zatem dwie fundamentalne dla mnie refleksje, którymi pragnę podzielić się na do widzenia. Pierwsza w sprawie fabularności Sagi prastarej puszczy, czy też paradokumentalności wcześniejszego Tętna pierwotnej puszczy. Druga w sprawie lekcji, jaką odebrałem od życia i przyrody podczas realizacji Sagi…



Jak tylko poczułem i zrozumiałem, o co chodzi – zawsze zależało mi na uwolnieniu filmu przyrodniczego od tego zaklętego, niewolniczego kręgu dokumentu, o tchnienie weń nowego życia, o danie mu nowej energii, nowych doznań…

Obserwując przyrodę, obcując z nią, zwłaszcza twarzą w twarz ze zwierzętami, dowiadujemy się więcej o sobie niż o niej (o nich) – jacy jesteśmy, jaką mamy wrażliwość. Wierzę, że stajemy się wtedy lepsi, czulsi, mądrzejsi…