WIZJA AUTORA

Tytuł Z zapartym tchem symbolicznie uosabia bardzo emocjonalne podejście autora: moje wrażliwe przeżywanie wszystkich tworzonych do tego przedsięwzięcia obrazów – z podziwem dla Natury, chęcią Jej zrozumienia, ekscytacją cudem życia, zaangażowaniem i przejęciem, ale też w estetycznym uniesieniu i z ambicją artystycznego przesłania. Traktuję to najbardziej serio jak potrafię, jako coś bardzo uroczystego, podniosłego i szlachetnego duchowo.

Poprzedni
Następny

Z zapartym tchem to płynąca z głębi doświadczeń, dojmująca potrzeba i pomysł stworzenia nowej formy ekspresji obrazu i dźwięku, odkrywania nowych źródeł estetyki i emocji – w zdefiniowanych na nowo:

SPOTACH FOTOGRAFICZNO-FILMOWYCH,
ALBUMOWYCH E-BOOKACH,
SPECJALNIE SKONSTRUOWANYCH ALBUMACH PANORAMICZNYCH.

Z całą mocą chcę podkreślić, że Z zapartym tchem to nie projekt dokumentalny (niezależnie od faktu, że określenie dokument jest w filmie i fotografii conajmniej niejednoznaczne – nie tylko dla mnie). To w pełni autorska, artystyczna interpretacja fenomenu odwiecznego życia Puszczy Białowieskiej w jej polskiej części – ostatniej pozostałości prastarych lasów nizin Europy.

To dojrzała estetycznie i emocjonalnie wizja, manifestowana za pomocą kreatywnej fotografii. Składają się na nią moje cztery bardzo osobiste spojrzenia:

  • FASCYNACJA
    majestatem tysiącleci – w Części I. Odwieczna,

  • EKSPRESJA
    tętna puszczańskiego życia – w Części II. Tętniąca,

  • IMPRESJA
    puszczańskiej dzikości – w Części III. Magiczna,

  • REFLEKSJA
    nad losem Puszczy – historią, teraźniejszością i przyszłością – w Części IV. Cywilizowana.

Całość jest wielkim zbiorowym portretem – hołdem dla trwania białowieskiej Magna Mater.

Kładę na szali wszystko najlepsze, co mam: całe moje 40-letnie doświadczenie w filmowaniu i fotografowaniu Natury, wiedzę, wszystkie umiejętności, fascynacje, ambicje i marzenia. Najszczersze chęci, z trzewi mego twórczego ja. Najgoręcej pragnę stworzyć najlepsze dzieło mojego życia, rzecz nie tylko ważną i ogromną, ale przede wszystkim poruszającą serca i umysły ludzi wrażliwych, gdziekolwiek tylko są.

Oto, jak zacząłem projekt Z zapartym tchem: mam piękny cel, godny moich dorosłych lat – komponuję imponujący monument o Puszczy Białowieskiej, dzieło mojego całego doświadczenia. A przy tym mam nadzwyczaj ogromną przyjemność i emocję tworzenia!

Nie tworzę tylko schwytanych pojedynczych fotografii; powołuję do życia złożone dzieło na temat – utwór przemyślany i zaplanowany – fotograficzno-filmowy poemat. To jest to, co mogę, co pragnę, co bardzo chcę dać Puszczy od siebie.

Ofiarowuję też te wrażenia wszystkim pokrewnym duszom. Pragnę gorąco, aby widzowie, oglądając mój osobisty portret Puszczy Białowieskiej, poczuli podobne co ja emocje i wzruszenia, aby mieli prawdziwą ucztę estetyczną, pełną wysublimowanych wrażeń, aby z głęboką refleksją zachwycili się odwiecznym majestatem Puszczy i jednocześnie fenomenem każdego najmniejszego okruchu życia w Niej. I aby ostatecznie przez serce i rozum żywo stanęli po stronie Jej przyjaciół.

A sama Puszcza Białowieska…? Ona przemawia do mnie językiem obrazów: światłem, kształtami, barwami, atmosferami, kompozycjami, ale też językiem dźwięków, zapachów, dotyku, temperatury, wilgoci – jest dla mnie źródłem niekończącego się natchnienia…

Puszcza to niesamowita złożoność. Nie potrafię objąć Jej, pojąć jako całości – to wymyka się mojemu ludzkiemu postrzeganiu, ogarnięciu jednym rzutem oka. Za to w szczegółach – w podglądanych momentach, w detalicznych przejawach życia Jej organizmów, w zjawiskach – odnajduję sens Jej trwania. Jeśli miałbym określić fenomen Puszczy, to nie obawiając się przesady powiedziałbym, że Puszcza jest nieustającą potęgą życia, która pokonuje czas… Puszcza – tryumf wszechobecnego życia!

Jestem przybyszem z zewnątrz, który odnalazł w tym nadzwyczajnym lesie swoje korzenie. Przez długie lata zrastałem się z nim. Zawładnął mną bez reszty. Z mojej osobistej perspektywy stałem się jego częścią. Z perspektywy tysiącleci, pewnie jego częścią przelotną, zaledwie mgnieniem. Jest smutek, ale i pokrzepienie w świadomości, że z kiełkujących dziś żołędzi, za cztery stulecia – gdy po mnie nie będzie już śladu – wyrosną ponad czterdziestometrowe kolosy…

Poprzedni
Następny

Nowa wiosna życia – mój fotograficzny renesans

Dopóki wciąż jestem, jestem szczęśliwy, że choć późno, dostrzegłem jednak i roznieciłem nową szansę na powołanie do życia czegoś nadzwyczajnego. Bo przedsięwzięcie Z zapartym tchem ma moc nowej wiosny mojego życia, moc odrodzenia…

Nieuchronnie, razem z wiekiem i emeryturą nadszedł czas, kiedy po prawie 40. twórczych latach i stworzonych kilkudziesięciu filmach przyrodniczych, a i paru serialach, mogę i chcę zadeklarować głośno: kończę (kończymy) życiową przygodę z filmem przyrodniczym – wystarczy.

Równie donośnie chcę zadeklarować: dopiero zaczynam piękną i twórczą przygodę życia! Intuicyjnie znalazłem w sobie powód, który będzie trzymał mnie przy życiu przez najbliższe lata i… odmładzał, przynajmniej duchowo. To moje twórcze odrodzenie nazwałem tak:

CZAS NA NOWĄ PASJĘ!

FOTOGRAFIA ARTYSTYCZNA (Z NATURY…).

Oto co podsyca mój płomień i pochłania teraz całkowicie. Wróciłem do mojej namiętności, od której kiedyś zacząłem twórczą przygodę – do fotografii. Teraz pragnę, by była to fotografia zamierzona i starannie przemyślana, kształtowana wyłącznie moją ekspresją (emocjami i rozumem), ale wciąż studiująca świat Natury. Dlatego, z pełną świadomością pragnę uprawiać do cna osobistą, autorską, czyli rozumianą po swojemu subiektywną fotografię artystyczną.

Możliwość samostanowienia zawsze uważałem za ogromny przywilej, jako nieodzowny warunek pracy twórczej, powoływania do życia dzieł aspirujących do miana ważnych i pożytecznych. Zaangażowane filmowanie przyrody, choćby najbardziej autorskie, jest mimo wszystko sztuką zespołową, zależną od decyzji wielu ludzi i mocno kosztowną.

Fotografia tymczasem, osobista fotografia – to sztuka dla indywidualistów. Przyznaję, ta autorska niezależność fotografii zawsze mnie uwodziła. Po wszystkich gorzkich, ale wcześniej przepięknych doświadczeniach z filmem, uznałem, że chcę oddać najlepsze umiejętności i pomysły powabowi fotografii. Zwłaszcza, jeśli będzie nieco wspomagana przez film.

Stało się! Moja nowa wiosna – za Kabaretem Starszych Panów, owa wiosna staruszka – urzeczywistnia się z każdym kolejnym dniem realizacji przedsięwzięcia Z zapartym tchem, zamierzenia spod znaku fotografii artystycznej. Ta nowa pasja przenika mnie na wskroś, nie pozwala spać, prześladuje każdego dnia. Ale to z niej czerpię siłę, otuchę, spełnienie i wielką radość.

O podejściu do mojej fotografii

Ludzie często oczekują, że zobaczą na fotografii dokładnie to, co widzieli w rzeczywistości (co z rzeczywistości pamiętają), że zobaczą dokładny zapis obiektywnej prawdy. Mówiąc wprost, że zobaczą na fotografii rzeczywistość.

To niemożliwe, bo fotografia to nie rzeczywistość. Fotografia nie udaje rzeczywistości. Ona nią nie jest. Co najwyżej fotografia jest wrażeniem rzeczywistości. Paradoksalnie, to fotografia właśnie – wydrukowana czy wyświetlona – staje się nową rzeczywistością: jest nowym realnym bytem, wciąż jednak tylko wyobrażającym zarejestrowaną na niej rzeczywistość. Podobnie z innymi mediami: film nie jest rzeczywistością, malarstwo i grafika – też, muzyka z pewnością interpretuje przeżycia rzeczywiste i wyobrażenia…

Ma się rozumieć – w sensie dokumentalnym fotografia jest odzwierciedleniem rzeczywistości, jej zapisem za pomocą dwuwymiarowego technicznego medium. W sensie artystycznym zaś, fotografia jest wyobrażeniem rzeczywistości, czyli interpretacją rzeczywistości przez twórcę, sugestią emocji, wrażeniem kształtów, barw, a nade wszystko światła i cienia, słowem – energią z niej płynącą. Podkreślam: interpretacją!

Fotografia ma cechy, które odróżniają ją od realnego świata, albo które narzucają nowy odbiór tej rzeczywistości: kontrastowość, specyficzny kolor (interpretację/tłumaczenie kolorów rzeczywistych), specyfikę optyczną (widzenie od szerokiego do wąskiego), zniekształcenia optyczne itd.

Nie trzeba obawiać się tej jej inności, tych przyrodzonych cech fotografii. Wręcz przeciwnie, jeśli rozumie się, że fotografia jest samodzielnym medium wyobrażającym wizję jej twórcy, to te cechy mogą pomóc spotęgować tę wizję – a to przez charakterystyczne ziarno, a to przez czerń i biel, a to przez mroczność techniki niskiego klucza czy świetlistość wysokiego klucza, a to przez dziesiątki innych właściwych jej cech, o kompozycji i całym arsenale środków estetycznych nie wspominając.

Najkrócej: fotografia wywiera wrażenie jako osobny byt. Oto zdjęcie: ono ma swój wyraz, jest skończonym dwuwymiarowym medium, które powołał do życia fotograf-twórca, i nad którym pochylają się i chłoną wrażenia widzowie.

Poprzedni
Następny

Jak rozumiem i widzę moją fotografię artystyczną (z Natury…) czyli fotografię artystyczną studiowaną i zdejmowaną z Natury? Najpierw jako wrażliwe przeżywanie fotografowanych wydarzeń i bycie ich uczestnikiem. Obchodzą mnie emocje i refleksje w portretowaniu Puszczy zdjęciami i płynąca z tego radość estetyczna.

Staram się fotografować z czułością, ale i z koniecznym dystansem – z zaangażowaniem, zrozumieniem i pomysłem na zdjęcie. Staram się wydobyć z moich modeli znacznie więcej niż widać powierzchownie, zrozumieć sens zastanej sytuacji, po to by podrążyć głębiej. Nade wszystko zajmuje mnie odkrywanie w każdym przejawie życia – w każdym listku, źdźble, kwiecie, grzybie, chrząszczu i pająku, ale i w olbrzymim dębie, świerku, żubrze czy nawet wilku – siły sprawczej niedościgłej architektonicznej mistrzyni, autorki Wielkiej Estetyki, Kunsztu i Harmonii: NATURY.

Pracuję nad tym, by moje fotografie były obrazami o dużej sile wyrazu, nastrojowymi, raz krzyczącymi, kiedy indziej subtelnymi, potem znowu sugestywnymi, a w apogeum snutej przeze mnie opowieści – wyraziście spotęgowanymi. Większość to obrazy impresyjne, wrażeniowe, a chwilami wręcz impresjonistyczne (w znaczeniu malarskim). Być może widzowie dostrzegą w nich małe fotograficzne liryki (wiersze) o dzikości i coś w rodzaju: teraz widzę lepiej, głębiej, pełniej, odkrywam nieznaną stronę rzeczy, angażuję się emocjami, uczuciami.

Choć to trudne, staram się fotografować bez uprzedzeń i stereotypów – z otwartością i zachwytem dziecięcego umysłu, poszukując jednocześnie najlepszych środków wyrazu, nawet gdyby miały one burzyć utarte kanony obrazowania. Nie fotografuję dlatego, że wypada powiedzieć o wszystkim po trochu, aby dać ugładzone, łatwe w odbiorze zwyczajowe przyrodnicze kompendium, ten niby obiektywny obraz Puszczy Białowieskiej. Z zapartym tchem w żadnym razie nie będzie takim przewodnikiem czy kluczem do oznaczania gatunków.

Zapomniałem o uniwersalności i obiektywności chyba raz na zawsze. Dla mnie prawdziwie, oznacza przez siebie, czyli do głębi najsubiektywniej. Bo tak czuję, tak widzę, tak interpretuję i takie też świadectwo daję fotografią. Obchodzi mnie wyłącznie osobista emocjonalna wizja mikrokosmosu pozostałości europejskiej Prapuszczy i wizualny podziw dla Jej majestatu – potęgi niesamowicie złożonego i wszechobecnego życia, dziedziczonego od tysiącleci.

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE © JAN WALENCIK 2021. Poza przewidzianym prawem międzynarodowym dozwolonym użytkiem chronionych utworów, w tym dozwolonym cytowaniem, żadna część projektu Z zapartym tchem nie może zostać wykorzystana do jakichkolwiek publikacji czy eksploatacji bez pisemnej zgody autora i właściciela praw. Dotyczy to zarówno prezentowanych na stronie www.zubrowa10.pl materiałów inicjalnych, pomysłów, scenariuszy, jak również nieukończonych i ukończonych utworów – elementów projektu. Wykorzystanie opublikowanych na tej stronie pomysłów, scenariuszy i gotowych utworów, w celu ich naśladowania w w obcych utworach, będzie traktowane jako plagiat i ścigane z mocy prawa.