ODKRYWAMY ŚWIAT NATURY PO SWOJEMU

FILMY FOTOGRAFIE SŁOWA DŹWIĘKI

STRONA  ARCHIWALNA  (sprzed 2022 r.)

14.05.2020 r.

Odszedł Tomek Ogrodowczyk

CYTAT. Tomasz Ogrodowczyk, 1966 – 2020. Źródło: www.sztukanatury.pl/rok-2017/goscie-festiwalu/tomasz-ogrodowczyk/, 14.05.2020 r.

Z wielkim smutkiem i bólem przyjęliśmy wiadomość, że Tomasz Ogrodowczyk, nasz Przyjaciel – zmarł 11 maja.

Tomek był człowiekiem wielkich pasji i talentów. Nie tylko przyrodnikiem, filmowcem, scenarzystą, dźwiękowcem i fotografem. Bardzo imponował mi swoim zaangażowaniem w osobistą fotografię przyrody, a przede wszystkim w filmowanie jej. Pamiętam jak wiele razy opowiadaliśmy sobie nawzajem z udawanym wyrzutem, jak to Włodzimierz Puchalski nas zainfekował i zniewolił swoją pasją do dokumentowania przyrody. O tak, Mistrz bezkrwawych łowów połączył nasze losy, nasze pasje i plany. Nawzajem docenialiśmy i szanowaliśmy tę naszą obsesję wokół Puchalskiego.

Tomek wpadł na kapitalny pomysł: postanowił wskrzesić niektóre dzieła książkowe i filmowe bezkrwawego łowcy, a przy tym ożywić je w atrakcyjny sposób i skierować przede wszystkim ku nowym pokoleniom Polaków, którzy prawie lub zupełnie nie znają ani sylwetki, ani twórczości polskiego pioniera. Bardzo mi tym zaimponował. Sam wiem ile wysiłku kosztowała mnie Puchalszczyzna, więc tym bardziej głęboko doceniam to zaangażowanie Tomka. Miał świetny pomysł na cztery książki zielone Puchalskiego, ożywił je interpretacjami aktorów, dał nowy wyraz dawnym fotografiom. Sekundowałem Mu bardzo przy piątej książce z werkami – pochłonęła Go niesamowicie. A potem jeszcze trzy odsłony z odrestaurowanymi filmami naszego Mistrza. To zadanie było karkołomne, ale widziałem jak wypełniał je konsekwentnie mimo wielkich problemów technicznych i organizacyjnych.

Bardzo ceniłem i cenię upór Tomka w dochodzeniu do celu, nieugiętość i ten najzdrowszy rodzaj zachłanności, by mierzyć wyżej, daleko ponad przeciętność. Wśród światłych i przyjaznych leśników-wizjonerów potrafił zjednać sprzymierzeńców swoich ambitnych planów. Wspominam dzisiaj nasze wielogodzinne, wielodniowe nieraz rozmowy wokół Puchalskiego – szczycę się nimi i tym, że potrafiliśmy wspólnie odkrywać i nieźle interpretować nieznane szczegóły jego życia, jego pracy twórczej. Tak bardzo brak mi tamtego naszego rytuału.

Zwłaszcza teraz, gdy Tomka już nie ma, czuję wyraźnie, że wznawiając książki i filmy Puchalskiego – podobnie jak i ja z jego monografią – spełniał jakiś rodzaj imperatywu, moralnej powinności wobec mentora. Ale tak naprawdę Tomek najbardziej spełniał się w żywiole filmowania, wędrówce z kamerą, podglądaniu przyrody i pokazywaniu jej na ekranie. Uwielbiał naturę. Odszedł nagle w środku ulubionej majowej wiosny.

Żegnaj Przyjacielu…

Wielkie dzieło Tomka: książki i opracowania filmów, które powstały dzięki Jego pomysłowi, inicjatywie, uporowi i wielkiej pasji.