Smak białowieskiego miodu. Jak kręciłem serial „Tętno pierwotnej puszczy”

Autor (tekst i fotografie): Jan Walencik

Pomysł i redakcja: Jan Walencik
Konsultacja językowa: Marta Sobocińska
Współpraca: AGENCJA HAJSTRA
Korekta: Marta Kołodziej-Sobocińska

Objętość: 224 strony
Format: 19 x 25 cm
Fotografie: 257
Oprawa: twarda całopapierowa

Skanowanie fotografii: Jarosław Chyra, CHYRA.pl
Projekt graficzny, skład i łamanie tekstu: ŻUBROWA 10
Organizacja produkcji: Krzysztof Komar
Druk i oprawa: Białostockie Zakłady Graficzne S.A.

Wydawca: ŻUBROWA 10 JAN WALENCIK
Publikacja dofinansowana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Białymstoku
Rok wydania: 2010
ISBN: 978-83-930136-0-9

Front okładki książki Jana Walencika Smak białowieskiego miodu. Jak kręciłem serial „Tętno pierwotnej puszczy”. ŻUBROWA 10 JAN WALENCIK, 2010 r.

Książka Smak białowieskiego miodu. Jak kręciłem serial „Tętno pierwotnej puszczy” jest pierwszą pozycją wydawniczą ŻUBROWEJ 10 JAN WALENCIK. Jest też pierwszą na polskim rynku książką typu making of, opisującą kulisy powstawania filmu przyrodniczego, czyli jak to się robi? Składa się z dziesięciu rozdziałów (oraz przedmowy i suplementu):  

  1. Zamiast wstępu: smak miodu
  2. Polski serial przyrodniczy?
  3. Po co komu scenariusz?
  4. Dwadzieścia jeden miesięcy w Puszczy
  5. Jak sobie utrudnić, czyli wynalazki
  6. Sam na sam
  7. Nie zawsze dzika, dzika przyroda
  8. Za, czy przed kamerą?
  9. Co zrobić z trzydziestoma kilometrami taśmy?
10. Magnetyzm przyrody

Oto co mówi o jej treści sam autor:

Zawód filmowca-przyrodnika, choć oryginalny i rzadki – moim zdaniem najlepszy z możliwych – często bywa oceniany, jako jedna nieustająca sielanka na łonie Natury. Mając za sobą, wspólnie z moją żoną, pewne doświadczenie w tej profesji, mogę powiedzieć, że poza całym ładunkiem wielkich emocji i radości, ale też i częstych stresów, jest to regularna, podkreślam: regularna i odpowiedzialna praca. Może czasem nawet bardziej odpowiedzialna, ale też i bardziej nienormalna niż inne zawody.

Na ogół sądzi się, że filmowiec-przyrodnik to ktoś raczej nawiedzony, kto biega sobie po łąkach, lasach i górach czy bagnach z radością pszczółki. Jak chce to odpoczywa (pewnie najczęściej), jak mu się zechce to coś tam sobie pokręci, a jak już nakręci, to poskleja wszystko do kupy, trzask-prask i gotowe. Nic trudnego, żyć nie umierać! Któż by nie chciał! W dodatku cały czas w Naturze, a jeszcze za to płacą – najpewniej krocie!

Niektórzy dostrzegają w takiej robocie wyłącznie romantykę płynącą z kontaktu z Przyrodą. Owszem, serce wali jak młot i z emocji trzęsą się ręce, gdy nieopodal mojego ukrycia na bagnie przechodzi para żurawi z młodym, ale to wcale niekoniecznie musi być korzystne dla mojej kamery i obiektywu, bo zachwycony obserwacją widz powie nagle: co za partacz operator, nie potrafi utrzymać stabilnego obrazu. (…)

W tej książce odsłaniam warsztat filmowy, od kuchni pokazuję, jak przez ponad trzy lata powstał pięcioczęściowy telewizyjny serial przyrodniczy Tętno pierwotnej puszczy. To są moje zwyczajne refleksje i spostrzeżenia. Nie opisywałem ich systematycznie dzień za dniem, lecz pogrupowałem w kilka tematycznych rozdziałów. Mam nadzieję, że te wynurzenia z pierwszej ręki rzucą trochę nowego światła, odbrązowią nieco warsztat filmowca-przyrodnika i pozwolą zrozumieć, jak wielu przeróżnych długoletnich zadań trzeba się podjąć, by powstało kilka półgodzinnych filmów. Będę rad jeśli znajdą one adresatów szczególnie wśród osób młodych, które z właściwą im emocją i pasją pragną w swym dorosłym życiu odkrywać Naturę fotografią i filmem. Chciałbym także tą książką podziękować wszystkim, którzy wspierali nas i pomagali nam przez lata pracy z kamerą – tym, bez których wiele filmów nie mogłoby powstać, a już na pewno bez ich wiedzy i życzliwości nie mogłoby powstać Tętno…

Jan Walencik

Przedstawiamy dwadzieścia pięć oryginalnych stron książki Smak białowieskiego miodu. Jak kręciłem serial „Tętno pierwotnej puszczy”– pełny rozdział Dwadzieścia jeden miesięcy w Puszczy.